Aktualności

BRF, jeden z największych producentów mięsa drobiowego na świecie (rocznie ubija ponad 2,2 mld kurcząt brojlerów, swoje wyroby eksportuje do 150 krajów), wdrożył procedury ISO 37.001 potwierdzone audytem przeprowadzonym przez Lloyd’s Register. System zarządzania objęty procedurami OSO 37.001 zabezpiecza firmę, która go przyjęła i wdrożyła, przed wszelkiego rodzaju przekupstwem i korupcją. BRF zdecydował się na wdrożenie ISO 37.001 po tym, jak w 2017 r. firma została oskarżona o skorumpowanie inspektorów weterynarii z brazylijskiej Inspekcji Weterynaryjnej w sprawie Operation Weak Flesh (wprowadzanie do handlu mięsa drobiowego nieodpowiadającego normom jakości).

Zarząd BRF przeprowadził w ciągu ostatnich miesięcy szeroką akcję szkoleniową obejmującą pracowników firmy na wszystkich szczeblach, której celem było przygotowanie wszystkie osoby zatrudnione w BRF do ścisłego przestrzegania zasad ISO 37.001. Przy okazji warto przypomnieć, że przekupstwo i korupcja są jedną z wielkich plag prześladujących praktycznie całą światową gospodarkę, w zwalczaniu których coraz częściej podejmowane są bezwzględne działania.

GLW w Polsce w procesie zwalczania ptasiej grypy, zapobiegania dalszemu rozprzestrzenianiu się groźnego wirusa oraz wzmocnienia środków bezpieczeństwa postanowił wprowadzić wspólnie z administracją samorządową obszary wysokiego ryzyka na terytorium powiatów żuromińskiego, mławskiego, sierpeckiego (woj., mazowieckie), kaliskiego, wolsztyńskiego, ostrowskiego, ostrzeszowskiego (woj. wielkopolskie), ostródzkiego, iławskiego, nowomiejskiego, działdowskiego (woj., warmińsko-mazurskie) oraz gorzowskiego (woj. lubuskie).

Na odbytej naradzie szefowie KRD-IG stwierdzili, że straty w polskim drobiarstwie spowodowane zakażeniem drobiu wirusem ptasiej grypy są niewyobrażalne. Konsekwencje przymusowej likwidacji ponad 10 mln ptaków mogą przyczynić się do utraty wiodącej pozycji polskiego przemysłu drobiarskiego w UE.

Jednym z najpoważniejszych problemów jest bowiem likwidacja ponad 1,1 mln ptaków mięsnych stad rodzicielskich, które produkują jaja wylęgowe na potrzeby zakładów produkujących pisklęta brojlerowskie. Odbudowa utraconego zaplecza reprodukcyjnego będzie wymagała co najmniej kilkunastomiesięcznego wysiłku.


Niewątpliwie największym obecnie problemem polskiego drobiarstwa jest szerząca się w błyskawicznym tempie ptasia grypa. Na razie trwa walka o powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusów, ale już wkrótce nadejdzie czas na ocenę, jaki wpływ na produkcję mięsa drobiowego i jaj w Polsce będzie miała ta niespotykana klęska.

 Na koniec ub. tygodnia GLW ogłosił, że od początku 2021 r. wykryto i potwierdzono 245 ognisk zakażenia, z czego zdecydowana większość na terenie woj. mazowieckiego i wielkopolskiego. Producenci drobiu obawiają się, że opanowanie zakażenia będzie niezwykle trudne i nie wiadomo, kiedy się skończy.

Szczególnie dramatyczna sytuacja panuje w pow. żuromińskim i mławskim, gdzie w chowie fermowym utrzymywane jest ok. 75 mln ptaków, a dziesiątki kurników jest usytuowanych często bardzo blisko siebie. W celu powstrzymania rozprzestrzeniania się groźnego wirusa rozważana jest propozycja całkowitej likwidacji drobiu na terenie tych dwóch powiatów. Z podobnym, choć nie w tak wielkiej skali, zagęszczeniem kurników mamy do czynienia w niektórych gminach w woj. wielkopolskim. Wg dr P. Jakubczaka, mazowieckiego wojewódzkiego lekarza weterynarii, który koordynuje proces likwidacji zakażonego drobiu na terenie pow. żuromińskiego i mławskiego, takie zagęszczenie kurników, z jakim mamy do czynienia w tych dwóch powiatach, jest wyjątkowe nawet w skali europejskiej.

Nadal służby weterynaryjne mają poważne problemy najpierw z usunięciem (brak ludzi i sprzętu) oraz wywiezieniem (brak odpowiedniej ilości środków transportu) padłego i zabitego drobiu z kurników. Ponieważ nikt nie przewidywał, że w krótkim okresie czasu trzeba będzie poddać utylizacji tak ogromnych ilości drobiu, nie została przygotowana odpowiednia infrastruktura chłodnicza pozwalająca bezpiecznie przechować dużą ilość padłych i zabitych ptaków, aby potem poddać je przerobowi zgodnie z przepisami. Jednocześnie trwa więc akcja znalezienia odpowiednich miejsc do grzebania padłych i zabitych ptaków usuwanych z zakażonych ferm, których ze względu na niewyobrażalną ilość zakłady utylizacyjne nie są w stanie poddać przerobowi na bieżąco.


Likwidacja drobiu zakażonego wirusem ptasiej grypy w powiatach żuromińskim i mławskim napotyka na kolejne bariery, tym razem w znalezieniu miejsca na pogrzebanie padłych i zabitych ptaków. Problem staje się z każdym dniem coraz bardziej palący, ponieważ z powodu braku rozwiązania padłe ptaki zalegają w kurnikach i ulegają rozkładowi, powodując kolejne problemy z pełną utylizacją. Jednocześnie brak odpowiednich mocy przerobowych w zakładach utylizacyjnych uniemożliwia przetworzenie zgodnie z przepisami tak ogromnych ilości padłego drobiu.

W związku z tym państwowe służby weterynaryjne postanowiły, że zlikwidowany drób powinien być pogrzebany w miejscach wytypowanych przez władze samorządowe. Niestety, nikt nie był przygotowany na pogrzebanie tak ogromnych ilości zakażonego drobiu. Szacuje się, że w samych powiatach żuromińskim i mławskim jest to kilka tysięcy ton!

Pospiesznie znajdowane miejsca (np. nieczynne żwirowisko na terenie gminy Lipowiec Kościelny) spotykają się z protestami lokalnej społeczności, a także gminnych władz samorządowych. Mieszkańcy nie zgadzają się na grzebanie martwych ptaków w pobliżu swoich domów, a władze samorządowe twierdzą, że pogrzebany drób może stanowić zagrożenie dla wód gruntowych i ujęć wody pitnej, tym bardziej w takich miejscach jak byłe żwirowisko.

Warto podkreślić, że pogrzebanie tak ogromnych ilości padłego drobiu wymaga odpowiedniego przygotowania grzebowiska zgodnie z przepisami o zagospodarowywaniu tego typu odpadów (izolacja gruntu, gromadzenie niebezpiecznych ścieków i ich utylizacja, zabezpieczenie przed dostępem dzikich zwierząt itp.). Jarosław Goschorski, wójt gminy Lipowiec Kościelny twierdzi, że grzebowiska można z powodzeniem wytypować z dala od terenów zamieszkałych, np. na poligonach wojskowych. Takie rozwiązanie wymaga jednak uzgodnień na wyższych (rządowych) szczeblach władzy aniżeli władze samorządowe. Po raz kolejny krytyczna sytuacja spowoduje, że ocenie zostanie poddana skuteczność państwowej władzy.


Wirus ptasiej grypy może w ciągu kilku najbliższych tygodni spowodować nieoczekiwane załamanie się produkcji mięsa drobiowego w Polsce. Jeśli groźnej sytuacji na fermach drobiu, zwłaszcza w powiatach Żuromin i Mława (woj. mazowieckie), gdzie wśród setek kurników, często położonych niedaleko siebie, znajdują się też kurniki z mięsnymi stadami reprodukcyjnymi, nie uda się opanować dotychczasowymi środkami (strefy, utylizacja zakażonych stad, wzmożona bioasekuracja), to już wkrótce z powodu braku jaj wylęgowych produkcja piskląt brojlerowskich może spaść nawet o 30%. Rozważane są m.in. propozycje całkowitej likwidacji drobiu na terenie tych dwóch powiatów.

Oznacza to, że jeśli w najbliższym czasie nie będzie można zakupić jaj wylęgowych brojlerowskich w innych krajach, to w ciągu kilkunastu tygodni na polskim rynku może zacząć brakować mięsa drobiowego. Taka trudna sytuacja może trwać nawet kilkanaście miesięcy aż do chwili, gdy nowe stada reprodukcyjne rozpoczną produkcję jaj wylęgowych.

Brak piskląt szybko spowoduje wzrost ich ceny, co w połączeniu ze wzrostem ceny pasz, pogorszy opłacalność chowu kurcząt brojlerów. Producenci kurcząt brojlerów mają jednak nadzieję, że zmniejszona podaż kurcząt brojlerów zmusi zakłady drobiarskie do radykalnego podniesienia ceny skupu.

Czy tak się stanie, przekonamy się już w najbliższym czasie. Z pewnością wpływ na wysokość hurtowych i detalicznych cen sprzedaży mięsa drobiowego będzie miał poziom zapasów mięsa drobiowego w chłodniach, a także ciągle utrzymujące się obostrzenia związane z pandemią COVID-19.

Wprawdzie od pewnego czasu europejski, a zwłaszcza polski przemysł drobiarski zmaga się z nadprodukcją mięsa drobiowego i obecny spadek produkcji kurcząt brojlerów może okazać się dobrym lekarstwem na rozwiązanie tych problemów, to w tle czai się, zwłaszcza wśród brazylijskich producentów drobiu, wzmożona chęć eksportu mięsa drobiowego na europejski rynek.


Podtyp H5N8 wirusa ptasiej grypy HPAIV (wysoce zjadliwy wirus ptasiej grypy) zakaża drób w kolejnych fermach na terenie Polski. Sytuacja ta powoduje poważne zagrożenie dla kontynuacji eksportu polskiego mięsa drobiowego.

GLW podał, że służby weterynaryjne potwierdziły 177 ognisk ptasiej grypy od początku 2021 r., przy czym większość przypadków wystąpiło w ostatnich dwóch-trzech tygodniach, przede wszystkim w województwach wielkopolskim (65 ognisk, z czego 52 ogniska w pow. kaliskim, zutylizowanych ogółem 1,43 mln ptaków) i mazowieckim (51 ognisk, z czego 33 ogniska w pow. żuromińskim i 17 ognisk w pow. mławskim, zutylizowanych ogółem 3,06 mln ptaków).

Zakażenie drobiu wirusem HPAIV wystąpiło także w województwach małopolskim (12 ognisk), warmińsko-mazurskim (9 ognisk), pomorskim (6 ognisk) i łódzkim (6 ognisk). Pojedyncze ogniska potwierdzono na fermach w województwach kujawsko-pomorskim, śląskim, lubuskim, podkarpackim, opolskim, dolnośląskim, lubelskim, zachodniopomorskim i świętokrzyskim.

Łącznie koniecznemu ubojowi i utylizacji poddano w Polsce od początku 2021 r. prawie 5,5 mln ptaków, głównie w chowie fermowym, ale także w chowie przydomowym.

Wg dr Davida E. Swayne, amerykańskiego eksperta z Południowo-Wschodniego Laboratorium Badań Drobiarskich USDA, Athens (Georgia), zakażenie drobiu w tak ogromnej skali wywołuje zmutowany wirus H5N1 wykryty w 1996 r. w prowincji Guangdong, Chiny. Trwający kilkanaście lat proces mutacji wytworzył szczepy HPAIV zawierające m.in. zmienione białka szpiczaste HA (hemaglutynina), odpowiedzialne za przyłączenie wirusa do powierzchni infekowanej komórki. Jest on roznoszony przez dzikie ptaki migrujące wiosną nad Azją i Europą, dla których ten najnowszy mutant HPAIV jest groźny w różnym stopniu, letalny tylko dla niektórych gatunków dzikich ptaków.


Obostrzenia wynikające z rządowej strategii ograniczenia przypadków zakażenia ludzi koronawirusem COVID-19 silnie wpłynęły na niektóre wskaźniki makroekonomiczne (inflacja, konsumpcja, sprzedaż detaliczna) w polskiej gospodarce w 2020 r. Przedłużające się restrykcje w pierwszych miesiącach 2021 r. oraz niepewność co do dalszego rozwoju pandemii nadal są powodem zaniepokojenia polskich przedsiębiorców. Nadzieję na poprawę budzi wzrost eksportu polskich towarów rolno-spożywczych w 2020 r., którego wartość wyniosła 34 mld € i była wyższa o 7% w porównaniu do 2019 r. Wzrostowa tendencja tego eksportu utrzymuje się nadal w pierwszych miesiącach 2021 r.

Po pełnym pesymizmu i poważnych perturbacji ubiegłym roku polski przemysł drobiarski odzyskuje dawną energię. Głównym motorem pozytywnego trendu jest utrzymujący się ciągle na wysokim poziomie eksport, co sprawia, że polskie drobiarstwo jest nadal liderem na europejskim rynku, chociaż wolumen i wartość tego eksportu zmalały o ok. 10% w porównaniu do wyników w 2019 r.

Przykrym jest natomiast fakt, że podobnie jak wiele innych polskich produktów rolno-spożywczych, część wyeksportowanego drobiu jest tylko surowcem służącym firmom z innych krajów do wytworzeniu produktów finalnych i nie jest obecna na zagranicznych rynkach pod marką polskich firm, ale w obecnej niezwykle trudnej sytuacji gospodarczej jest to raczej mniej ważny problem.


Wysoce zjadliwy podtyp H5N8 wirus ptasiej grypy gwałtownie rozprzestrzenia się w polskich fermach drobiu. W ciągu zaledwie kilku dni GLW poinformował o kilkudziesięciu nowych ogniskach zakażenia, głównie w woj. wielkopolskim i mazowieckim. Procedurze utylizacji zostanie poddanych prawie milion ptaków. Od początku 2021 r. stwierdzono 116 ognisk zakażenia drobiu wirusem ptasiej grypy.

Właściciele zakażonych ferm twierdzą, że proces likwidacji zakażonych stad przedłuża się (brak dwutlenku węgla, środków transportu, wyspecjalizowanego personelu itp.), przez co utrudnione jest przestrzeganie podstawowych zasad bioasekuracji. Wirusy ptasiej grypy z ciągle chorych i nie poddanych natychmiastowej utylizacji stad łatwiej rozprzestrzenia się, m.in. drogą powietrzną (wentylacja), i zakaża kolejne fermy znajdujące się w niewielkiej odległości od potwierdzonego ogniska.

Dramat właścicieli zakażonych ferm powiększa niepewność otrzymania należnej rekompensaty finansowej z budżetu państwa za poniesione straty, co wynika z ustawy o zwalczaniu chorób zakaźnych wśród zwierząt hodowlanych.

Wirus ptasiej grypy zakaża stada drobiu w wielu krajach na całym świecie, także w państwach europejskich (Austria, Francja, Niemcy). W Japonii z powodu zakażenia drobiu wirusem ptasiej grypy poddano w okresie ostatnich kilku miesięcy przymusowej utylizacji prawie 10 mln ptaków, w Nigerii ponad 750 tys. ptaków. Przypadki zakażenia drobiu wirusem ptasiej grypy stwierdzono także w Iranie (utylizacji poddano ponad 1,3 mln ptaków), Chinach, Laosie, Algierii, RPA (zakażone m.in. fermy strusie), Kuwejcie, Japonii, Nepalu, Tajwanie, Korei Płd.


Pewnie niewielu ludzi wie, że w Nepalu na powierzchni ok. 147 tys. km2 mieszka 30,5 mln ludzi, czyli niewiele mniej niż w Polsce (38 mln ludzi na powierzchni ok. 312 tys. km2). Kilka dni temu minister rolnictwa w Nepalu stwierdził, że chociaż roczna produkcja 1,6 mld jaj i 548 tys. ton mięsa drobiowego aktualnie zaspokaja bieżące potrzeby mieszkańców tego niewielkiego kraju na produkty drobiarskie, to rząd nepalski zamierza wspierać bardziej intensywny rozwój produkcji drobiarskiej. Nepal to biedny, ale ciągle rozwijający się kraj (w 2019 r. PKB w Nepalu wyniosło 30,6 mld USD, w Polsce 595,9 mld USD).

Średnia roczna konsumpcja jaj spożywczych w Nepalu wynosi nieco ponad 52 jaja/mieszkańca, a mięsa drobiowego 18,1 kg/mieszkańca (konsumpcja mięsa drobiowego wynosiła w 2008 r. 9,8 kg/mieszkańca). Wg zaleceń FAO roczne spożycie jaj w krajach rozwijających się powinno być wyższe niż 48 jaj/mieszkańca rocznie.

Przypomnijmy, że głównym pożywieniem w codziennej diecie Nepalczyków jest ryż, podawany najczęściej wraz z warzywami, mięsem i przyprawami. Główny posiłek Dal Bhat, spożywany w południe, a często także wieczorem, tradycyjnie składa się z dal (zupa z soczewicy z dodatkiem ryżu) oraz Bhat (ryż z przystawkami, najczęściej warzywne curry wzbogacone mięsem drobiowym).

Kraj jest administracyjnie podzielony na 7 prowincji, przy czym każda prowincja dzieli się na 8-15 dystryktów. Przemysłowa produkcja kurcząt brojlerów, która rozpoczęła się w Nepalu w 1974 r., odbywa się w 64 dystryktach spośród ogółem 77 dystryktów.


Rosyjski rząd rozpoczął przygotowania do wprowadzenia z dniem 1 stycznia 2022 r. 5% cła na import jaj wylęgowych, głównie brojlerowskich, zapowiadając jednocześnie zwiększenie tego cła do 15% z początkiem 2023 r. Celem tej decyzji jest ochrona rosyjskiej produkcji jaj wylęgowych oraz zachęta do większego rozwoju ferm reprodukcyjnych. Ministerstwo rolnictwa obiecuje finansowe wsparcie dla nowych ferm reprodukcyjnych.

Podczas spotkania z Dmitrem Patrushevem, rosyjskim ministrem rolnictwa, przedstawiciele przemysłu drobiarskiego stwierdzili, że w Rosji brakuje jaj wylęgowych. W ponad 20% rosyjskich firm drobiarskich produkcja kurcząt brojlerów jest uzależniona od importu jaj wylęgowych. Wg Sergeja Lakhtyukhova, prezesa Rosyjskiego Stowarzyszenia Producentów Drobiu, Rosja zaimportowała w 2020 r. 700 mln jaj wylęgowych.

Wzmożony popyt spowodował w ostatnim czasie prawie dwukrotny wzrost ceny jaj wylęgowych na rosyjskim rynku, która wynosi obecnie 30 rubli (ok. 1,50 PLN). Wydaje się jednak, że obecna cena w porównaniu do ceny jaj wylęgowych brojlerowskich np. w Polsce nie jest jakoś specjalnie wygórowana; raczej cena jaj wylęgowych w Rosji we wcześniejszym okresie była zdecydowania za niska i nie gwarantowała właściwej opłacalności produkcji w fermach reprodukcyjnych.

Stowarzyszenie rosyjskich drobiarzy twierdzi, że produkcja mięsa drobiowego w Rosji spadła w styczniu 2021 r. o 6,4% w porównaniu do produkcji w styczniu ub.r. Główną przyczyną takiego spadku – wg przedstawicieli rosyjskiego przemysłu drobiarskiego – są rosnące koszty produkcji, w tym nie tylko zbóż i pasz, ale także piskląt. W wyniku mniejszej podaży wzrosły ceny sprzedaży mięsa drobiowego w rosyjskim sklepach, co powoduje niezadowolenie rosyjskiego społeczeństwa i niepokoi władze Rosji.  


Niestety, nie dla wszystkich producentów drobiu w Polsce Święta Wielkanocne były radosne. Niespodziewanie bowiem na przełomie marca i kwietnia wysoce zjadliwy wirus H5N8 ptasiej grypy zaatakował drób w kilkunastu fermach na terenie Polski, przy czym w powiecie kaliskim (woj. wielkopolskie) zakażenie drobiu stwierdzono w 9 fermach, natomiast w powiecie żuromińskim (woj. mazowieckie) w 8 fermach.

W województwie mazowieckim służby weterynaryjne poddały likwidacji drób w 11 fermach na terenie powiatów żuromińskiego i mławskiego, w województwie wielkopolskim drób w 10 fermach na terenie powiatów kaliskiego i wolsztyńskiego, w województwie małopolskim w 2 fermach na terenie powiatów limanowskiego i gorlickiego) oraz w województwie śląskim w 1 fermie na terenie powiatu cieszyńskiego.

W zakażonych fermach wprowadzono zgodnie z rozporządzeniem MRiRW z 2007 r. procedury zwalczania wysoce zjadliwego wirusa ptasiej grypy HPAI. Ptaki z zakażonych ferm poddano przymusowej utylizacji, natomiast wokół ferm wyznaczono obszar zapowietrzony o promieniu 3 km i obszar zagrożony o promieniu 10 km. Na terenie obu obszarów, nadzorowanych przez Powiatowego Lekarza Weterynarii, obowiązuje szereg zakazów i nakazów dotyczących przemieszczania się osób, ptaków, zwierząt towarzyszących, paszy i pojazdów oraz sposobów utylizacji padłych ptaków i dysponowania innych materiałów pochodzących z zakażonych ferm/gospodarstw.


Bieżący numer