Aktualności

Przemysł drobiarski w Polsce stoi wobec licznych wyzwań: ekonomicznych, zdrowotnych czy społecznych. Nie tylko wynikających z zagrożenia wirusami ptasiej grypy…Najpoważniejszymi z nich są coraz szybciej postępująca inflacja i związane z tym rosnące koszty produkcji oraz zubożenie ludności, obostrzenia spowalniające i zapobiegające rozprzestrzenianiu się pandemii COVID-19 oraz coraz silniejsze niezadowolenie społeczne z podejmowanych decyzji zapobiegających tym zagrożeniom, a które w końcu nie przynoszą szybkiej i widocznej poprawy.

Od kilkunastu miesięcy obserwuje się niespotykany wcześniej wzrost cen źródeł energii (gaz, ropa naftowa, węgiel i energia elektryczna) oraz surowców (zboża, nawozy sztuczne, miedź, stal i in.), co zwiększa koszty produkcji i powoduje wzrost cen sprzedaży bardzo wielu towarów. Wyższe ceny sprzedaży implikują żądania płacowe pracowników, przez co spirala inflacyjna nakręca się jeszcze szybciej i mocniej. Przyspieszająca i niezbyt udanie kontrolowana inflacja grozi producentom drobiu i wyrobów drobiarskich utratą płynności finansowej, a ludności brakiem możliwości terminowego opłacania domowych rachunków czy kupowania potrzebnych towarów/produktów, w tym żywności, i usług na dotychczasowym poziomie. Obniżenie konsumpcji jest z kolei groźne nie tylko dla producentów, ale także dla budżetu państwa (spadek wpływających do budżetu podatków).

Groźba wprowadzenia kolejnych obostrzeń przeciwdziałających szybko postępującej IV fali pandemii COVID-19 i wynikającej z tego zapaści służby zdrowia stanowi kolejne poważne wyzwanie dla drobiarskiej branży. Wprowadzanym ograniczeniom działalności branży HoReCa i turystycznej, szczególnie w okresie popularnych zimowych urlopów i wakacji, będzie towarzyszyło potencjalne niebezpieczeństwo braku pracowników z powodu zakażeń i niezbędnej kwarantanny, przez co zaburzeniu ulegnie normalny tok produkcji (brak kierowców, obsługi ferm i linii produkcyjnych czy ekspedycji wyrobów).

Niezadowolenie społeczne i brak akceptacji dla obecnej sytuacji powodowane świadomością postępującej inflacji ulega pogłębieniu poprzez wprowadzane ograniczenia w wykonywaniu pracy (praca online), działalności kulturalnej i zwykłych kontaktów międzyludzkich, a także wprowadzanymi coraz częściej wyłączeniami szkół i uczelni wyższych oraz przechodzenia na nauczanie hybrydowe lub całkowicie online. Bardzo wielu ludzi, zwłaszcza starszych i z chorobami towarzyszącymi, poważnie obawia się o bezpieczeństwo swojego zdrowia. Postępujący niepokój jest dodatkowo napędzany codziennymi informacjami serwowanymi przez media o coraz trudniejszej sytuacji zdrowotnej ludności.


Ceny niektórych produktów drobiarskich w sieciach handlowych w ostatnim czasie wzrosły, chociaż ciągle są korzystniejsze w porównaniu do cen innych gatunków mięsa, a do tego często mamy też do czynienia z zachęcającymi do zakupu promocjami na niektóre wybrane asortymenty. Obserwowanemu wzrostowi cen dziwią się nie tylko klienci, przyzwyczajeni do stosunkowo atrakcyjnych cen zakupu mięsa drobiowego, ale również producenci drobiu (właściciele ferm i zakładów drobiarskich). Dlaczego?

Wg KRD-IG ceny sprzedaży mięsa drobiowego z kurcząt brojlerów czy indyków przez zakłady drobiarskie nie wzrosły aż w takim stopniu, który uzasadniałby wzrost cen w handlu. Po bliższym i dokładniejszym przyjrzeniu się problemowi okazało się, że sieci handlowe postanowiły znacznie zwiększyć swoją marżę handlową, w niektórych przypadkach znacząco, np. w odniesieniu do mięsa indyczego średnio aż 2,5-krotnie z 8% w 2019 r. do 29% w br.

Fakt ten budzi zrozumiały niepokój wśród producentów drobiu i zakładów drobiarskich, ponieważ zarówno w produkcji fermowej, jak i w ubojniach oraz przetwórniach znacząco wzrosły koszty energii, surowców i płac, ale ze względu na chęć utrzymania ciągłości zaopatrzenia rynku towarami w atrakcyjnych cenach przemysł drobiarski nie podniósł cen sprzedaży swoich wyrobów w stopniu odpowiadającym proporcjonalnie wzrostowi kosztów, ale świadomie obniżył własny zysk.  

Niemniej warto zauważyć, że wg danych ZSRIR MRiRW cena sprzedaży przez zakłady drobiarskie tuszki kurcząt patroszonych bez szyi wynosiła w połowie listopada 2019 r. 5,59 zł/kg, w 2020 r. 6,09 zł/kg, a w 2021 r. 7,01 zł/kg, natomiast cena sprzedaży przez zakłady drobiarskie fileta z piersi indyka wynosiła w połowie listopada 2019 r. 20,55 zł/kg, w 2020 r. 11,88 zł/kg, a w 2021 r. 15,99 zł/kg i był to najprawdopodobniej jedyny asortyment mięsa drobiowego, którego cena w okresie ostatnich dwóch wahała się w aż tak znacznym rozmiarze i nie powróciła do ceny sprzed dwóch lat.

Cena sprzedaży fileta z piersi indyka przy 29% marży powinna wynieść ok. 19,50 zł/kg i pewnie tyle wynosi, ale być może sieci handlowe tą wysoką marżą pokrywają mniejsze dochody spowodowane niższymi marżami na inne wyroby drobiarskie. Wydaje się, że powyższe problemy stanowią świetną ilustrację odwiecznych bojów o dobrą cenę, jakie toczą ze sobą sprzedający i kupujący. Najczęściej żadna ze stron nie jest w pełni zadowolona….


Główny Inspektorat Weterynarii przedstawił 25 listopada aktualną listę ognisk ptasiej grypy w Polsce, jakie stwierdzono w listopadzie br. W okresie od 4 do 25 listopada potwierdzonych zostało 25 ognisk, w tym 11 ognisk w woj. wielkopolskim (8 w pow. kaliskim, 2 w pow. tureckim i 1 w pow. gostyńskim), 8 ognisk w woj. mazowieckim (7 w pow. siedleckim i 1 w pow. sokołowskim), 3 ogniska w woj. łódzkim (3 w pow. sieradzkim), 2 ogniska w woj. lubuskim (2 w pow. międzyrzeckim) i 1 ognisko w woj. śląskim (1 w pow. tarnogórskim). Ogółem przymusowemu ubojowi poddano prawie 930 tys. ptaków (kurczęta brojlery, indyki i kaczki).

Bardzo poważny problem stanowią ogniska ptasiej grypy w fermach drobiu na terenie Włoch; w okresie ostatniego miesiąca stwierdzono tam ponad 60 ognisk ptasiej grypy, większość w fermach prowadzących tucz indyków. Do 15 listopada przymusowemu ubojowi poddano ponad 2,75 mln szt. drobiu, głównie w rejonie Werony, na terenie którego tradycyjnie jest najwięcej indyczych ferm.

W związku z rozprzestrzenianiem się ptasiej grypy Państwowa Administracja Weterynaryjna w Czechach wprowadziła całkowity zakaz utrzymywania drobiu na wolnych wybiegach, co oznacza, że wszystkie gatunki drobiu muszą znajdować się wyłącznie w zamkniętych pomieszczeniach. Zakaz nie obowiązuje chowu strusi i gołębi. Wcześniej zakaz utrzymywania drobiu poza budynkami wprowadziła Holandia. Jeśli drób musi być utrzymywany na wolnym powietrzu, to wybieg powinien być ogrodzony  i przykryty siatką uniemożliwiającą przedostawanie się dzikich ptaków.

Ogniska ptasiej grypy stwierdzono także na fermach drobiu w Niemczech i Norwegii oraz na Węgrzech.  


Joe Biden, prezydent USA na uroczystości w ogrodzie Białego Domu 19 listopada darował w obecności Phila Segera, vice prezydenta Live Turkey Operation, która hoduje indyki dla firmy Farbest Farms, Inc. oraz licznie zebranych gości i przedstawicieli mediów, życie dwóm indorom Peanut Butter i Jelly, podarowanym mu przez rodzinę Andrei i Breda Welp, farmerów-właścicieli fermy indyków w St. Anthony, Indiana. W uroczystości wzięły też udział 5-letni Benton i 2-letnia Brogan, dzieci Andrei i Breda

Uroczyste darowanie życia indykom przez Prezydenta USA z okazji Dnia Dziękczynienia, który jest obchodzony przez amerykańskie rodziny w ostatni czwartek listopada, jest coroczną tradycją zapoczątkowaną w 1947 r. przez Harry Trumana, ówczesnego prezydenta USA. W okolicznościowym przemówieniu Joe Biden życzył wiele pomyślności wszystkim farmerom w USA i podkreślił, że tegoroczne prezydenckie indyki mogą być symbolem wyłaniającego się z ciemności światła, jakim powinna być zgoda narodowa i brak podziałów politycznych. Indyki przytakiwały prezydentowi swoim przyjaznym gulgotaniem.

Natomiast w Polsce produkcja drobiarska powraca do poziomu sprzed wiosennej zapaści spowodowanej licznymi zakażeniami drobiu wirusem ptasiej grypy HPAI i koniecznością uboju wielu stad, w tym także stad rodzicielskich kur mięsnych. Szybciej aniżeli przewidywali to specjaliści zostały przywrócone rekordowe wstawienia piskląt brojlerowskich, których ilość wyniosła w ostatnich trzech miesiącach 113, 116 i 114 mln szt./miesięcznie, podobnie jak przed rokiem. Fakt ten może świadczyć o niezwykłej prężności polskiego drobiarstwa i zdolności do odbudowy.


Chów drobiu na wolnych wybiegach stanowi poważne ryzyko zachorowania ptaków na ptasią grypę HPAI. Konieczność likwidacji zakażonych stad powoduje, że na rynku może zabraknąć danego rodzaju mięsa drobiowego. W tym roku doświadczyli tego smakosze gęsiny, której sprzedaż w sieciach handlowych w Polsce była mocno reglamentowana. Jak wiadomo, tucz gęsi odbywa się na wolnych wybiegach, gdzie istnieje duże ryzyko zakażenia się ptaków wirusami HPAI roznoszonymi przez dzikie ptaki.

A. Klonecki, prezes Fundacji Hodowców Polskiej Białej Gęsi stwierdził w wywiadzie dla PAP, że dwie przyczyny były powodem tegorocznego niedoboru gęsiny na krajowym rynku: jedna to przymusowa likwidacja prawie 200 tys. gęsi w 33 ogniskach zakażenia ptasią grypą, co stanowiło 1/5 pogłowia ogółem tuczonych gęsi w Polsce (roczna produkcja to ok. 1 mln szt. gęsi), a druga to konieczność wywiązania się z umów eksportowych gęsiny, głównie na rynek niemiecki, kosztem zaopatrzenia rynku krajowego.

Jednocześnie prezes Klonecki zwrócił uwagę na perspektywy produkcji gęsiny w sytuacji, gdy koszty produkcji rosną w szybkim tempie, a cena skupu nie nadążają za wzrostem cen piskląt, paszy, prądu czy robocizny. Rosnące koszty produkcji i wysokie ryzyko utraty stada z powodu zakażenia wirusami ptasiej grypy stanowią poważny problem dla większości producentów gęsi w Polsce, którzy w tej sytuacji zastanawiają się, czy powinni kontynuować ten kierunek produkcji drobiarskiej.

Prowadzona od kilkunastu lat z wielkim rozmachem kampania reklamowa „Najlepsza gęsina na świętego Marcina” zaczyna przynosić owoce. Coraz częściej polscy klienci czekają na początek listopada, aby z okazji Święta Niepodległości przyrządzić i spożyć ten wyjątkowy polski przysmak, jakim jest pieczona gęś. Czy rosnąca cena sprzedaży mięsa z gęsi, zapewniająca opłacalność tego kierunku produkcji, nie będzie stanowiła w najbliższej przyszłości zbyt dużej bariery popytowej dla konsumentów, którzy w obliczy pędzącej inflacji muszą coraz częściej trzymać się za przysłowiową kieszeń przy robieniu codziennych zakupów i opłacaniu bieżących rachunków?


Przed polskim drobiarstwem stoi wiele poważnych wyzwań. Nie maleją obawy przed kolejnym wybuchem grypy wśród ptaków w chowie fermowym, tym razem być może z niespotykaną dotąd intensywnością. „Jeśli natychmiast nie zostaną podjęte działania prewencyjne, to nasz kraj może ponieść straty, które trudno sobie nawet wyobrazić” – twierdzi Katarzyna Gawrońska, dyrektor KIPDiP w Poznaniu.

Dodaje, że najważniejszym źródłem potencjalnego rozprzestrzeniania się wysoce zjadliwych szczepów HPAI wirusa ptasiej grypy są przyzagrodowe stada drobiu, których właściciele w zasadzie nie przestrzegają żadnych reguł bioasekuracji, oraz lekceważący sposób postępowania z padłymi dzikimi ptakami. Drobiarze apelują o wzmożenie kontroli gospodarstw prowadzących przyzagrodowy chów drobiu przez odpowiednie służby nadzoru weterynaryjnego i administracyjne przymuszenie rolników do utrzymywania drobiu w zamkniętych pomieszczeniach.

Natomiast wg holenderskich służb weterynaryjnych jednym z głównych powodów niekontrolowanego rozprzestrzeniania się wirusów HPAI jest nadmierne zagęszczenie ferm drobiarskich w niektórych rejonach kraju i wynikający z tego brak odpowiedniego oddalenia jednych ferm od drugich. Zdaniem Thijs Kuikena, holenderskiego wirusologa, konieczne będzie zmniejszenie tego zagęszczenia w najbliższej przyszłości.

Zupełnie nowym wyzwaniem dla polskiego drobiarstwa są utrzymujące się niskie ceny sprzedaży mięsa drobiowego i wyrobów drobiarskich, co znacząco obniża zyski i grozi utratą płynności finansowej zarówno właścicielom ferm, jak i zakładom drobiarskim. Rosnące w tempie wykładniczym ceny paliw, zbóż, surowców i materiałów oraz wynikające z tego wysoki wskaźnik inflacji powodują, że produkcja drobiu staje się coraz mniej opłacalna. Rosną też koszty produkcji m.in. z powodu nadmiernego wzrostu płac.

Analitycy rynku drobiarskiego zastanawiają się, czy możliwy jest wzrost cen sprzedaży mięsa drobiowego przez sieci handlowe w sytuacji tak ogromnej nadprodukcji, z jaką mamy do czynienia w Polsce od kilku lat. Problem dodatkowo komplikuje konieczność eksportu prawie 50% obecnej produkcji, często po niskich cenach ze względu na wysoką konkurencję na światowych rynkach ze strony takich państw jak Brazylia czy Ukraina.



Coraz mniejsze są szanse na uniknięcie perturbacji wynikających z rosnącego zagrożenia jesiennych zakażeń drobiu wysoce zjadliwymi wirusami ptasiej grypy HPAI. Służby weterynaryjne krajów UE (Włochy, Niemcy, Holandia, Wielka Brytania, Czechy, Polska, Dania) informują o nowych ogniskach zakażenia drobiu wirusem ptasiej grypy H5N1 i wprowadzają obostrzenia, głównie w zakresie podwyższonej bioasekuracji oraz zamykaniu drobiu w kurnikach, które mają zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusów HPAI.

Wg PIW-PIB w Puławach wysoce zjadliwe szczepy wirusów ptasiej grypy prawdopodobnie przyjmą charakter endemiczny, co oznacza, że będą obecne w środowisku naturalnym na terenie krajów europejskich przez cały czas niezależnie od intensywności przelotów dzikich ptaków. Sytuacja taka będzie stanowiła poważny problem dla eksporterów mięsa drobiowego, zwłaszcza do krajów spoza UE, które w przypadku wykrycia ogniska HPAI obejmują zakazem eksportu cały kraj na okres kilku miesięcy.

Natomiast ryzyko zakażenia się ludzi koronawirusem COVID-19 i wprowadzane z tego powodu obostrzenia (m.in. obowiązkowe kwarantanny załóg statków czy obsługi magazynów) powodują poważne zakłócenia w rytmiczności dostaw surowców paszowych, co oprócz znaczącej zwyżki cen sprzedaży zbóż i poekstrakcyjnej śruty sojowej stanowi duże wyzwanie zarówno dla producentów pasz, jak i producentów zwierząt, w tym drobiu. Problem nieefektywnego łańcucha dostaw towarów praktycznie dotyczy wszystkich krajów na świecie. Towarzyszący temu brak pracowników dodatkowo pogłębia te wyzwania.


Niestety, pojawiają się w Polsce nowe ogniska zakażenia drobiu wirusem ptasiej grypy HPAI. Sytuacja ta stanowi poważne zagrożenie dla eksportu mięsa drobiowego z Polski, przede wszystkim z powodu rozproszenia nowych ognisk HPAI w kilku województwach jednocześnie. GLW poinformował w ostatnich dniach o siedmiu nowych ogniskach zakażenia drobiu wysoce zjadliwym szczepem H5N1 wirusa ptasiej grypy:

·        Ognisko HPAI nr 2021/346 w miejscowości Kopienica w gm. Zbrosławice, pow. tarnogórski, woj. śląskie (192 ptaki różnych gatunków),

·        Ognisko HPAI nr 2021/347 w miejscowości Murzynowo w gm. Skwierzyna, pow. międzyrzecki, woj. lubuskie (22,2 tys. indyków),

·        Ognisko HPAI nr 2021/348 w miejscowości Chlewo w gm. Goszczanów, pow. sieradzki, woj. łódzkie (31,1 tys. kaczek),

·        Ognisko HPAI nr 2021/349 w miejscowości Dziegietnia w gm. Sokołów Podlaski, pow. sokołowski, woj. mazowieckie (26,1 tys. indyków),

·        Ognisko HPAI nr 2021/350 w miejscowości Golice Kolonia w gm. Siedlce, pow. siedlecki, woj. mazowieckie (25,1 tys. kurcząt brojlerów)

·        Ognisko HPAI nr 2021/351 w miejscowości Stare Karolewo w gm. Koźminek, pow. kaliski, woj. wielkopolskie (12 tys. kaczek)

·        Ognisko HPAI nr 2021/352 w miejscowości Chodybki w gm. Koźminek, pow. kaliski, woj. wielkopolskie (10 tys. kaczek).

Wszystkie ptaki w zakażonych fermach i gospodarstwach zostaną zagazowane i poddane utylizacji. Inspekcja Weterynaryjna wdraża wszystkie środki zwalczania choroby, zgodnie z procedurami oraz rozporządzeniem Delegowanym Komisji (UE) 2020/687.

Służby weterynaryjne wszczęły dochodzenie epizootyczne, które polega na znalezieniu przyczyny pojawienia się wirusa w zakażonych fermach i gospodarstwach. Zgodnie z rozporządzeniem, będą wprowadzone nakazy i zakazy. W promieniu 3 km od ognisk zostanie utworzona strefa zapowietrzona, a w promieniu 10 km - zagrożona. To oznacza specjalne procedury dla hodowców na tym terenie, którzy bez zgody powiatowego lekarza weterynarii nie będą mogli np. sprzedać swojego drobiu lub kupować nowego w celu powiększenia stada.


Coraz częściej docierają do powszechnej opinii publicznej wyniki szeroko prowadzonych badań dotyczące problemów związanych z uwolnieniem kur niosek z klatek.

Specjaliści zastanawiają się nad tym, czy wzrost kosztów produkcji jaj w bezklatkowym systemie chowu kur niosek w porównaniu z kosztem produkcji jaj przez kury utrzymywane w bateriach klatek i wynikająca z tego wyższa cena sprzedaży nie spowoduje spadku spożycia jaj, a tym samym nie przyczyni się do zmniejszenia produkcji. Co więcej, taki trend może spowodować eliminację niezwykle ważnego i cennego z punktu widzenia wartości pokarmowej składnika naszej codziennej diety, a tym samym może przyczynić się do zwiększenia ryzyka obniżenia bezpieczeństwa zdrowia i zaburzenia prawidłowego rozwoju ludzi (młodych i starszych), zwłaszcza w krajach biedniejszych.

Okazuje się, że większość klientów, mając do wyboru zakup tańszych jaj z klatkowego chowu kur niosek lub jaj droższych z bezklatkowego chowu kur niosek (utrzymywanych w różnych systemach) chętniej kupują te tańsze jaja. Oczywiście, wprowadzając pod wpływem opinii prezentowanych w mediach przez różne środowiska prozwierzęce administracyjne obostrzenia przez ulegające tym opiniom środowiska polityczne i urzędnicze można zmusić handel do sprzedaży, a w dalszej kolejności konsumentów do zakupu, jaj z bezklatkowego chowu, ale czy jest to najwłaściwsza i najbardziej prospołeczna droga?

Również gwałtownie rosnąca liczba przypadków zakażenia dzikich ptaków wirusem ptasiej grypy na terenie europejskich krajów budzi coraz większe zaniepokojenie służb weterynaryjnych oraz producentów jaj, którzy utrzymują kury na wolnych wybiegach. Inspekcje weterynaryjne w wielu krajach usilnie apelują o zamykanie do kurników kur (oraz innych gatunków drobiu), przebywających dotychczas na wolnych wybiegach, chcąc ograniczyć w ten sposób możliwość kontaktu drobiu z dzikimi ptakami i roznoszonymi przez nie wirusami HPAI.

Jeżeli specjaliści wskazują na ludzi jako jednego z ważniejszych wektorów rozprzestrzeniania wirusów i zalecają ograniczenie wizyt na fermach nie tylko przypadkowych osób niezwiązanych z chowem drobiu, ale zwłaszcza osób mających codzienny kontakt z drobiem, to czy podobnie dużym ryzykiem niekontrolowanego zakażenia się wirusami ptasiej grypy drobiu nie jest bezpośredni kontakt ze środowiskiem kur niosek (gęsi, kaczek) na wolnych wybiegach? Wydaje się, że jeszcze wiele pytań wymaga dokładniejszej odpowiedzi.


Minęło zaledwie kilka dni od podania w Komunikacie GLW o dwóch pierwszych w tegorocznej jesieni ogniskach ptasiej grypy (ognisko HPAI nr 2021/340 i ognisko HPAI 2021/341) na fermach drobiu na terenie pow. siedleckiego, a już GLW potwierdził w kolejnych Komunikatach wykrycie czterech kolejnych nowych ognisk ptasiej grypy.

Przypomnijmy, że w pierwszych dniach listopada br. na dwóch fermach w Strusach (gm. Paprotnie, pow. siedlecki) z powodu zakażenia wirusem ptasiej grypy przymusowemu ubojowi i następnie likwidacji poddano ponad 142 tys. indyków rzeźnych.

Trzy spośród czterech nowych ognisk są zlokalizowane również w powiecie siedleckim (woj. mazowieckie). Ogniska HPAI nr 2021/342 i nr 2021/343 zostały stwierdzone 4 listopada na dwóch fermach indyków (104 tys. szt. i 105 tys. szt. ptaków) w miejscowości Nakory (gm. Suchożebry, pow. siedlecki). Fermy w Nakorach, w których potwierdzono ogniska HPAI, są oddalone od zakażonych ferm w Strusach (dwa ogniska HPAI w pierwszych dniach listopada) zaledwie o 3-4 km. Warto podkreślić, że wcześniej na fermie indyków w Nakorach ognisko HPAI ptasiej grypy nr 2021/321 stwierdzono 14 maja br.; przymusowemu ubojowi i utylizacji poddano wówczas prawie 102 tys. szt. indyków.  

Czwarte ognisko HPAI nr 2021/344 zostało stwierdzone tydzień temu na fermie, na której tuczonych było prawie 290 tys. kurcząt brojlerów. Ferma jest położona w miejscowości Strusy (gm. Paprotnie, pow. siedlecki), w której kilka dni wcześniej stwierdzono dwa ogniska ptasiej grypy (nr 2021/340 i nr 2021/341). Łącznie w pięciu zakażonych fermach w Strusach i Nakorach ubojowi i utylizacji poddano ponad 640 tys. indyków i kurcząt brojlerów.

Szóste ognisko HPAI nr 2021/345 stwierdzono 4 listopada w gospodarstwie w Kijewicach (gm. Skwierzyna, pow. międzyrzecki). Koniecznemu ubojowi i utylizacji poddano 1500 szt. indyków i 5500 gęsi tuczonych.


Bieżący numer