Polskie Drobiarstwo
Ogólnopolski miesięcznik dla producentów drobiu i pasz
Zakup czasopisma

Polecamy nowy numer

Wg ekspertów Polskiego Stowarzyszenia Bioasekuracji drobiarzom w Polsce wypłacono w ub.r. na podstawie decyzji administracyjnych wynikających z obowiązujących przepisów o zwalczaniu niektórych chorób zwierzęcych odszkodowania za zlikwidowane stada drobiu (likwidacji poddano 18,8 mln ptaków) z powodu zakażenia wirusami grypy ptaków w wysokości 936 mln zł, co stanowi ok. 52% wartości wszystkich odszkodowań wypłaconych w ub.r. rolnikom z tytułu odszkodowań za zutylizowane zwierzęta z powodu zakażenia wirusami rzekomego pomoru drobiu, grypy ptaków i ASF (łączna kwota odszkodowań wyniosła 1,8 mln zł).Eksperci zwrócili uwagę, że koszty odszkodowań to jedynie część wydatków, gdyż należy do nich też doliczyć np. utracone dochody producentów w okresie przestoju produkcyjnego. Nawet po otrzymaniu odszkodowania gospodarstwo przez wiele tygodni, a nawet miesięcy, pozostaje bez przychodu, ponosząc jednocześnie stałe koszty funkcjonowania takie jak: kredyty, leasingi, wynagrodzenia czy utrzymanie infrastruktury.Z dniem 18 marca wchodzi w Polsce w życie nowa ustawa (Dz.U. 2025 poz. 1795) dot. zdrowia zwierząt, która dostosowuje polskie przepisy do przepisów UE.Nowe przepisy mają uporządkować system nadzoru, zwiększyć skuteczność kontroli oraz podnieść standardy bioasekuracji, tak aby ograniczyć ryzyko powstawania ognisk chorób i związanych z nimi wielomilionowych strat dla producentów i budżetu państwa.Wraz z wejściem w życie nowej ustawy o zdrowiu zwierząt znacząco wzrasta odpowiedzialność finansowa hodowców za naruszenia przepisów. Kary za łamanie zasad bioasekuracji, brak wymaganych zgłoszeń, transport zwierząt bez odpowiednich dokumentów czy zatajenie podejrzenia choroby, mogą sięgać nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. W tej perspektywie bioasekuracja przestaje być wyłącznie wymogiem formalnym narzuconym przepisami.Skuteczne zabezpieczenia biologiczne, konsekwentne przestrzeganie procedur, szybkie wykrywanie ognisk oraz sprawna współpraca producentów z administracją weterynaryjną powinny mieć bezpośrednie przełożenie na ograniczenie strat finansowych.
Kraje UE zmagają się z nadprodukcją żywności, w tym także z nadwyżką mięsa drobiowego. Wspierane od wielu lat rolnictwo produkuje żywność w ilości znacznie przekraczającej popyt Europejczyków, przy czym produkcja tej żywności jest w UE – niestety – w dużym stopniu droższa od podobnej produkcji w innych częściach świata, co znacznie utrudnia walką z konkurencją.Nadwyżka mięsa drobiowego musi być eksportowana z UE do krajów pozaunijnych. Jeszcze kilka lat temu było to łatwiejsze, ale dzisiaj dotychczasowi importerzy żywności z UE sami stają się znaczącymi eksporterami drobiu (np. Rosja czy Chiny).W ostatnim czasie Chiny zalewają Rosję mięsem drobiowym, z kolei Rosja zalewa Białoruś tanim mlekiem, drobiem i wieprzowiną. Dumpingowe ceny proponowane przez eksporterów rujnują lokalne rolnictwo.Głównym powodem wysokich kosztów produkcji żywności w UE są regulacje i opłaty wynikające z szeroko rozumianego programu Zielony Ład, którego głównym celem jest zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych do 90% obecnej emisji i związanych z tym dodatkowych opłat (podatkiem ETS) dla firm emitujących więcej gazów cieplarnianych aniżeli zakłada to program.Dobrym przykładem są elektrownie, które mogłyby sprzedawać prąd po niższej cenie, ale muszą doliczać koszty wykupu podatku ETS. Wzrósł on od 2020 r. 2,5-krotnie i wynosi obecnie 63 €. Analitycy spodziewają się dalszego wzrostu tego podatku po wprowadzeniu ETS2. A energia elektryczna stanowi jeden z najważniejszych elementów kosztów produkcji drobiarskiej, co jeszcze bardziej osłabi konkurencyjność cenową europejskiego mięsa drobiowego na rynkach światowych.W tej sytuacji musi budzić najwyższe zaniepokojenie europejskiej branży drobiarskiej, w tym zwłaszcza polskiej, podjęcie przez KE przedwczesnej realizacji umowy z krajami Mercosur pomimo zaskarżenia jej do TSUE oraz braku akceptacji ze strony Parlamentu Europejskiego. 
W Zakładzie Doświadczalnym w Kołudzie Wielkiej potwierdzono ognisko wysoce zjadliwej grypy ptaków i w związku z tym – zgodnie z wymogami dotyczącymi zwalczania chorób zakaźnych – 22 lutego postanowiono zlikwidować stado zarodowe gęsi białej kołudzkiej (8,5 tys. paków).Spowoduje to częściowy brak nowych piskląt rodzicielskich gęsi na rynku w przyszłym roku, ale dzięki wysiłkom kierownictwa Zakładu w Kołudzie Wielkiej i wykorzystaniu zasobów genetycznych gęsi kołudzkiej w stadach satelitarnych powinna pozwolić przywrócić dotychczasowy poziom produkcji najdalej w ciągu dwóch lat.Warto podkreślić, że gęsi w stadach satelitarnych zabezpieczają zasoby genetyczne gęsi kołudzkiej w takim stopniu, że rasa tych gęsi – szczególna na europejskim rynku drobiarskim – nie ulegnie degradacji.Kolejnym pozytywnym czynnikiem sprzyjającym utrzymaniu dotychczasowej produkcji jest fakt wykorzystywania stad rodzicielskich gęsi przez kilka lat, co przy odpowiedniej polityce likwidacji i zasiedleń pozwoli zmniejszyć rozmiary braku piskląt na rynku gęsim, a co za tym idzie, utrzymania dotychczasowej produkcji i związanego z tym eksportu polskiej gęsi owsianej.

Partnerzy

Zakup czasopisma