Strona główna

Aktualności

Coraz większym powodzeniem wśród polskich klientów cieszy się sprzedaż jaj produkowanych zgodnie z zasadami produkcji ekologicznej. W znacznie mniejszym stopniu dotyczy to tuszek kurcząt brojlerów czy elementów mięsa drobiowego, ale i w tym przypadku widoczny jest stały postęp.

Wspieranie rolniczego handlu detalicznego będzie stanowiło jeden z głównych elementów stymulowania rozwoju ekologicznej produkcji rolniczej w Polsce, zawartego w programie Polski Ład – stwierdził ostatnio w Sejmie RP Ryszard Bartosik, wiceminister rolnictwa. Uwolnienie rolniczego handlu detalicznego pozwoli lepiej rozwijać się małym i średnim rodzinnym gospodarstwom rolnym prowadzącym produkcję ekologiczną, także tym utrzymującym drób zgodnie z zasadami naturalnej produkcji zrównoważonej. Wsparcie będzie obejmowało także przetwórstwo ekologicznej żywności i przygotowanie jej do sprzedaży.

Eksperci przewidują w realizacji takiego programu olbrzymie szanse dla rozwoju produkcji i sprzedaży mięsa drobiowego pochodzącego od kurcząt wolnorosnących czy jaj spożywczych od kur niosek przebywających przez większość dnia nie w kurnikach, ale na wolnych wybiegach.

Działanie to powinno zwiększyć aktywność ekologicznych gospodarstw przede wszystkim na lokalnym rynku, a także zwiększać wiedzę i świadomość lokalnej społeczności o zaletach takiego rodzaju produkcji rolniczej, które jest przeciwieństwem wielkofermowej produkcji rolniczej, traktowanej przez opinię jako produkcja przemysłowa.

Wartość sprzedawanej w Polsce jest żywności ekologicznej wynosi ok. 1,4 mld zł rocznie, co stanowi 0,5% wartości sprzedawanej żywności ogółem (14 miejsce w UE). Wartość ta systematycznie rośnie; zaobserwowano ok. 10% wzrost w 2020 r. w porównaniu do 2019 r. W Polsce jest ponad 18,5 tys. zarejestrowanych ekologicznych gospodarstw rolniczych (dane na koniec 2020 r.).


Średnia cena skupu kurcząt brojlerów wynosi obecnie w Polsce 4,25 zł/kg żywca i jest wyższa od średniej ceny skupu na początku br. o 37% (3,10 zł/kg żywca). Podobnie znaczący wzrost cen skupu (w porównaniu do cen skupu na początku br.) notuje się dla indorów (5,82 zł/kg żywca, cena wyższa o 38%), indyczek (5,87 zł/kg żywca, cena wyższa o 41%) i kaczek (4,98 zł/kg żywca, cena wyższa o 17%), chociaż kilka tygodni temu (połowa czerwca br.) cena skupu indorów była jeszcze wyższa i wynosiła 6,58 zł/kg żywca, cena skupu indyczek wynosiła 6,52 zł/kg żywca, a kaczek 4,95 zł/kg żywca.

Pomimo to opłacalność produkcji brojlerów i indyków uległa tylko nieznacznej poprawie, ponieważ w tym samym okresie (od stycznie do maja br.) ceny pasz dla kurcząt brojlerów wzrosły średnio o 9,6%, natomiast dla indyków o 13%.

Wydaje się, że trend wzrostu cen skupu żywca drobiowego doszedł do swojego szczytu, o czym świadczy spadek cen skupu indyków w ciągu ostatnich tygodni. W najbliższym okresie możemy być też świadkami spadku cen skupu kurcząt brojlerów. Przemawia za tym przede wszystkim spadek cen sprzedaży tuszek kurcząt, jaki obserwujemy od początku lipca br. Średnia cena sprzedaży tuszki kurcząt bez szyi wynosi obecnie 6,78 zł/kg, natomiast w drugiej połowie czerwca wynosiła 7,19 zł/kg (spadek o 5,7%). Ceny sprzedaży fileta piersiowego i elementów kurcząt w zasadzie utrzymują się na podobnym poziomie, ale i w tym przypadku można zaobserwować wahania cenowe z pojawiającą się tendencją spadkową. Od połowy czerwca nieznacznie spadły ceny sprzedaży tuszek indyków (spadek o 2,4%), natomiast cena sprzedaży fileta piersiowego z indyków spadła w tym okresie o 12,5% i udźca z indyka o 8,3%.  

Wzrost cen sprzedaży tuszek kurcząt i indyków spowodował, że mięso drobiowe stało się mniej konkurencyjne w stosunku do wieprzowiny, dla której producenci cały czas stosują ceny promocyjne. Wydaje się też, że okres wakacji i poluzowanie obostrzeń w branży HoReCa nie wpłynęły na wolumen sprzedaży mięsa drobiowego w takim stopniu, w jakim oczekiwał tego przemysł drobiarski. Wyższe ceny skupu żywca i spadek cen sprzedaży mięsa drobiowego wpływają negatywnie na zysk zakładów drobiarskich, co może dodatkowo przemawiać za nadchodzącym obniżeniem ceny skupu żywca drobiowego.


Gwałtowne i niezwykle groźne zamieszki w RPA, jakie wybuchły po aresztowaniu na początku lipca br. byłego prezydenta Jacoba Zumy, oskarżonego o korupcję w czasie sprawowania przez niego władzy, ale ciągle mającego znaczne wpływy we władzach RPA, spowodowały chaos całkowicie uniemożliwiający normalne funkcjonowanie kraju. Przypomnijmy, że RPA zamieszkuje prawie 57 mln ludzi, przy czym jest to zlepek różnych ras i grup etnicznych, liczących w niektórych przypadkach nawet kilkanaście milionów ludzi (np. plemię Zulusów), od wielu lat skonfliktowanych ze sobą i zaciekle walczących o wpływy we władzach.

Rozwścieczeni protestanci zaatakowali nie tylko centra handlowe i sklepy demolując je i rozkradając wszelkiego rodzaju towary, ale także wiele obiektów przemysłowych, w tym magazyny portowe. Unieruchomienie portów w RPA uniemożliwia odbiór importowanego mięsa drobiowego i jego dystrybucję na terenie kraju. W sklepach brakuje żywności, co jeszcze bardziej rozwściecza protestującą ludność, często pozbawioną od wielu miesięcy pracy i środków do życia.

Z powodu braków żywności protestujący Afrykanie zaatakowali również fermy drobiu, rozkradając utrzymywane tam ptaki, ale także niejako przy okazji niszcząc wyposażenie tych ferm i same fermy. Zdarzają się też coraz liczniejsze podpalenia ferm drobiu. Panujący chaos praktycznie zablokował transport, przez co na wiele ferm drobiu nie docierają dostawy paszy czy piskląt jednodniowych, ale także zakłady drobiarskie nie mają możliwości odbioru kurcząt, indyków czy jaj z ferm, które ocalały z pogromu.

Władze RPA próbują opanować sytuację stosując często radykalne metody policyjne, ale może to nie być takie łatwe w kraju, w którym napięcia niesprawiedliwości społecznej narastały przez wiele lat. Dopiero potem będzie można pomyśleć o odbudowie gospodarki RPA.


Notowania

Bieżący numer