Aktualności

Począwszy od 1 stycznia 2022 r. wszystkie jaja spożywcze sprzedawane w Niemczech muszą posiadać certyfikat OKT (Ohne Küken Töten – Bez Zabijania Piskląt). Certyfikat obejmuje zarówno niemieckich producentów jaj spożywczych, jak i zagranicznych eksportujących jaja spożywcze na rynek niemiecki i wymaga, aby producent jaj gwarantował, że albo jaja zawierające męski zarodek są usuwane z aparatów lęgowych we wczesnym okresie ich inkubacji, albo że pisklęta-koguciki pozostające po segregacji piskląt-kurek są tuczone do wagi ubojowej i traktowane jako koguty typu Rooster. Ubijane w wieku 14-16 tygodni charakteryzują się znacznie bardziej dojrzałym i smakowitszym mięsem w porównaniu do mięsa od szybkorosnących kurcząt brojlerów, przede wszystkim ze względu na wolniejsze tempo wzrostu i mniejsze otłuszczenie.

Lambert Lehnertz, właściciel fermy kur niosek utrzymywanych w systemie chowu organicznego w górzystym regionie Eifel (zachodnie Niemcy), rozpoczął odchów piskląt kogucików pozostających po segregacji piskląt-kurek już wcześniej (latem 2019 r.), zanim weszły w życie przepisy OKT. Podejmując decyzję o rozpoczęciu takiego tuczu Lehnertz kierował się zarówno przesłankami handlowymi, jak i ideologicznymi, podobnie zresztą jak dziesięciu innych właścicieli ferm tuczących koguciki, zrzeszonych w spółdzielni „Eifel Ei” (utworzona w 2016 r. z inicjatywy Lamberta Lehnertza).

Spółdzielnia „Eifel Ei” (27 tys. kur w chowie ściółkowym, 90 tys. kur w chowie z wolnymi wybiegami i 36 tys. kur w chowie organicznym) kupuje pisklęta-kurki do swoich ferm z zakładu wylęgu Die Eiermacher w Austrii. Pozostające po segregacji pisklęta koguciki są tuczone w fermach na terenie Austrii (zgodnie z przepisami o organicznej produkcji drobiu obowiązującymi w Austrii). Sprzedaż mięsa od kogucików tuczonych zgodnie z przepisami o produkcji organicznej nie stanowi żadnego problemu, ponieważ pomimo wyższej ceny są klienci gotowi zapłacić wyższą cenę za produkty wytworzone z udziałem tego typu mięsa z etykietami zawierającymi odpowiednie informacje.

Jaja spożywcze produkowane w fermach „Eifel Ei” są sprzedawane w ponad 200 marketach i są etykietowane jako pochodzące od kur niosek, których koguciki-męscy bracia (Brother Rooster) nie są poddawani po wylęgu utylizacji, ale są tuczone i stanowią cenny surowiec wielu różnych wyrobów drobiarskich.

Jeśli alternatywne metody selekcji jaj wylęgowych z męskimi zarodkami (np. in ovo) znajdą przemysłowe zastosowanie (np. selekcja jaj w 6 dniu inkubacji, a nie w 9 dniu), to właściciele ferm „Eifel Ei” chętnie poprą także takie rozwiązanie – twierdzi Lambert Lehnertz.


Produkcja mięsa drobiowego w Brazylii w 2021 r. przekroczyła 14 mln ton, z czego prawie 4 mln ton zostanie wyeksportowane. Eksportowi sprzyja rosnący popyt na mięso drobiowe na świecie. Największymi importerami brazylijskiego mięsa drobiowego są Chiny, ZEA i Japonia. Również na rynek UE trafia sporo brazylijskiego mięsa drobiowego; Brazylia zajmuje pierwsze miejsce wśród eksporterów mięsa drobiowego do UE i wyprzedza Tajlandię oraz Ukrainę.

Interesującym jest fakt, że pomimo dużej produkcji mięsa drobiowego, Brazylia eksportuje zaledwie(!) ok. 26% swojej produkcji i to do bardzo wielu krajów na całym świecie, co pozwala brazylijskim firmom elastycznie reagować na zakłócenia w globalnym handlu (łańcuchy dostaw, restrykcje, obostrzenia, konkurencja itp.)

Chociaż produkcja mięsa drobiowego w Brazylii wzrosła w ostatnim czasie o niecałe 4%, to przychód z eksportu wzrósł prawie o 40%, głównie z powodu panującej inflacji i znacznego wzrostu cen.

Zadowolenie ze znacznie wyższych dochodów z eksportu mięsa drobiowego odnotowują również polscy producenci mięsa drobiowego. Wartość wyeksportowanego mięsa drobiowego w czterech pierwszych miesiącach br. wyniosła ponad 1,18 mld € i była wyższa prawie o 50% w porównaniu do tego samego okresu w ub.r. Wyższy przychód pozwoli polskim producentom zmniejszyć napięcie w obszarze opłacalności produkcji wynikające ze wzrostu kosztów (pasza, energia) pomimo, że ilość wyeksportowanego mięsa drobiowego praktycznie nie wzrosła w porównaniu do poprzedniego roku.

Dobrym wynikom eksportu polskiego mięsa drobiowego sprzyja utrzymujący się cały czas na wysokim poziomie popyt na ten produkt, nie tylko w krajach UE, ale na całym świecie, zwłaszcza krajach uboższych.    


Od kilkunastu lat trwają badania nad opracowaniem opłacalnej technologii chowu kogutków odrzucanych w trakcie seksowania piskląt krzyżówek przeznaczonych do produkcji jaj. Szacuje się, że na świecie rocznie odrzucanych i potem utylizowanych w różny sposób jest 6-7 mld piskląt płci męskiej, które ze względu na niski potencjał wzrostu i przyrost masy mięśniowej nie są przedmiotem zainteresowania producentów drobiu.

Proponowane dotychczas sposoby, w tym próby modyfikacji genetycznej pozwalające odróżniać jaja z zarodkiem płci męskiej jeszcze przed nakładem jaj wylęgowych do inkubatora, są ciągle w fazie eksperymentów i nie znajdują szerokiego zastosowania w praktyce przemysłowej.

Interesujące wyniki doświadczeń z żywieniem odrzucanych dotychczas kogucików zaprezentowali naukowcy z niderlandzkiego laboratorium badawczego Schothorst Feed Research w Lelystad. Celem prowadzonych badań jest opracowanie takiego programu żywienia kogutków, aby ich tucz do określonej ubojowej masy ciała był opłacalny i tym samym pozwalał uchronić je przed wczesną likwidacją jako piskląt.

W trakcie trwającego 98 dni tuczu koguciki w I grupie doświadczalnej zjadły o ok. 0,6 kg więcej standardowej paszy przeznaczonej dla odchowu kurek nieśnych w porównaniu do kogucików w II grupie doświadczalnej, które karmione były paszą o większej koncentracji energii metabolicznej oraz w porównaniu do kogucików w III grupie doświadczalnej, w której koguciki karmione były paszą z II grupy, ale zawierającą o 10% więcej aminokwasów strawnych.

Skarmiane pasze w postaci kruszonki zawierały pszenicę, kukurydzę, łuski owsa, śrutę rzepakową, śrutę sojową oraz śrutę słonecznikową; ponadto witaminy i makro- i mikroskładniki. Koguciki w I grupie osiągnęły w 96 dniu tuczu średnią masę ciała 1,426 kg (FCR = 4,17), w III grupie 1,436 kg (FCR = 3,86), a w II grupie 1,379 kg (FCR = 3,73).

Tucz kogucików był prowadzony w typowych kurnikach brojlerowskich z zastosowaniem typowego programu świetlnego i standardowych warunków środowiskowych. Ponieważ koguciki były bardziej ruchliwe i aktywne aniżeli typowe kurczęta brojlery, starano się unikać wszelkich powodów do zakłócania im spokojnego bytowania.

Wydaje się, że uzyskane wyniki budzą nadzieję na przemysłowe i opłacalne wykorzystanie kogucików z krzyżówek kur nieśnych do tuczu. SFR będzie nadal w tym celu prowadziło odpowiednie doświadczenia.  


Wśród europejskich polityków, producentów żywności i pasz oraz rolników trwa intensywna dyskusja nad problemami związanymi z eksportem z Ukrainy kilkudziesięciu milionów ton zboża (pszenicy i kukurydzy) oraz skutkami wwiezienia na teren UE takich ilości zbóż, jeśli zboża te nie zostaną wywiezione do dotychczasowych odbiorców w krajach Europy Płd., Bliskiego Wschodu i Afryki Płn.

Kilka dni temu w Rzeszowie rozmawiali o tych problemach europosłowie (przedstawiciele komisji rolnictwa PE). Wskazali na ważne przeszkody w szybkim uruchomieniu eksportu ukraińskiego zboża drogami lądowymi (przepustowość przejść granicznych, szerokie tory, brak wagonów i samochodów, brak silosów, konieczność przestrzegania procedur importowych itp.), z których wiele praktycznie nie uda się rozwiązać w stosunkowo krótkim okresie czasu. Poważnym problemem może być też wywiezienie ukraińskiego zboża do jego dotychczasowych odbiorców (ograniczona przepustowość portów morskich w Polsce, na Litwie i w Rumunii).

Propozycja wwiezienia kilkunastu milionów ton (ok. 1,5 mln ton/miesięcznie) ukraińskich zbóż na teren Polski z jednej strony budzi poważne obawy polskich producentów zbóż, którzy przestrzegają o możliwych negatywnych skutkach destabilizacji krajowego (i europejskiego) rynku obrotu zbożami, jeśli te zboża nie zostaną wywiezione poza UE, a z drugiej strony budzi nadzieje m.in. drobiarzy, którzy spodziewają się spadku cen zbóż i potanienia pasz, co pozwoli złagodzić skutki trwającej ciągle inflacji.


W sytuacji utrzymującej się inflacji najbardziej gorącym problemem w produkcji drobiu i jaj jest zachowanie opłacalności, czyli odpowiedniej relacji między cenami skupu żywca i jaj a cenami środków do produkcji, głównie pasz i energii.

Analitycy z Credit Agricole w zaprezentowanej AGROmapie twierdzą, że od pewnego czasu obserwuje się wzrost popytu na mięso drobiowe i jaj, co przy stosunkowo mniejszej podaży, zwłaszcza w skali europejskiej, pozytywnie wpływa na kształtowanie się cen skupu w Polsce. Wprawdzie branża drobiarska nie zdołała jeszcze odbudować swojego potencjału produkcyjnego, zwłaszcza po poważnych stratach spowodowanych grypą ptaków, to zwiększony popyt silnie stymuluje proces odbudowy produkcji.

W jakimś stopniu na kształtowanie się cen skupu drobiu oddziałuje też praktycznie brak eksportu mięsa drobiowego z Ukrainy na rynki europejskie, gdzie po ustąpieniu pandemii obserwuje się wzmożony popyt na mięso drobiowe.   

Analizując poziom opłacalności produkcji drobiu w Polsce można stwierdzić, że po silnym spadku opłacalności w 2021 r. obecnie poziom ten kształtuje się w granicach średniej z okresu ostatnich pięciu lat. Wprawdzie analitycy z Credit Agricole prognozują spadek cen skupu żywca drobiowego w 2023 r., ale wobec niepewnych cen środków do produkcji drobiu (pasze, energia) dużo trudniej jest prognozować poziom opłacalności produkcji drobiu w przyszłym roku.

Podobnie w przypadku opłacalności produkcji jaj, która po niezwykle wysokiej na przełomie 2017/18 i nieco mniejszej na przełomie 2019/20 obecnie kształtuje się na poziomie średniej z ostatnich czterech lat.

Wzrastający popyt na mięso drobiowe i jaja oraz korzystna relacja cen skupu w stosunku do cen paszy pozwala przypuszczać, że opłacalność produkcji drobiu będzie utrzymywała się w najbliższym okresie na poziomie, który będzie zapewniał odbudowę i umacnianie się potencjału produkcyjnego drobiarstwa w Polsce. Znaczącym elementem tego trendu jest wzrost wartości eksportu mięsa drobiowego i jaj, jaki zanotowano w pierwszych miesiącach bieżącego roku.


Dr Sara Orlowski, profesor asystent na Wydziale Drobiarstwa w Uniwersytecie Stanowym Arkansas w Fayetteville (USA) prowadzi program badawczy, którego celem jest uzyskanie na drodze selekcji takiej krzyżówki kurcząt brojlerów, które nie będą musiały wypijać tyle wody, ile wypijają obecne krzyżówki kurcząt brojlerów, a pomimo to będą charakteryzowały się dobrym wykorzystaniem paszy FCR i szybkim tempem wzrostu.

Jeśli produkowane obecnie kurczęta w USA (ok. 9,2 mld kurcząt/rocznie) będą wypijały o 1% mniej wody, to możliwe będzie zaoszczędzenie ok. 8-9 mln hektolitrów wody rocznie; dla porównania, jaka jest to ilość wody, to jezioro Malta w Poznaniu ma ok. 20 mln hektolitrów wody.

Aktualnie w ocenie genetycznej jest czwarte pokolenie kurcząt brojlerów, spośród których już udało się wyselekcjonować krzyżówki o większym i mniejszym spożyciu wody, co daje nadzieję na wyselekcjonowanie takich krzyżówek, które rzeczywiście będą potrzebowały mniej wody zachowując opłacalne tempo wzrostu i konwersję paszy.

Program mający na celu opracowanie innowacyjnych rozwiązań pozwalających zaoszczędzić zużycie wody w produkcji drobiu obejmuje również prace nad obniżeniem zużycia wody w urządzeniach schładzających powietrze wchodzące do kurników w okresie upałów. Niskociśnieniowe schładzalniki zużywają nawet o blisko 70% mniej wody aniżeli te stosowane dotychczas.

Natomiast do interesującego zdarzenia doszło w jednym z amerykańskich parków, gdzie kilka osób karmiło kaczki odpadkami starego chleba na rowerowej ścieżce uniemożliwiając tym samym swobodny przejazd rowerami. Na pytanie rowerzystów, dlaczego to robią, stwierdzili, że chcą w ten sposób uchronić kaczki przed zjadaniem owadów i ślimaków, które bytują na trawnikach i przyzwyczaić je do zjadania wyłącznie pokarmów roślinnych. Jeśli kaczki nie będą zjadały zwierzęcego białka (owady, ślimaki itp.), to będą kaczymi wegetarianami i z pewnością będą nie tylko zdrowsze, ale także bardziej szczęśliwe.

Zaciekawieni rowerzyści, którzy już wcześniej spotkali się w mediach z propozycjami wegetariańskiego chowu drobiu, chcieli wytłumaczyć karmiącym kaczki osobom, że przede wszystkim karmienie kaczek chlebem może być bardzo niebezpieczne dla ich zdrowia, a poza tym brak składników pokarmowych pochodzenia zwierzęcego w kaczej diecie może być przyczyną poważnych chorób, np. choroby „anielskich skrzydeł”.

Ale cóż, zwolennicy wegetarianizmu mają swoje racje i będą wyganiali kaczki z trawników na asfaltowe ścieżki rowerowe…


Od kilku miesięcy ceny poekstrakcyjnej śruty sojowej w kontraktach terminowych zawieranych na giełdzie CBoT w Chicago pozostają na tym samym wysokim poziomie (średnio powyżej 430 USD/tonę) w porównaniu do cen oferowanych jeszcze w październiku ub.r., kiedy za 1 tonę śruty sojowej z dostawą w lipcu 2022 r. trzeba było zapłacić 324 USD/tonę. Ceny śruty sojowej w kontraktach terminowych z dostawą we wrześniu br. są niższe o ok. 6-7%, a z dostawą we wrześniu przyszłego 2023 r. niższe o dalsze 6-7%.

Na początku czerwca br. indeks wzrostu ceny śruty sojowej wyniósł ponad 340 pkt w porównaniu do ceny ze stycznia 2000 r. (styczeń 2000 r. = 100, cena 120 USD/tonę), natomiast w porównaniu do ceny sprzed roku indeks ceny wzrósł o 13-15% (w czerwcu ub.r. cena wynosiła 380 USD/tonę).

Cena śruty sojowej na giełdzie CBoT w Chicago zaczęła wzrastać na początku listopada ub.r. z 330-340 USD/tonę do ok. 420 USD/tonę na początku stycznia br. (wzrost o 24%). Wzrost ceny gwałtownie przyspieszył na początku lutego br. (ok. 3 tygodni przed wybuchem wojny na Ukrainie), kiedy to cena przekroczyła 460 USD/tonę. Najwyższy poziom cena śruty sojowej w kontraktach terminowych z dostawą w lipcu br. osiągnęła na początku marca (480 USD/tonę), ale od tego momentu cena zaczęła spadać osiągając 11 maja br. poziom 397 USD/tonę (spadek o ponad 17%).

Aktualnie cena śruty sojowej w kontrakcie terminowym z dostawą w lipcu br. kształtuje się w granicach 410-430 USD/tonę. Prawdopodobnie w najbliższych tygodniach cena śruty sojowej nie powinna ulec zasadniczym zmianom, m.in. z powodu zmniejszonego popytu ze strony chińskiego przemysłu paszowego (mniejsza produkcja zwierzęca), chociaż analitycy prognozują, że z powodu trwającej inflacji cena śruty sojowej może cały czas nieznacznie wzrastać. W połowie czerwca ub.r. cena śruty sojowej w kontrakcie terminowym z dostawą w lipcu br. wynosiła na giełdzie CBoT w Chicago 370 USD/tonę, natomiast aktualnie wynosi 420 USD/tonę (wzrost o 13,5%).   


Udział Ukrainy w światowym handlu pszenicą wynosi 10%, jęczmieniem 13% i kukurydzą 15%. Wprawdzie kraje UE są w zasadzie samowystarczalne w zakresie zaopatrzenia w pszenicę, zarówno w odmiany twarde potrzebne do produkcji żywności i odmiany miękkie potrzebne do produkcji pasz, i dlatego bezpieczeństwo żywnościowe i paszowe w krajach UE nie powinny być zagrożone z powodu braku na rynku ukraińskiej pszenicy, kukurydzy czy jęczmienia, to głównym powodem niepokoju krajów UE pozostają szybko rosnące ceny pszenicy.

Ponieważ za niecałe trzy miesiące (wrzesień br.) na rynku europejskim pojawią się zboża z tegorocznych zbiorów, niektórzy analitycy rynku zbożowego, w tym także rynku zbóż paszowych, spodziewają się, że pozwoli to złagodzić rodzące się napięcia w handlu zbożami.

W jakim stopniu i na jak długo? – zastanawiają się inni analitycy rynku zbożowego. Zwracają przy tym uwagę na fakt, że po raz pierwszy z ogromną mocą dotarł do rządów bardzo wielu państw sygnał, że nie można spokojnie polegać na swobodnym handlu zbożami w skali światowej i należy z dużo większą starannością zadbać o własne zapasy zbóż, zarówno pszenicy potrzebnej do produkcji żywności, jak i zbóż niezbędnych do produkcji pasz. Wprawdzie magazynowanie zbóż przez dłuższy czas wymaga odpowiedniej infrastruktury i logistyki, przede wszystkim w celu uchronienia się przed pleśnieniem zbóż i szkodami powodowanymi przez owady, to i tak rządy krajów, którym zagraża brak zboża, podejmują intensywne działania w celu zgromadzenia zapasów zbóż.

Groźnymi bowiem dla zachowania bezpieczeństwa żywnościowego nie okazuje się już cena zbóż na giełdach, ale coraz wyraźniej widoczne ograniczenia w dostępie do zbóż.

Ponieważ gospodarowanie zapasami zbóż stanowi w tej chwili najbardziej wrażliwy element bezpieczeństwa żywnościowego i paszowego, Komisja Europejska wprowadziła pod koniec maja br. obowiązek przekazywania do departamentu rolnego KE przez każdy kraj UE comiesięcznej informacji o stanie wszystkich własnych zapasów zbóż (pszenica, jęczmień i kukurydza), nasion roślin oleistych (rzepak, słonecznik) i ryżu oraz nasion kwalifikowanych do siewu. Pierwsze informacje powinny być wysłane z końcem lipca, jeszcze przed tegorocznymi zbiorami.

W sytuacji przedłużającej się wojny na Ukrainie i wynikających z tego problemach (mniejsze zbiory, utrudnione siewy, zniszczona baza magazynowa i przeładunkowa, brak możliwości eksportu) oraz wzmożonej potrzeby gromadzenia zapasów zbóż pojawiają się wyraźne sygnały, że ewentualne przywrócenie równowagi na światowym rynku zbóż może potrwać co najmniej dwa lata.    


Nad światem wisi groźba głodu – takie wiadomości codziennie docierają z mediów. Jesienią może brakować żywności! – często politycy dodają w swoich wystąpieniach. Czy to prawda?


Zaburzenie kanałów dystrybucji zbóż i łańcuchów dostaw na świecie z pewnością wpłynie na bilans zbożowy i paszowy przede wszystkim w tych krajach, gdzie produkcja zbóż, głównie ze względu na warunki klimatyczne i glebowe, jest niska i musi być wspierana importem.

Wg INFOGRAIN światowa produkcja pszenicy w sezonie 2021/22 wyniosła 779,19 mln ton i była wyższa o 0,46% w porównaniu do produkcji w poprzednim sezonie 2020/21. Wyższe zapotrzebowanie na pszenicę w sezonie 2021/22 (790,79 mln ton) w porównaniu do poprzedniego sezonu (782,42 mln ton) zostało pokryte z zapasów, które zmniejszyły się w sezonie 2021/22 o 3,88% i wyniosły 279,92 mln ton. Niestety, przewidywana produkcja pszenicy na świecie w sezonie 2022/23 będzie niższa i wyniesie 774,82 mln ton. Chociaż obniży się też zapotrzebowanie na pszenicę do 287,52 mln ton, to i tak brakującą ilość pszenicy trzeba będzie pokryć z zapasów, które w przyszłym 2023 r. spadną o kolejne 4,61% i wyniosą 267,02 mln (spadek o 8,31% w ciągu ostatnich dwóch lat).

Inspiracją do prognoz zapowiadających głód na świecie jest wojna na Ukrainie i brak możliwości eksportu drogą morską ponad 25 mln ton zbóż, głównie pszenicy i kukurydzy, zmagazynowanych w ukraińskich silosach. Ukraiński port czarnomorski w Odessie, przez który w ciągu ostatnich lat Ukraina eksportowała znaczne ilości zbóż, głównie do krajów Bliskiego Wschodu, Europy Południowej i Afryki Północnej, jest zablokowany przez zatopione ukraińskie statki i stacjonującą na Morzu Czarnym flotę rosyjską.

Na międzynarodowym forum padają różne propozycje rozwiązania trudnego problemu eksportu ukraińskiego zboża. Podejmowane próby wywiezienia tych zbóż z Ukrainy transportem samochodowym lub kolejowym napotykają na bariery braku środków transportowych, ograniczenia infrastrukturalne (szerokość torów kolejowych) oraz niskiej wydolności punktów przeładunkowych. Rozważany jest projekt uruchomienia transportu rzecznego przez rumuńskie porty na Dunaju.

Komisja Europejska zaproponowała utworzenie tzw. „korytarzy solidarności”, którymi będzie można eksportować ukraińskie zboża, ale utworzenie takich „korytarzy” napotyka na warunki stawiane przez Rosję i Białoruś, m.in. zniesienie sankcji. Natomiast Rosja zaproponowała w ostatnich dniach możliwość uruchomienia eksportu ukraińskiego zboża przy pomocy Turcji, co spowodowało spadek cen zbóż na giełdach w Paryżu i Chicago.


Polskiemu rolnictwu potrzebna jest stabilizacja – twierdzą przedstawiciele przemysłów mięsnego i drobiarskiego. Stabilizacja, czyli przywrócenie równowagi ekonomicznej na rynku surowcowym i energetycznym, unormowania relacji popytowo-podażowych, w tym marży handlowych uzyskiwanych przez wielkomarketowe sieci, wsparcie eksportu oraz zwiększenie przewidywalności opłacalności produkcji.

Jednocześnie przedstawiciele przemysłów mięsnego i drobiarskiego zwracają się do administracji rządowej o wsparcie wysiłków branży rolniczej w kierunku zwiększenia poczucia stabilizacji na rolniczych rynkach, w tym większą aktywność przedstawicieli dyplomacji handlowej na rynkach zagranicznych mającą na celu utrzymanie dotychczasowego poziomu eksportu mięsa drobiowego i jaj, szczególnie na rynku UE. Coraz droższe mięso drobiowe i jaja stają się mniej konkurencyjne i z trudem znajdują nabywców w krajach UE.

Nasila się aktywność organizacji domagających się całkowitej likwidacji chowu i uboju zwierząt na terenie UE. Europejska Inicjatywa Obywatelska „End The Slaughter Age” (Świat bez rzeźni) prowadzi agresywną kampanię na rzecz zbierania podpisów pod petycją skierowaną do władz UE, która zakłada likwidację chowu zwierząt, ich ubój oraz produkcję mięsa i wyrobów mięsnych na rzecz zastąpienia ich przez alternatywne produkty pochodzące z laboratoryjnej hodowli komórkowej mięsa oraz warzywnych zamienników mięsnych wytwarzanych z roślin.

Prowadzona akcja przypomina wcześniej rozpoczętą i prowadzoną z dużym rozmachem akcję „Stop klatkom!”, która w końcu spowodowała przyjęcie przez władze UE rozwiązań, które zakazują utrzymywania drobiu w klatkach. Z tą różnicą, że w obecnie prowadzonej akcji nie chodzi o zmianę sposobu chowu kur niosek, ale o całkowity zakaz chowu zwierząt i ich uboju oraz wstrzymanie dotowania tej produkcji przez UE i przeznaczenie tych środków na wsparcie schronisk dla zwierząt.


Zdjęcie oferty Black Friday 2022

Bieżący numer