Aktualności

Szymon Giżyński, wiceminister rolnictwa RP w odpowiedzi na interpelację poselską informuje Sejm RP, że rząd polski ma zagwarantowane środki finansowe, z których zostaną wypłacone m.in. odszkodowania właścicielom ferm, w których stwierdzono ogniska zakażenia drobiu wysoce zjadliwym wirusem ptasiej grypy i z tego powodu znajdujący się na fermie drób poddano utylizacji zgodnie z obowiązującymi przepisami o zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt.

Aby odszkodowania zostały wypłacone, IW musi zgodnie z obowiązującymi przepisami dokonać oceny aktualnej sytuacji epizootycznej na terenie RP i oszacować wielkość wszystkich poniesionych wydatków w związku ze zwalczaniem ptasiej grypy, w tym również wysokość odszkodowań, a następnie na podstawie wydanych decyzji administracyjnych zwrócić się poprzez ministerstwo rolnictwa z odpowiednim wnioskiem do ministerstwa finansów z prośbą o uruchomienie potrzebnych środków finansowych i ich wypłatę dla właścicieli ferm.

Zgodnie z przepisami UE zwraca rządowi RP połowę kosztów poniesionych na odszkodowania dla właścicieli ferm, ale środki te są również uzależnione od decyzji administracyjnych odpowiednich organów IW i UE.

Jak podaje fermer.pl, w Nadrenii Północnej-Westfalii niemiecka policja zatrzymała samochód TIR wiozący kurczęta brojlery z Francji do uboju w Polsce, ponieważ z TIR-a wypadły cztery metalowe klatki z pojemnikami, z których na autostradę wydostawały się kurczęta. Wg policji, TIR „zgubił” ok. 1000 kurcząt.


Wirus ptasiej grypy nadal sieje spustoszenie na polskich fermach drobiu. Pomimo wzmożonej akcji likwidacji kolejnych ognisk, proces spowolnienia rozprzestrzeniania się choroby i opanowania groźnej sytuacji ciągle wymyka się spod kontroli.

Informacja o zakażeniu drobiu wirusem ptasiej grypy w Polsce obiega cały świat powodując narastanie problemów z eksportem mięsa drobiowego i jaj. Ponad 20 destynacji znacznie ograniczyło lub zupełnie zakazało importu polskich produktów drobiowych i jaj. Wg danych GUS eksport jaj już w okresie pierwszych dwóch miesięcy br. spadł o 23%, a ograniczenia importowe znacznie wzmogły się w ostatnim okresie.

Wprawdzie producenci drobiu i jaj starają się odbudować eksport, w tym także wskazując nowe destynacje, ale żalą się na brak odpowiedniego wsparcia ze strony administracji rządowej oraz agencji wspierających polski eksport. Niestety, dopóki będą pojawiały się kolejne nowe ogniska ptasiej grypy, rozmowy z władzami weterynaryjnymi dotychczasowych importerów i potencjalnych nowych są praktycznie niemożliwe – wyjaśniają państwowi urzędnicy i pracownicy agencji handlu zagranicznego.

Ponadto znaczącym utrudnieniem w podtrzymywaniu kontaktów handlowych z dotychczasowymi importerami i podejmowaniu rozmów z nowymi potencjalnymi importerami są obostrzenia związane z trwającą od ponad roku pandemią koronawirusa COVID-19 na całym świecie.


Przedstawiona ostatnio przez KRD-IG propozycja „ucywilizowania polskiego drobiarstwa” znalazła spore zainteresowanie wśród przedstawicieli zakładów drobiarskich, którzy chcą pełnić rolę integratora produkcji (większa odpowiedzialność, ale i większe prawa).

Właściciele ferm są gotowi rozmawiać na ten temat, ale najpierw oczekują ze strony projektodawców nieco więcej konkretnych szczegółów. Przedstawiciele KIPDiP uważają, powołując się na doświadczenia producentów żywca w innych krajach, że znaczne wyłączenie zasad wolnego rynku w produkcji żywca drobiowego może rodzić niebezpieczne sytuacje dla opłacalności produkcji fermowej.

Niespodziewanie Arabia Saudyjska wstrzymała z dniem 23 maja br. całkowicie import mięsa drobiowego z 11 brazylijskich zakładów drobiarskich (siedem należy do JBS SA, pozostałe cztery do mniejszych integratorów). Nadal jest importowane bez ograniczeń mięso drobiowe z BRF, drugiego pod względem wielkości produkcji drobiarskiej brazylijskiego integratora, który w styczniu br. ogłosił, że jest współwłaścicielem zakładu drobiarskiego w Arabii Saudyjskiej i planuje znacznie zwiększyć produkcję mięsa drobiowego.

W 2020 r. Arabia Saudyjska zaimportowała 550 tys. mięsa drobiowego, z czego ok. 468 tys. ton z Brazylii (11,3% całkowitego eksportu mięsa drobiowego z Brazylii). Minister Rolnictwa Arabii Saudyjskiej poinformował, że kraj osiągnął 60% samowystarczalności pod względem podaży mięsa drobiowego na rynku wewnętrznym, a do 2025 r. planuje zwiększyć samowystarczalność do 80% stopniowo ograniczając import drobiu.


           Niespodziewana likwidacja milionów kurcząt brojlerów na fermach w woj. mazowieckim i wielkopolskim z powodu zakażenia ptaków wysoce zjadliwym szczepem H5N8 wirusa ptasiej grypy spowodowała poważne zamieszanie w realizacji dotychczasowego programu produkcji mięsa drobiowego w Polsce, m.in. w zakresie eksportu poszczególnych elementów tuszek zgodnie z wcześniejszymi zamówieniami ze strony importerów.

Brytyjska firma Birtwistles, która na terenie UK realizuje głównie    zamówienia sieci HoReCa na mięso drobiowe, wystosowała ostrzeżenie do swoich klientów, że z powodu licznych przypadków wystąpienia ognisk zakażenia drobiu w Polsce wirusem ptasiej grypy i konieczności likwidacji zakażonych kurcząt nastąpiło ograniczenie eksportu elementów drobiowych z Polski. Fakt ten spowodował brak na brytyjskim rynku ok. 40% małych filetów piersi kurcząt, niezbędnych do przygotowania popularnych w W. Brytanii drobiowych burgerów.

Glenn Eastwood, dyrektor ds. produkcji w Birtwistles, twierdzi, że firma wprawdzie podejmuje wszelkie możliwe środki dla rozwiązania niespodziewanego problemu, ale jednocześnie przyznaje, że poważne problemy z importem mięsa drobiowego z krajów UE mogą potrwać jeszcze dwa-trzy miesiące.

Tymczasem z coraz większą ofertą mięsa drobiowego na brytyjskim rynku występuje MHP, ukraiński potentat drobiowy. W wyniku decyzji związanych z wdrożeniem w życie postanowień Brexitu Polska stała się dla brytyjskich importerów „trzecim krajem” i tym samym utraciła dotychczasowe przywileje celne obejmujące członków UE w wewnątrzunijnym obrocie towarami. Teraz polski przemysł drobiarski chcąc realizować eksport mięsa drobiowego do UK będzie musiał zmagać się z konkurencją firm ukraińskich, brazylijskich, tajlandzkich i amerykańskich.


Od kilku miesięcy na światowych giełdach rosną ceny zbóż i poekstrakcyjnej śruty sojowej silnie wpływając na opłacalność produkcji m.in. drobiu. Wielu ekspertów uważa, że głównym sprawcą tych podwyżek są Chiny, które zwiększając produkcję zwierzęcą zmuszone są do importu dużych ilości surowców paszowych. Przyglądając się produkcji kukurydzy, pszenicy i soi w różnych krajach na świecie, także w przeliczeniu na jednego mieszkańca tych krajów, lepiej oszacujemy potencjał surowcowy tych krajów do produkcji pasz, także w aspekcie importu i eksportu.

Światowa produkcja kukurydzy wynosi ponad 1 mld rocznie. Największym producentem kukurydzy są USA (385 mln ton, 1200 kg/mieszkańca), następnie Chiny (232 mln ton, 167 kg/mieszkańca), Brazylia (64 mln ton, 310 kg/mieszkańca) i Argentyna (40 mln ton, 900 kg/mieszkańca). Dla porównania Ukraina produkuje 28 mln ton kukurydzy (670 kg/mieszkańca), a Polska 4,4 mln ton (28 miejsce na świecie, 126 kg/mieszkańca).

Światowa produkcja pszenicy wynosi 750 mln ton. Największym producentem pszenicy na świecie są Chiny (132 mln ton, 95 kg/mieszkańca), następnie Indie (94 mln ton, 70 kg/mieszkańca), Rosja (74 mln ton, 500 kg/mieszkańca) i USA (63 mln ton, 192 kg/mieszkańca). Ukraina produkuje 26 mln ton pszenicy (620 kg/mieszkańca), a Polska 11 mln ton (16 miejsce na świecie, 315 kg/mieszkańca). Największymi producentami pszenicy na świecie w przeliczeniu na jednego mieszkańca są Australia (890 kg/mieszkańca) i Kanada (820 kg/mieszkańca).

Na świecie produkuje się 335 mln ton ziarna soi. Największymi producentami są USA (118 mln ton, 360 kg/mieszkańca), Brazylia (96 mln ton, 715 kg/mieszkańca) i Argentyna (59 mln ton, 1320 kg/mieszkańca). W Chinach produkuje się 12 mln ton soi (9 kg/mieszkańca), a w Paragwaju 9 mln ton (1300 kg/mieszkańca). Ukraina produkuje 4,3 mln ton (102 kg/mieszkańca), a Polska 14 tys. ton (58 miejsce na świecie, 0,4 kg/mieszkańca).


Trwa uporczywe poszukiwanie grzebowisk dla drobiu zakażonego wirusem ptasiej grypy i poddanego przymusowemu ubojowi. Przeciwko kolejnym propozycjom wyznaczenia takich grzebowisk protestują już nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale także władze samorządowe, składając zawiadomienia do prokuratury. Na wykorzystanie wojskowych poligonów jako miejsca grzebania ubitego drobiu nie zgadza się MON.

W odpowiedzi na postulaty producentów drobiu domagających się szybkiego przyznania i wypłacenia środków publicznego wsparcia minister rolnictwa zapowiedział przygotowanie wniosku do KE o przydzielenie nadzwyczajnych środków finansowych dla wsparcia polskiego drobiarstwa. Jednocześnie podkreślił, że środki takie mogą być przyznane dopiero po opanowaniu choroby i uznaniu obszaru Polski jako wolnego od wirusa ptasiej grypy, tzn. nie wystąpienia żadnego ogniska ptasiej grypy przez okres 3 miesięcy. W związku z tym minister apeluje do właścicieli ferm o rygorystyczne przestrzeganie zasad bioasekuracji.

Przedstawiciele zrzeszeń producentów drobiu w Polsce proponują pilne wprowadzenie zasadniczych zmian w organizacji produkcji, m.in. oparcie dalszej produkcji o umowy kontraktacyjne oraz uruchomienie odpowiednich ubezpieczeń. Problem ten jest zresztą bez powodzenia dyskutowany od wielu lat. Umowa kontraktacyjna powinna określać zarówno zobowiązania, jak i uprawnienia obu umawiających się stron, być obowiązkowa, szczelna i zapewniać partnerom uczciwe relacje ekonomiczne. Przed zwiększeniem uprawnień integratorów w zakresie organizacji produkcji drobiu bronią się właściciele ferm twierdząc, że jest to ograniczenie ich wolności gospodarczej.

Obecnie przemysł drobiarski w Polsce skupuje więcej niż 50% potrzebnego drobiu z wolnej ręki bez żadnej umowy. Powracają też głosy na temat możliwości powszechnego wprowadzenia kontraktowego tuczu kurcząt brojlerów, w którym integrator zapewnia pisklęta, paszę i opiekę weterynaryjną, natomiast właściciel fermy zapewnia odpłatną usługę w zakresie chowu.


BRF, jeden z największych producentów mięsa drobiowego na świecie (rocznie ubija ponad 2,2 mld kurcząt brojlerów, swoje wyroby eksportuje do 150 krajów), wdrożył procedury ISO 37.001 potwierdzone audytem przeprowadzonym przez Lloyd’s Register. System zarządzania objęty procedurami OSO 37.001 zabezpiecza firmę, która go przyjęła i wdrożyła, przed wszelkiego rodzaju przekupstwem i korupcją. BRF zdecydował się na wdrożenie ISO 37.001 po tym, jak w 2017 r. firma została oskarżona o skorumpowanie inspektorów weterynarii z brazylijskiej Inspekcji Weterynaryjnej w sprawie Operation Weak Flesh (wprowadzanie do handlu mięsa drobiowego nieodpowiadającego normom jakości).

Zarząd BRF przeprowadził w ciągu ostatnich miesięcy szeroką akcję szkoleniową obejmującą pracowników firmy na wszystkich szczeblach, której celem było przygotowanie wszystkie osoby zatrudnione w BRF do ścisłego przestrzegania zasad ISO 37.001. Przy okazji warto przypomnieć, że przekupstwo i korupcja są jedną z wielkich plag prześladujących praktycznie całą światową gospodarkę, w zwalczaniu których coraz częściej podejmowane są bezwzględne działania.

GLW w Polsce w procesie zwalczania ptasiej grypy, zapobiegania dalszemu rozprzestrzenianiu się groźnego wirusa oraz wzmocnienia środków bezpieczeństwa postanowił wprowadzić wspólnie z administracją samorządową obszary wysokiego ryzyka na terytorium powiatów żuromińskiego, mławskiego, sierpeckiego (woj., mazowieckie), kaliskiego, wolsztyńskiego, ostrowskiego, ostrzeszowskiego (woj. wielkopolskie), ostródzkiego, iławskiego, nowomiejskiego, działdowskiego (woj., warmińsko-mazurskie) oraz gorzowskiego (woj. lubuskie).

Na odbytej naradzie szefowie KRD-IG stwierdzili, że straty w polskim drobiarstwie spowodowane zakażeniem drobiu wirusem ptasiej grypy są niewyobrażalne. Konsekwencje przymusowej likwidacji ponad 10 mln ptaków mogą przyczynić się do utraty wiodącej pozycji polskiego przemysłu drobiarskiego w UE.

Jednym z najpoważniejszych problemów jest bowiem likwidacja ponad 1,1 mln ptaków mięsnych stad rodzicielskich, które produkują jaja wylęgowe na potrzeby zakładów produkujących pisklęta brojlerowskie. Odbudowa utraconego zaplecza reprodukcyjnego będzie wymagała co najmniej kilkunastomiesięcznego wysiłku.


Niewątpliwie największym obecnie problemem polskiego drobiarstwa jest szerząca się w błyskawicznym tempie ptasia grypa. Na razie trwa walka o powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusów, ale już wkrótce nadejdzie czas na ocenę, jaki wpływ na produkcję mięsa drobiowego i jaj w Polsce będzie miała ta niespotykana klęska.

 Na koniec ub. tygodnia GLW ogłosił, że od początku 2021 r. wykryto i potwierdzono 245 ognisk zakażenia, z czego zdecydowana większość na terenie woj. mazowieckiego i wielkopolskiego. Producenci drobiu obawiają się, że opanowanie zakażenia będzie niezwykle trudne i nie wiadomo, kiedy się skończy.

Szczególnie dramatyczna sytuacja panuje w pow. żuromińskim i mławskim, gdzie w chowie fermowym utrzymywane jest ok. 75 mln ptaków, a dziesiątki kurników jest usytuowanych często bardzo blisko siebie. W celu powstrzymania rozprzestrzeniania się groźnego wirusa rozważana jest propozycja całkowitej likwidacji drobiu na terenie tych dwóch powiatów. Z podobnym, choć nie w tak wielkiej skali, zagęszczeniem kurników mamy do czynienia w niektórych gminach w woj. wielkopolskim. Wg dr P. Jakubczaka, mazowieckiego wojewódzkiego lekarza weterynarii, który koordynuje proces likwidacji zakażonego drobiu na terenie pow. żuromińskiego i mławskiego, takie zagęszczenie kurników, z jakim mamy do czynienia w tych dwóch powiatach, jest wyjątkowe nawet w skali europejskiej.

Nadal służby weterynaryjne mają poważne problemy najpierw z usunięciem (brak ludzi i sprzętu) oraz wywiezieniem (brak odpowiedniej ilości środków transportu) padłego i zabitego drobiu z kurników. Ponieważ nikt nie przewidywał, że w krótkim okresie czasu trzeba będzie poddać utylizacji tak ogromnych ilości drobiu, nie została przygotowana odpowiednia infrastruktura chłodnicza pozwalająca bezpiecznie przechować dużą ilość padłych i zabitych ptaków, aby potem poddać je przerobowi zgodnie z przepisami. Jednocześnie trwa więc akcja znalezienia odpowiednich miejsc do grzebania padłych i zabitych ptaków usuwanych z zakażonych ferm, których ze względu na niewyobrażalną ilość zakłady utylizacyjne nie są w stanie poddać przerobowi na bieżąco.


Likwidacja drobiu zakażonego wirusem ptasiej grypy w powiatach żuromińskim i mławskim napotyka na kolejne bariery, tym razem w znalezieniu miejsca na pogrzebanie padłych i zabitych ptaków. Problem staje się z każdym dniem coraz bardziej palący, ponieważ z powodu braku rozwiązania padłe ptaki zalegają w kurnikach i ulegają rozkładowi, powodując kolejne problemy z pełną utylizacją. Jednocześnie brak odpowiednich mocy przerobowych w zakładach utylizacyjnych uniemożliwia przetworzenie zgodnie z przepisami tak ogromnych ilości padłego drobiu.

W związku z tym państwowe służby weterynaryjne postanowiły, że zlikwidowany drób powinien być pogrzebany w miejscach wytypowanych przez władze samorządowe. Niestety, nikt nie był przygotowany na pogrzebanie tak ogromnych ilości zakażonego drobiu. Szacuje się, że w samych powiatach żuromińskim i mławskim jest to kilka tysięcy ton!

Pospiesznie znajdowane miejsca (np. nieczynne żwirowisko na terenie gminy Lipowiec Kościelny) spotykają się z protestami lokalnej społeczności, a także gminnych władz samorządowych. Mieszkańcy nie zgadzają się na grzebanie martwych ptaków w pobliżu swoich domów, a władze samorządowe twierdzą, że pogrzebany drób może stanowić zagrożenie dla wód gruntowych i ujęć wody pitnej, tym bardziej w takich miejscach jak byłe żwirowisko.

Warto podkreślić, że pogrzebanie tak ogromnych ilości padłego drobiu wymaga odpowiedniego przygotowania grzebowiska zgodnie z przepisami o zagospodarowywaniu tego typu odpadów (izolacja gruntu, gromadzenie niebezpiecznych ścieków i ich utylizacja, zabezpieczenie przed dostępem dzikich zwierząt itp.). Jarosław Goschorski, wójt gminy Lipowiec Kościelny twierdzi, że grzebowiska można z powodzeniem wytypować z dala od terenów zamieszkałych, np. na poligonach wojskowych. Takie rozwiązanie wymaga jednak uzgodnień na wyższych (rządowych) szczeblach władzy aniżeli władze samorządowe. Po raz kolejny krytyczna sytuacja spowoduje, że ocenie zostanie poddana skuteczność państwowej władzy.


Wirus ptasiej grypy może w ciągu kilku najbliższych tygodni spowodować nieoczekiwane załamanie się produkcji mięsa drobiowego w Polsce. Jeśli groźnej sytuacji na fermach drobiu, zwłaszcza w powiatach Żuromin i Mława (woj. mazowieckie), gdzie wśród setek kurników, często położonych niedaleko siebie, znajdują się też kurniki z mięsnymi stadami reprodukcyjnymi, nie uda się opanować dotychczasowymi środkami (strefy, utylizacja zakażonych stad, wzmożona bioasekuracja), to już wkrótce z powodu braku jaj wylęgowych produkcja piskląt brojlerowskich może spaść nawet o 30%. Rozważane są m.in. propozycje całkowitej likwidacji drobiu na terenie tych dwóch powiatów.

Oznacza to, że jeśli w najbliższym czasie nie będzie można zakupić jaj wylęgowych brojlerowskich w innych krajach, to w ciągu kilkunastu tygodni na polskim rynku może zacząć brakować mięsa drobiowego. Taka trudna sytuacja może trwać nawet kilkanaście miesięcy aż do chwili, gdy nowe stada reprodukcyjne rozpoczną produkcję jaj wylęgowych.

Brak piskląt szybko spowoduje wzrost ich ceny, co w połączeniu ze wzrostem ceny pasz, pogorszy opłacalność chowu kurcząt brojlerów. Producenci kurcząt brojlerów mają jednak nadzieję, że zmniejszona podaż kurcząt brojlerów zmusi zakłady drobiarskie do radykalnego podniesienia ceny skupu.

Czy tak się stanie, przekonamy się już w najbliższym czasie. Z pewnością wpływ na wysokość hurtowych i detalicznych cen sprzedaży mięsa drobiowego będzie miał poziom zapasów mięsa drobiowego w chłodniach, a także ciągle utrzymujące się obostrzenia związane z pandemią COVID-19.

Wprawdzie od pewnego czasu europejski, a zwłaszcza polski przemysł drobiarski zmaga się z nadprodukcją mięsa drobiowego i obecny spadek produkcji kurcząt brojlerów może okazać się dobrym lekarstwem na rozwiązanie tych problemów, to w tle czai się, zwłaszcza wśród brazylijskich producentów drobiu, wzmożona chęć eksportu mięsa drobiowego na europejski rynek.


Bieżący numer