Aktualności

Nie ustają agresywne działania obrońców praw zwierząt, prowadzone praktycznie na całym świecie, skierowane – przede wszystkim w pierwszym rzędzie – na uwolnienie kur niosek z klatek, a docelowo na wyeliminowanie naturalnej produkcji jaj przez kury i zastąpienie kurzych jaj przez jaja z sojowego (fasolowego) proszku, podobnie jak to ma miejsce z produkcją mięsa, które ma być zastąpione „mięsem” ze szklanej probówki.

Szalejąca od pewnego czasu inflacja i wynikające z niej utrata płynności finansowej producentów drobiu i jaj, wzrosty cen energii, surowców paszowych i kosztów kredytów, ograniczenia związane z walką z pandemią COVID-19, także te oddziałujące na globalne łańcuchy dostaw, nienotowane wcześniej rozprzestrzenienie się zakażeń wirusami grypy ptaków i konieczność likwidacji dziesiątek milionów kur na całym świecie, a także wojna na Ukrainie też zrobiły swoje i spowodowały w niektórych krajach zmniejszenie produkcji/podaży jaj.

Wprawdzie jaj nie brakuje na rynku, także w obrocie międzynarodowym, ale wypowiedzi niektórych specjalistów z branży o mającej nadejść katastrofie braku jaj dodatkowo potęguje niepewność wśród konsumentów, którzy z niepokojem spoglądają codziennie w serwisy z wiadomościami na swoim smartfonie i na półki z wytłaczankami jaj.   

Patrząc spokojniej na jajczarskie wydarzenia można oczekiwać raczej powolnego uspokojenia rozchwianych nastrojów i ustalenia się popytu, podaży i ceny na nieco innych poziomach aniżeli przedtem.

Konsumenci chcą nadal kupować jaja w rozsądnych cenach nie patrząc zbytnio na to, czy zostały one wyprodukowane przez kury w klatkach czy na ściółce, producenci energii, zbóż i wielu innych surowców zaczynają dusić się z powodu nadprodukcji, banki chcą obniżyć stopy procentowe i ponownie udzielać kredytów, szczepienia ograniczyły zagrożenia wirusową pandemią, a wojna na Ukrainie…

No cóż, spójrzmy z optymizmem w nadchodzący kolejny rok w XXI wieku! I starajmy się działać z jajami…


Produkcja jaj w Polsce, podobnie jak i inne sektory produkcji rolniczej, zmaga się ze skutkami trwającej wciąż inflacji i jej skutków w postaci nadzwyczajnej zwyżki kosztów produkcji (ceny energii, paliw i wielu surowców), a także wyższego oprocentowania kredytów i utraty dotychczasowej płynności finansowej.


Wzrost kosztów produkcji jaj spożywczych, różny w zależności od sposobu chowu kur niosek (baterie klatek, ściółka, wolne wybiegi) wpływa na cenę sprzedaży jaj, a dokładniej na marżę produkcyjną, jaką mogą uzyskać producenci jaj. Niestety, o swoją marżę walczą też sieci handlowe, a na końcu tego łańcucha znajduje się klient, który kształtuje bieżący popyt na dany produkt, w tym wypadku na jaja.


Zgodnie z prawami ekonomii to wzajemna zależność popytu, podaży i ceny kształtuje wartość tych trzech elementów. Czasami warto poświęcić trochę czasu na prześledzenie zmian każdego z tych elementów, jeśli jeden lub dwa z nich ulegają wzrostowi lub spadkowi.


O swoją marżę walczą też producenci żywności, którzy muszą w swojej produkcji stosować jaja w skorupkach lub przetwory z jaj (proszek, mrożona masa jajeczna itp.). W tym wszystkim o swoją marżę walczą też eksporterzy i importerzy jaj i przetworów jajecznych, przy czym jest to też walka z konkurencją na światowych rynkach. Aby jeszcze bardziej skomplikować panującą obecnie sytuację, do gry na globalnym rynku jajecznym „włączył się” wirus grypy ptaków, który też jakoś tam walczy z producentami jaj zmuszając ich do likwidacji kolejnych stad kur niosek.


Producenci jaj w Polsce uspokajają wystraszonych klientów, że wprawdzie jaj nie powinno zabraknąć na sklepowych półkach, ale z pewnością są one droższe aniżeli jeszcze rok temu. No cóż, nie tylko jaja są (i będą!) droższe…


Nadmierne wzbogacenie paszy dla kur niosek w kwasy tłuszczowe omega-3 może być powodem obniżenia się nieśności, a nawet całkowitego wstrzymania procesu znoszenia jaj przez niektóre nioski – twierdzą naukowcy z Pensylwania State Uniwersytetu w USA. Doświadczenia przeprowadzono na kurach nioskach karmionych paszami wzbogaconymi olejem z mikroalg, który zawiera znaczne ilości kwasu dokozaheksaenowego (DHA), długołańcuchowego wielonienasyconego kwasu tłuszczowego typu omega-3.

Okazuje się, że kwasy tłuszczowe typu omega-3 są inhibitorami wydzielania przez wątrobę ptaków substratów, zwłaszcza trójglicerydów wchodzących w skład frakcji niskocząsteczkowych lipoproteidów, służących do budowy żółtka w pęcherzyku jajnika, a które są transportowane z wątroby do jajnika.

Olej z mikroalg jest znanym suplementem dodawanym do pasz dla kur niosek głównie z powodu wysokiej zawartości kwasu tłuszczowego omega-3 DHA. Jak wiadomo, kwasy tłuszczowe typu omega-3 zapobiegają zaburzeniom funkcjonowania układu płuco-sercowego, ograniczają ryzyko chorób nowotworowych, wspomagają funkcjonowanie wzroku i są szczególnie zalecane dla osób w podeszłym wieku jako jeden z ważniejszych suplementów diety wspomagającej ogólny stan zdrowia.

W artykule opublikowanym w lutowym wydaniu „Poultry Science” (2023 r.) Robert G. Elkin i współpracownicy podają więcej informacji o przeprowadzonych badaniach. Dodanie do paszy 40 g oleju z mikroalg/kg paszy spowodowało, że ponad połowa kur niosek znosiła jaja z wyraźnie mniejszym  żółtkiem, a wiele z nich całkowicie zaprzestało znosić jaja.

Analiza jaj wskazała, że zawierają one wyraźnie więcej długołańcuchowych kwasów tłuszczowych typu omega-3 w żółtku jaj, których ilość była co najmniej o 50% większa aniżeli norma zalecana przez służby medyczne USA dla zdrowego dorosłego człowieka. Naukowcy z Penn Univeristy zalecają dodatek 20 g oleju z mikroalag/kg paszy dla kur niosek jako bezpiecznego zarówno dla kur (zachowanie wysokiej nieśności), jak i dla konsumentów spożywających jaja.


Począwszy od 1 stycznia br. niemieccy producenci jaj spożywczych zobowiązani są do posiadania certyfikatu OTK (Ohne Küken Töten – tłum. Bez Zabijania Piskląt) świadczącego, że użytkowane przez nich kury nioski pochodzą z wylęgu, w którym nie poddano utylizacji jednodniowych kogutków.

Wprowadzenie w/w przepisów do powszechnej praktyki stało się podstawą do prowadzenia szeroko zakrojonych prac badawczych nad opracowaniem sposobów pozwalających uniknąć konieczności utylizacji jednodniowych piskląt kogucików pochodzących z wylęgu komercyjnych krzyżówek kur nieśnych.

Rozwiązanie tego problemu następuje w dwojaki sposób. Część badań jest prowadzona w celu takiej selekcji hodowlanej komercyjnych krzyżówek linii kur nieśnych, które będą posiadały wysoką zdolność do znoszenia jaj, a jednocześnie wyselekcjonowane po wylęgu koguciki będą mogły być wykorzystane do chowu, w którym po kilku tygodniach opłacalnego tuczu (przyrost masy ciała, wykorzystanie paszy, udział masy mięśniowej w tuszce) zostaną wyprodukowane tuszki nadające się do sprzedaży w całości lub w postaci elementów.

Otrzymane wyniki skłoniły już część producentów do praktycznego wykorzystania zaproponowanej technologii. Tuczem jednodniowych kogucików chcą zająć się zwłaszcza fermy organicznego chowu drobiu, których celem jest produkcja zgodna z naturą, a wyprodukowane w ten sposób kurczęta mogą być sprzedane w cenie gwarantującej opłacalność takiego sposobu zagospodarowania kogucików, dotychczas utylizowanych.

Natomiast drugim sposobem uniknięcia konieczności utylizacji jednodniowych kogucików jest segregacja jaj wylęgowych pozwalająca oddzielić te jaja, z których wylęgną się koguciki. W badaniach prowadzonych m.in. przez Lohmann Deutschland wykorzystuje się techniki segregacji jaj wylęgowych na podstawie analizy spektralnej, przeprowadzanej w drugim tygodniu inkubacji. Technologia ta jest bezinwazyjna, szybka i gwarantuje wysoki stopień segregacji przy stosunkowo niewielkim marginesie błędów.

Jörg Hurlin, dyrektor AAT (Agri Advanced Technologies GmBH), spółki należącej do holdingu EW Group, wyjaśnił, że prace badawcze nad opracowaniem skutecznej metody selekcji jaj wylęgowych w celu eliminacji embrionów kogucików przed ich wylęgiem są prowadzone od 2008 r. W tym czasie przeprowadzono doświadczenia z różnymi sposobami selekcji jaj wylęgowych w kierunku określenia płci mającego się wyląc pisklęcia.

Prowadzonym w Niemczech pracom z zainteresowaniem przyglądają się producenci jaj spożywczych w innych krajach UE, które również chcą zaprzestać utylizacji jednodniowych kogucików. Odpowiednie przepisy mają obowiązywać we Francji od 1 stycznia 2024 r., natomiast w Holandii od 1 stycznia 2025 r.


Grypa ptaków w Polsce nie ma zamiaru ustąpić. W ostatnich trzech dniach stwierdzono kolejnych 10 ognisk, w tym 8 w samym tylko powiecie kaliskim, na terenie którego można wręcz mówić o zapaści grypowej wśród producentów drobiu (17 ognisk od początku 2023 roku). Rośnie też liczba ferm kaczych zakażonych wirusem; od początku 2023 r. grypa ptaków wystąpiła w 16 fermach kaczych (ponad 53% wszystkich ognisk), głównie na terenie powiatu kaliskiego (gminy: Opatówek – 11 ognisk, Koźminek – 4 ogniska, Lisków i Żelazek – po jednym ognisku).

Specjaliści ostrzegają przed mogącą osiągnąć dużą liczbę zakażeń drobiu wirusem grypy ptaków i apelują o wzmożenie wysiłków w zakresie bioasekuracji, jedynego jak na razie skutecznego sposobu zapobieżenia zakażeniem drobiu groźnym wirusem grypy ptaków. Od początku br. liczba drobiu znajdującego się w zakażonych fermach sięga w Polsce prawie 600 tys. szt. ptaków (stan na dzień 19 stycznia).

Nie gasną obawy przemysłu drobiarskiego z powodu tańszego bezcłowego importu mięsa drobiowego z Ukrainy na rynek UE. Od czerwca ub.r. z Ukrainy weszło do UE ponad 140 tys. ton mięsa drobiowego powodując napięcia w dotychczasowym obrocie drobiu na rynku wewnątrzunijnym. Potencjalni europejscy odbiorcy kupują tańsze mięso drobiowe z Ukrainy, co wpływa na poziom eksportu mięsa drobiowego z Polski na rynek UE.

Przy znacznej nadprodukcji mięsa drobiowego w Polsce działania te są boleśnie odczuwane przez polskich hodowców kurcząt brojlerów i znajdują odbicie w poziomie opłacalności produkcji polskiego drobiu. Warto podkreślić, że część produkowanego w Polsce mięsa drobiowego jest w praktyce reeksportowana przez firmy holenderskie, co w jakimś stopniu uniemożliwia eksporterom mięsa drobiowego z Polski na bezpośrednie oddziaływanie na europejskim rynku.   


Kolejne ogniska grypy ptaków wykryto w powiecie kaliskim. Od początku 2023 r. stwierdzono w tym regionie 9 ognisk tej groźnej choroby (do 16 stycznia br. 20 ognisk w całej Polsce), przy czym 7 ognisk wystąpiło na fermach kaczych, jedno na fermie indyków i jedno na fermie kurcząt brojlerów. Interesujące, że 6 ognisk grypy ptaków stwierdzono na fermach kaczych w gminie Opatówek, pow. kaliski, które oddalone są od siebie zaledwie o kilkaset metrów.

Od początku 2023 r. w ogniskach grypy ptaków potwierdzonych na terenie Polski znalazło się prawie 350 tys. szt. drobiu, głównie kaczek (ok. 160 tys. szt.). Rosnąca liczba ognisk grypy ptaków w Polsce stanowi poważne zagrożenie dla eksportu mięsa drobiowego, także w perspektywie starań o utrzymanie się na azjatyckich rynkach. Wiele będzie zależało od tego, czy kraje azjatyckie, które potencjalnie są importerami polskiego mięsa drobiowego, zechcą uznać regionalizację zakażeń wirusem grypy ptaków w Polsce, co umożliwi kontynuację eksportu drobiu z pozostałych obszarów Polski.

Wprowadzenie przez nowozelandzki rząd przepisów dotyczących sposobów chowu kur niosek, które ograniczają utrzymywanie ich w bateriach klatkowych, spowodowało poważny niedobór jaj na sklepowych półkach. Aby pokryć krajowy popyt na jaja spożywcze, Nowa Zelandia powinna utrzymywać ok. 2.8 mln kur niosek.

Niestety, obowiązujący od początku 2023 r. zakaz chowu kur w klatkach spowodował spadek liczby niosek o ok. 600-700 tys. szt., co stanowi 22-25% dotychczasowej liczby kur niosek. W 2012 r. 86% kur niosek w Nowej Zelandii utrzymywano w klatkach. Na koniec 2022 r. jedynie 10% kur niosek utrzymywanych jest w klatkach. Z pozostałych 90 % kur niosek 33% jest utrzymywanych w kurnikach z otwartymi klatkami oraz w kurnikach ściółkowych bez wybiegów (24%) lub na wolnych wybiegach (33%).

Prawdopodobnie kłopoty ze zrównoważonym zaspokajaniem popytu na jaja spożywcze w Nowej Zelandii zamiast ulegać stopniowej poprawie, będą pogarszały się w kolejnych latach, gdyż nowozelandzkie sieci handlowe zamierzają całkowicie wycofać się do 2025 r. (Countdown) lub 2027 r. (Foodstuffs) ze sprzedaży jaj pochodzących z ferm, gdzie kury nioski są utrzymywane w kurnikach wyposażonych w otwarte klatki.    


Janusz Wojciechowski, Komisarz ds. rolnictwa w KE oświadczył, że istotnie w ostatnim czasie napłynęły większe niż zwykle ilości zbóż z Ukrainy do Polski, Węgier i Rumunii. Import ten, zwłaszcza w Polsce, poważnie wpłynął na ceny sprzedaży zbóż. Polska wprawdzie w poprzednich latach importowała z Ukrainy niewielkie ilości kukurydzy i praktycznie nie importowała pszenicy, ale obecnie import ten znacznie wzrósł.

Wg J. Wojciechowskiego tegoroczny zwiększony import zbóż z Ukrainy nie stanowi poważnego zagrożenia dla handlu zbożami w skali europejskiej, a nawet w opinii producentów zwierząt z niektórych krajów pozwala na utrzymanie niższych cen pasz, to jednak problem nadmiaru zbóż na rynku w Polsce i zaniżanie z tego powodu cen skupu jest niebezpieczny dla opłacalności produkcji zbożowej.

Co więcej, przeprowadzone w ostatnim czasie badania ukraińskiej kukurydzy na zawartość mykotoksyn wskazują na wielokrotne przekroczenie obowiązujących norm i powodują, że takie ziarno nadaje się wyłącznie do spalenia w ciepłowniach.

Okazuje się, że ograniczenie czarnomorskiego eksportu ukraińskich zbóż i intensyfikacja eksportu na rynki europejskie przy nadprodukcji zboża w UE wywołuję poważne zakłócenia w zrównoważonym gospodarowaniu zbożami w krajach europejskich graniczących z Ukrainą.

W ostatnich dniach stwierdzono kolejne trzy ogniska grypy ptaków, w tym dwa w fermach kaczych. Dotychczas od początku roku wykryto w Polsce 14 ognisk grypy ptaków, w tym 8 ognisk w woj., wielkopolskim (zarażonych ponad 230 tys. szt. drobiu). Sytuacja jest szczególnie niepokojąca w woj. wielkopolskim, gdzie w pow. kaliskim stwierdzono pięć ognisk i po jednym w pow. pleszewskim, ostrzeszowskim i ostrowskim.

Dobrą wiadomością jest natomiast fakt, że najlepszym sposobem na złagodzenie depresji, jaka zapanuje w tym roku wśród ludzi 16 stycznia z powodu Blue Monday, jest spożywanie w tym dniu większych ilości jaj i mięsa z drobiu, najlepiej w towarzystwie warzyw.  


Od kilkunastu tygodni rolnicy w Polsce domagają się interwencji rządu w sprawie cen oferowanych im za skupowane zboża twierdząc, że ceny te są za niskie i nie pokrywają kosztów produkcji.


Jedną z przyczyn tej sytuacji jest – wg protestujących rolników – brak kontroli importu zbóż z Ukrainy, zarówno pod względem ilości wwożonego zboża, jak i jego jakości zgodnie z europejskimi normami. Wprowadzenie przez KE liberalizacji importu towarów rolnych z Ukrainy (jedna z form pomocy Ukrainie będącej w stanie wojny), w tym zbóż, spowodowało nadwyżkę tych towarów na polskim rynku, co zdecydowanie wpływa na proponowane ceny skupu.

Ukraińskie zboża, które wwożone są do Polski, mają być w głównej mierze transportowane tranzytem poza granice Polski, zwłaszcza do krajów borykających się z brakiem zboża (m.in. kraje Europy Płd., Afryki Płn., Azji), ale wg opinii polskich rolników trafiają do magazynów na terenie Polski i blokują skup polskiego zboża.

Napięcie w skupie zbóż wyprodukowanych w Polsce dodatkowo zwiększa brak wolnych powierzchni magazynowych przystosowanych do skupowania i przechowywania znacznych ilości zboża w sytuacji jego nadprodukcji lub nadzwyczajnej potrzeby wsparcia ukraińskiego eksportu oraz niedostatecznie wyposażona i zorganizowana baza logistyczna transportu zbóż do portów morskich i sprawnego ich eksportu drogą morską.

Proponowane przez polskie samorządowe organizacje rolnicze wprowadzenie w UE kontyngentów i ceł importowych na zboża ukraińskie będą przedmiotem dyskusji na europejskim forum, ale od dyskusji do podjęcia działań i wprowadzenia ich w życie upłynie jakiś czas. Tymczasem problem opłacalnego skupu zbóż w Polsce jest coraz bardziej zapalny.

Szczęśliwie dla polskich producentów drobiu i jaj obecne ceny zbóż, a tym samym także pasz, pozwalają na utrzymanie opłacalności produkcji kurcząt brojlerów i jaj. 


W ostatnim tygodniu (05-11.01.2023) GIW potwierdził wystąpienie w Polsce kolejnych 7 ognisk grypy ptaków (11 ognisk od początku roku): cztery ogniska w woj. wielkopolskim, po jednym w woj. łódzkim, lubuskim i kujawsko-pomorskim. Łącznie od początku roku ubojowi i utylizacji poddano ponad 192,7 tys. sztuk drobiu, z czego w chowie fermowym 89,0 tys. indyków rzeźnych, 41 tys. kaczek i 62,6 tys. kur niosek oraz 84 szt. drobiu (kaczki i inne gatunki) w dwóch gospodarstwach. W krajach UE (oprócz Polski) stwierdzono w styczniu br. 27 ognisk grypy ptaków (14 we Francji, 7 w Czechach, 3 w Niemczech, 2 na Węgrzech i 1 w Danii).  

Warto przypomnieć, że w samym tylko grudniu ub.r. stwierdzono w Polsce 32 ogniska grypy ptaków w chowie drobiu (w całym 2022 r. stwierdzono w Polsce 68 ognisk grypy ptaków). We wszystkich krajach UE stwierdzono w całym ub.r. 2270 ognisk grypy ptaków, w tym m.in. 1589 ognisk we Francji (70% wszystkich ognisk w UE), 280 ognisk na Węgrzech (12% wszystkich ognisk w UE) oraz 93 ogniska w Niemczech.

Analitycy rynku drobiarskiego przewidują, że w 2023 r. mogą pojawić się ogniska grypy ptaków na fermach drobiu w Brazylii, największym eksporterze mięsa drobiowego na świecie. Do takich prognoz skłaniają pierwsze przypadki ognisk grypy ptaków w chowie fermowym drobiu w krajach Ameryki Płd. i Środkowej (Meksyk, Chile), rozpoczynające się wkrótce wiosenne przeloty dzikich ptaków nad tym kontynentem oraz coraz więcej przypadków grypy ptaków wśród dzikiego południowoamerykańskiego ptactwa (m.in. tysiące martwych dzikich ptaków zarażonych wirusem grypy ptaków znajdowanych na południowoamerykańskich plażach).

W związku z tą sytuacją służby inspekcji weterynaryjnej w Brazylii apelują o wzmożenie procedur bioasekuracji w chowie fermowym drobiu. Jeśli mimo to dojdzie do zakażeń brazylijskiego drobiu wirusem grypy ptaków, może to mieć istotny wpływ na globalny eksport mięsa drobiowego oraz ceny drobiu na światowych rynkach, w tym także w UE. Wielkość i skala zmian będzie zależała od rozmiarów ewentualnego zakażenia drobiu w brazylijskich fermach wirusem grypy ptaków.


Przedstawiciele sieci handlowych obawiają się, czy klienci zgodzą się na wyższe ceny produktów drobiarskich proponowane przez przemysł, który argumentuje swoje decyzje znaczącym wzrostem kosztów produkcji. Z przeprowadzonych analiz przez handlowców wynika bowiem, że sprzedaż bardzo wielu produktów jest zdecydowanie niższa od dotychczasowej, głównie właśnie z powodu wyższych cen sprzedaży.

Wprawdzie nadal klienci zwracają uwagę na jakość kupowanych produktów, ale w sytuacji znaczącego wzrostu inflacji to cena stała się w jeszcze większym stopniu czynnikiem decydującym w znacznej mierze o kupowaniu danych produktów i wpłynęła w zauważalny sposób na ilość kupowanych towarów: klienci kupują wyraźnie mniej i szukają przede wszystkim tańszych produktów. Trudno się dziwić właścicielom sieci handlowych, którzy w nadchodzącym roku muszą pogodzić się nie tylko z mniejszą marżą, ale także z mniejszym zyskiem ogółem.

Natomiast bardzo groźnym problemem dla producentów drobiu w skali globalnej pozostaje szalejąca praktycznie na całym świecie grypa ptaków. O nowych ogniskach tej śmiertelnej choroby informują służby inspekcji weterynaryjnej już nie tylko w Europie, Azji lub Ameryce Płn., ale ostatnio także w Meksyku czy Chile (Ameryka Płd. i Środkowa). W Polsce na przełomie 2022/23 potwierdzono 9 nowych ognisk grypy ptaków (ponad 100 tys. zarażonych ptaków)

Francuskie Ministerstwo Rolnictwa obawia się, że ubój ptaków w zakażonych fermach zachwieje dotychczasowym rytmem dostaw żywca do ubojni, a tym samym spowoduje zakłócenie rytmu dostaw mięsa drobiowego czy wyrobów drobiarskich do sieci handlowych.

Są to prawdopodobnie nieco przesadzone obawy, bowiem kraje europejskie ciągle notują nadwyżkę produkcji mięsa drobiowego w stosunku do popytu. Wg danych DG AGRI EU Agricultural Outlook nadwyżka produkcji mięsa drobiowego w stosunku do konsumpcji w 2022 r. wyniosła 10% (13,176 mln ton vs. 12,005 mln ton), natomiast prognoza na 2023 r. przewiduje nadwyżkę produkcji mięsa drobiowego w stosunku do konsumpcji o 9% (13,122 mln ton vs. 12,017 mln ton).


Bieżący numer