Strona główna

Najnowsze wiadomości

Nieoczekiwany wzrost popytu na jaja w białych skorupach, jaki pojawił się w UK w trakcie trwającej od ponad roku pandemii COVID-19, zachęcił sieci handlowe do znacznego zwiększenia ilości oferowanych jaj w białych skorupkach. Sytuacja ta pojawiła się po raz pierwszy od ponad 35 lat, kiedy to w latach 80-tych klienci zaprzestali kupowania jaj w białych skorupkach i postanowili kupować jaja przede wszystkim w brązowych skorupkach.

Jednym z motywów tego trendu był lansowany w latach 70-tych pogląd, że jaja w brązowych skorupkach są większe, bardziej „naturalne” i „wiejskie”, natomiast jaja w białych skorupkach są mniejsze, gorszej jakości i bardziej „sztuczne”, a nawet poddawane przez producentów dodatkowemu wybieleniu przy pomocy chemicznych wybielaczy.

Produkcja jaj w białych skorupkach w UK wynosi obecnie mniej niż 1% (250-300 tys. kur niosek znoszących jaja w białych skorupkach wobec 40 mln kur niosek ogółem), a jaja te były i są wykorzystywane wyłącznie przez restauracje typu fast-food.

Wobec nowego trendu producenci jaj w UK postanowili zacząć wstawiać do swoich ferm kury znoszące jaja w białych skorupkach. W tym celu np. fermy Noble Foods we współpracy z Tesco wstawiły jesienią 2020 r. do swoich kurników, wyposażonych w otwarte klatki, kurki Lohmann LSL, znoszące jaja w białych skorupkach.

W oferowanych w handlu detalicznym opakowaniach znajdują się jaja wyłącznie w białych skorupkach, ale są też opakowania, w których znajdują się jaja w brązowych i białych skorupkach w proporcji 70-30% odpowiednio. Klienci preferujący jaja wyłącznie w brązowych skorupkach mogą kupić opakowania zawierające tylko jaja brązowe.

Jak widać, nawet taka cecha jaj jak kolor skorupki, praktycznie nie mający żadnego wpływu na wartość pokarmową i jakość treści jaja czy też na długość okresu przydatności jaj, może odgrywać znaczącą rolę w kształtowaniu preferencji wśród klientów i zmuszać producentów do zmiany użytkowanych krzyżówek kur niosek. Wydawałoby się, że taka zwykła produkcja jaj nie powinna aż tak emocjonować opinii publicznej i angażować producentów, a tu od pewnego czasu co chwilę mamy w tym temacie do czynienia z jakimiś jajami…


Kilka dni temu Parlament Europejski 558 głosami „za” (37 głosów przeciw, 85 głosów wstrzymujących się) przyjął rezolucję zobowiązującą Komisję Europejską do podjęcia działań w celu wprowadzenia całkowitego zakazu chowu klatkowego w produkcji zwierzęcej do 2027 r. Aktywiści z pozarządowych organizacji broniących praw zwierząt twierdzą, że propozycja producentów jaj spożywczych zmierzająca do zastąpienia dotychczasowych klasycznych baterii klatkowych otwartymi klatkami wzbogaconymi nie spełnia zgłaszanych postulatów, a działania KE powinny dążyć do powszechnego wprowadzenia alternatywnych sposobów chowu kur wyłącznie w systemie bezklatkowym.

Przedstawiciele Compassion in World Farming proponują również wprowadzenie niezbędnego okresu przejściowego dla producentów jaj spożywczych w UE, zapewnienie przez KE wsparcia finansowego oraz wprowadzenie przepisów, które będą stawiały eksporterom produktów zwierzęcych na rynek UE podobne wymagania, jakie będą musieli spełniać producenci w UE.

Rezolucję przyjętą przez PE poparł J. Wojciechowski, komisarz ds. rolnictwa w KE, twierdząc, że wielkofermowy chów zwierząt, w tym również klatkowy chów kur niosek, to raczej produkcja przemysłowa, a nie rolnicza. „Propozycja zmian w chowie zwierząt, czego przykładem będzie wprowadzenie zakazu klatkowego chowu kur niosek, zmierza do odwrócenia trendu zamiany tradycyjnego rolnictwa w przemysł” – powiedział J. Wojciechowski.

W Polsce w klatkach utrzymywanych jest ponad 80% pogłowia kur niosek (pogłowie kur w Polsce wynosi 40 mln szt.), przy czym średnio w jednym kurniku utrzymywanych jest ok. 85 tys. kur (w UE średnio 45 tys. szt.). „Wielkie fermy wyposażone w klatki zdominowały produkcję jaj w Polsce i praktycznie wymiotły ją z małych i średnich gospodarstw rolnych” – dodał J. Wojciechowski.

Komisja Europejska w terminie do 15 lipca br. podejmie decyzję o ewentualnym rozpoczęciu postępowania w sprawie wprowadzenia zakazu klatkowego chowu zwierząt w UE. Za szybkim podjęciem prac opowiedziała się również Stella Kyriakides, komisarz KE ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności.


Zdecydowanie zmniejszyła się w Polsce liczba ognisk ptasiej grypy. Nadchodzi czas oceny podejmowanych działań, szacowania strat i oczekiwanie na wypłatę odszkodowań. MRiRW, GLW, administracja państwowa i samorządowa oraz organizacje skupiające producentów drobiu i przemysł drobiarski stawiają sobie pytania, czy działania podejmowane przez Powiatowych Lekarzy Weterynarii przy współpracy z Inspekcją Weterynaryjną okazały się skuteczne, czy obowiązujące prawo dostatecznie chroni fermy drobiu przed zakażeniem wirusem ptasiej grypy HPAI, czy potencjał zakładów utylizacyjnych umożliwia przetworzenie znacznych ilości padłego i zabitego drobiu, czy są przygotowane alternatywne sposoby utylizacji ubitych ptaków z zakażonych ferm?

Na te i podobne pytania wypowiedział się dr Krzysztof Jażdżewski, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii. Stwierdził, że niewątpliwie do wybuchu pandemii ptasiej grypy w tak niewyobrażalnej skali w znacznym stopniu przyczyniło się nadmierne zagęszczenie ferm drobiu na terenie północnego Mazowsza i południowej Wielkopolski. Niestety, pomimo rygorystycznych metod bioasekuracji przede wszystkim z tego powodu nie udawało się ochronić kolejnych stad przed zakażeniem.

Pozwolenie na budowę kolejnych nowych kurników wydają władze administracyjne i samorządowe, ale w wydawanych opiniach brakuje oceny zagrożenia epizootycznego ze względu na zbyt małą odległość między fermami. W planie zagospodarowania przestrzennego gmin i powiatów decydujących się na budowę w bliskiej odległości tak wielu ferm drobiarskich brakuje też niezbędnej infrastruktury koniecznej do utylizacji niekiedy ogromnych ilości padłego i zabitego drobiu (zakłady utylizacyjne, spalarnie, grzebowiska itp.).

Szkoda już się stała. Producenci drobiu ponieśli ogromne straty. Czy jednak zostaną z tego wyciągnięte jakieś wnioski? Czy wobec ciągle istniejącego zagęszczenia ferm w przypadku wybuchu kolejnego zakażenia potrafimy lepiej sobie poradzić? Wiele z tych pytań na razie pozostaje bez odpowiedzi…


Amerykański oddział JBS, brazylijskiego giganta m.in. w przemyśle drobiarskim, zapłacił 11 mln USD hakerom, którzy kilka dni wcześniej zablokowali serwery firmy JBS na terenie USA uniemożliwiając jakiekolwiek działanie produkcyjne w należących do koncernu zakładach. Chociaż z ciężkim sercem, to zarząd JBS USA pod przewodnictwem Andre Nogueira podjął decyzję o wypłacie okupu chcąc jak najszybciej uruchomić produkcję w swoich zakładach w celu pełnego zaspokojenia zamówień klientów.

Wprawdzie JBS zatrudnia ponad 850 wysokiej klasy profesjonalnych informatyków i wydaje rocznie ponad 200 mln USD na obsługę i zabezpieczenie systemu informatycznego obsługującego firmę, to zgodnie z zaleceniami FBI prowadzącego śledztwo w tej sprawie zarząd JBS wypłacił okup, ponieważ hakerski atak został przeprowadzony przez jedną z najlepiej przygotowanych grup hakerskich na świecie i prawdopodobnie prowadzenie negocjacji w celu odblokowania systemu mogłoby trwać zbyt długo narażając JBS na olbrzymie straty.

Brazylijski przemysł paszowy znalazł się w trudnej sytuacji z powodu braku kukurydzy i soi na światowych rynkach spowodowany ogromnym popytem na te surowce paszowe, a któremu towarzyszy nieoczekiwany wzrost cen sprzedaży zbóż paszowych i poekstrakcyjnej śruty sojowej oraz spekulacyjne operacje na globalnych giełdach surowców paszowych. Sytuacja jest o tyle zastanawiająca, że wg analityków rynku surowców paszowych zbiory zbóż w Brazylii w tym roku powinny osiągnąć rekordowy poziom 271 mln ton (o blisko 6% więcej niż w poprzednim sezonie).

Chcąc uniknąć gwałtownego wzrostu kosztów producenci zwierząt apelują do brazylijskiego rządu o uwolnienie importu surowców paszowych od cła argumentując swoją prośbę m.in. ryzykiem wzrostu cen sprzedaży żywności pochodzenia zwierzęcego w brazylijskich sklepach i marketach, co może powodować społeczne niezadowolenie, a nawet protesty biedniejszej części brazylijskiej społeczności.

Wg Ricardo Santina, prezesa ABPA, w Brazylii znacząco wzrosły ceny wielu surowców paszowych w porównaniu do cen z 2019 r., np. cena kukurydzy jest wyższa o 180%, a cena soi o 140%. Wzrosły też ceny opakowań (tektury o 68%), usług pakowania żywności o 85% oraz oleju napędowego o 30%. Wg specjalistów, takie podwyżki trudno wytłumaczyć tylko zwykłem wzrostem inflacji.


W MRiRW odbyło się spotkanie Grzegorza Pudy, ministra rolnictwa, i Mirosława Welza, głównego lekarza weterynarii, z przedstawicielami organizacji zrzeszających producentów drobiu i jaj oraz przemysł drobiarski. Przedmiotem dyskusji było uzgodnienie zasad ścisłej współpracy ministerstwa i służb weterynaryjnych z przedstawicielami branży drobiarskiej w celu wypracowania odpowiednich rozwiązań, które będą skutecznie chroniły stada drobiu przed zakażeniem bakteriami Salmonella lub wirusem ptasiej grypy HPAI. Powołane zespoły będą miały za zadanie opracowanie sposobu modyfikacji dotychczasowych metod zwalczania HPAI poprzez wzmożoną bioasekurację oraz procedury eliminacji zagrożeń zakażenia bakteriami Salmonella.

Minister rolnictwa złoży wniosek do KE w sprawie przyznania Polsce nadzwyczajnych środków wsparcia, które pozwolą pokryć poniesione straty przez producentów drobiu. Zgodnie z art. 220 ust.4 Rozporządzenia PE i Rady Europejskiej nr 1308/2013 środki te zostaną uruchomione pod warunkiem zastosowania przez Polskę środków zdrowotnych i weterynaryjnych w odpowiednio szybkim czasie służących wyeliminowaniu HPAI i po stwierdzeniu, że ptasia grypa została wyeliminowana w Polsce (brak ognisk zakażenia przez okres 3 miesięcy).

Natomiast Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj otrzymała z MRiRW obszerne wyjaśnienie w sprawie metod przygotowywania i pozyskiwania danych o cenach skupu żywca drobiowego i sprzedaży mięsa drobiowego w Polsce publikowanych w cotygodniowych Biuletynach Informacyjnych ZSRIR. Informacje te są wykorzystywane m.in. przez producentów drobiu i jaj w trakcie przygotowywania umów kontraktacyjnych i handlowych z przemysłem drobiarskim oraz podczas negocjacji dotyczących cen skupu.

W związku z tym MRiRW dokłada wszelkich starań, aby publikowane dane w jak największym stopniu odzwierciedlały rzeczywistą sytuację rynkową.


Notowania

Bieżący numer