Aktualności

Brak opisu


Wirus ptasiej grypy poczynił prawdziwe spustoszenie w stadach drobiu na terenie powiatu kaliskiego; stwierdzono ponad 20 ognisk ptasiej grypy. W ciągu dwóch tygodni wybito ok. 400 tys. szt. drobiu (kurcząt brojlerów, kaczek, indyków) na fermach zakażonych oraz kontaktowych. Chociaż groźba zakażeniem wirusem nadal istnieje i zagraża ptakom w bardzo wielu fermach (na wprowadzonym administracyjnie zagrożonym obszarze znajduje się ponad 100 ferm drobiu), wg dr A. Żarneckiego, Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii w Poznaniu, wydaje się, że najgorsze już minęło.

Trwają dochodzenia nad ustaleniem, skąd wirus ptasiej grypy zawędrował na teren powiatu kaliskiego. Wg wstępnych opinii lekarzy weterynarii jednym z ważniejszych wektorów gwałtownego rozprzestrzeniania się wirusa mogą być ludzie przenoszący wirusa na odzieży, ponieważ w wielu przypadkach właścicielami zakażonych ferm drobiu są osoby blisko spokrewnione ze sobą. Ponadto znaczącym wektorem może być silny wiatr, a także częsta wymiana ściółki w kurnikach, która mogła być skażona wirusem przenoszonym przez dzikie ptaki.

Poważne zaniepokojenie wśród producentów drobiu wywołuje procedowana w Sejmie RP ustawa zezwalająca na uczestniczenie organizacji proekologicznych jako strony w procesie udzielania zezwolenia środowiskowego na budowę nowych ferm. Wprawdzie zdarzają się przypadki, gdzie lokalne władze administracyjne wydają pozwolenie na budowanie nowych ferm wbrew opinii mieszkańców na terenach objętych ochroną środowiskową, ale przepisy procedowanej ustawy – wg rolników – są zbyt daleko idące i mogą być z łatwością wykorzystywane przez organizacje ekologiczne do hamowania rozwoju produkcji zwierzęcej.

Swoje obawy wyrażają przede wszystkim organizacje zrzeszające rolników prowadzących gospodarstwa rodzinne, ponieważ wg władz tych organizacji korporacjom rolniczym udaje się stosunkowo łatwiej uzyskiwać potrzebne zezwolenia na budowę nowych ferm, nawet wbrew protestom lokalnej społeczności.


Kraje Ameryki Płd. (Brazylia, Chile, Meksyk i in.) są dużymi producentami stosunkowo taniego mięsa drobiowego i jaj. Mieszkańcy tych krajów chętnie konsumują mięso drobiowe i jaja, które stanowią dla nich wysokowartościowe źródło białka zwierzęcego. Żywność pochodzenia zwierzęcego ma dla tej ludności ogromne znaczenie, ponieważ w przeważającej części ich codzienna dieta opiera się na produktach roślinnych ubogich przede wszystkim w aminokwasy egzogenne (lizyna, metionina i in.), niezbędne dla prawidłowego rozwoju zarówno fizycznego, jak i umysłowego.

Południowoamerykański przemysł drobiarski stara się dbać nie tylko o opłacalność prowadzonej produkcji, zwłaszcza w sytuacji panoszącej się pandemii COVID-19 czy rosnących cen surowców paszowych i gotowych pasz, ale także w ramach strategii marketingowej stara się informować potencjalnych klientów o wysokiej wartości zdrowotnej mięsa drobiowego i jaj, dzięki czemu powinna zwiększać się ich konsumpcja. Informuje również o nowoczesnych sposobach chowu zwierząt, które są dla nich bardziej przyjazne i uwzględniają potrzeby ich dobrostanu. Tego typu akcje powinny mieć odpowiednie natężenie medialne, przynajmniej podobne, a może nawet mocniejsze od tych, jakie prowadzone są przeciwko spożywaniu mięsa i jaj. 

Niestety, jak stwierdzili to uczestnicy odbytej niedawno międzynarodowej Konferencji zorganizowanej przez Południowoamerykańskie Stowarzyszenie Producentów Drobiarskich (Latin American Poultry Producers Association), konsumenci są systematycznie zniechęcani do spożywania żywności pochodzenia zwierzęcego. Agresywnie prowadzone kampanie medialne celowo wprowadzają ludzi w błąd twierdząc, że spożywanie produktów pochodzenia zwierzęcego stanowi dla nich potencjalne zagrożenia dla ich zdrowia. Coraz więcej ludzi wierzy w te opowieści.

Drugim kanałem medialnego zniechęcania ludzi do kupowania i spożywania mięsa i jaj są informacje o tym, że takie postępowanie przyczynia się do cierpienia zwierząt, które wyłącznie dla zysku właścicieli przemysłowych ferm są pozbawione wolności i swobodnego dostępu do naturalnego środowiska. Rosnąca empatia ludzi w stosunku do zwierząt powoduje, że coraz więcej konsumentów rezygnuje ze spożywania mięsa i jaj i przechodzi na flexitarianizm lub dietę wegetariańską czy wręcz wegańską.


Powoli, ale systematycznie, duże międzynarodowe firmy spożywcze (m.in. ALDI, Unilever, Ferrero, Inter Ikea, Nestle i in.), chcąc spełnić postulaty obrońców zwierząt, domagają się zastąpienia produkcji jaj w fermach wyposażonych w baterie klatkowe fermami utrzymującymi kury nioski w systemach bezklatkowych (ściółkowy, organiczny lub wolnowybiegowy). Warto podkreślić, że od 2019 r. systemy bezklatkowego chowu kur niosek coraz szerzej są stosowane w wielu krajach UE.

Polska jest znaczącym producentem jaj spożywczych w UE, przy czym ponad 80% tej produkcji jest prowadzone w fermach utrzymujących kury nioski w klatkach. Ponieważ w Polsce jest nadprodukcja jaj, to ponad 40% tej produkcji musi być eksportowane, głównie na europejskie rynki.

Niestety, zmiana sposobu utrzymania niosek z pewnością spowoduje wzrost cen sprzedaży jaj, co wg analityków rynku jaj w Polsce może istotnie wpłynąć na spadek spożycia jaj przez mieszkańców Polski. Po szczycie w latach 2005/06 (ok. 215 jaj/mieszkańca), spożycie jaj spadło do 140 jaj/mieszkańca w latach 2012/2016, a obecnie wynosi nieco ponad 165 jaj/mieszkańca.

Niestety, ciągle brak jest w Polsce programu, który wspierałby marketingowo wzrost spożycia jaj, zwłaszcza przez dzieci i młodzież oraz osoby starsze. Lansowane sposoby odżywiania skupiają się na wdrażaniu diety śródziemnomorskiej, która opiera się głównie na produktach roślinnych i zaleca ograniczone spożycie produktów pochodzenia zwierzęcego. Jednocześnie najnowsze zalecenia amerykańskich dietetyków (Dietary Guidelines for Americans DGA) wręcz domagają się zwiększonego spożycia jaj jako najlepszego źródła łatwo przyswajalnych aminokwasów egzogennych, niezbędnych dla prawidłowego wzrostu ciała, w tym rozwoju mózgu u dzieci i młodzieży czy zapobiegania dystrofii (zanikaniu i osłabianiu) mięśni u osób starszych oraz utrzymania przez nie prawidłowej sprawności umysłowej.


Agromars, powstały w 1998 r. drugi pod względem wielkości na Ukrainie producent mięsa drobiowego z kurcząt brojlerów, postanowił całkowicie zakończyć swoją działalność i próbuje sprzedać należące do niego fermy drobiu i zakłady drobiarskie wraz z pełnym wyposażeniem. Agromars dostarczał na ukraiński rynek ok. 30% mięsa drobiowego, głównie w postaci popularnego wśród klientów Gawriłowskiego Kurczaka.

Wg przedstawicieli ukraińskiego sektora bankowego, bezpośrednim powodem podjętej decyzji są trudności firmy w utrzymaniu płynności finansowej, zbyt wysokie zadłużenie kredytowe w stosunku do bieżących przychodów oraz coraz dłuższe terminy spłaty wierzytelności w stosunku do dostawców pasz i nośników energii, co grozi procesami sądowymi kończącymi się najprawdopodobniej wnioskami o ogłoszenie upadłości.

Jak wyjaśnia Ivan Zazyulya, prezes zarządu firmy, rosnące koszty produkcji (coraz wyższe ceny pasz, prądu i gazu), z jakimi Agromars zmagał się przez cały 2020 r., a które zwiększyły się jeszcze w pierwszym kwartale 2021 r., oraz zbyt niskie i często zmieniające się ceny sprzedaży mięsa drobiowego na ukraińskim rynku nie dają podstaw do dalszego kontynuowania produkcji w tych warunkach.

Wprawdzie na początku 2021 r. władze Agromars podjęły próbę naprawy sytuacji kontynuując produkcję żywca brojlerowskiego, ale nie przyniosło to zdecydowanej poprawy. W tej sytuacji ukraiński Bank Credobank przejął i wystawił na sprzedaż pięć ferm brojlerowskich położonych w regionie kijowskim.


Brak opisu


O tym, jak pandemia COVID-19 wpłynęła na funkcjonowanie przemysłu drobiarskiego na świecie przez ostatni rok, nie trzeba nikomu specjalnie tłumaczyć i wyjaśniać. Ci, którzy pracują w przemyśle drobiarskim, wiedzą o tym doskonale. Zagrożenie pandemią wymagało ogromnego zaangażowania personelu zarządzającego oraz pracowników produkcyjnych i ferm współpracujących z firmą, wysiłku znacznie większego aniżeli ten przed wybuchem pandemii. Przy czym praca w warunkach podwyższonej higieny, ochrony zdrowia i bioasekuracji ze względu na nieustanne zagrożenie możliwością zakażenia się groźnym koronawirusem stanowiła poważne wyzwanie zarówno dla pracowników, jak i dla personelu zarządzającego. A to ich ścisła współpraca decydowała o powodzeniu i zyskach każdej z firm. Wydaje się, że nie do wszystkich firm ta prawda dotarła…

Dlatego być może drobiarski świat zaskoczyły decyzje podjęte przez zarząd brazylijskiej firmy Aurora Alimentos, w której profilu produkcyjnym oprócz drobiarstwa (ponad 365 mln ubitych kurcząt brojlerów w 2020 r.) jest też ubój i przetwórstwo trzody chlewnej oraz produkcja mleczarska. Firma tworzy wraz ze swoimi członkami jedną wielką spółdzielnię, może największą na świecie; oprócz 28 tys. zatrudnionych pracowników firmę Aurora stanowi ponad 100 tys. rolniczych rodzin. W 2020 r. Aurora, zamiast zwalniać, zwiększyła zatrudnienie o 5 tys. nowych pracowników.

Chcąc wynagrodzić wielkie zaangażowanie pracowników zarząd Aurora Alimentos podjął decyzję o wypłaceniu na początku marca 2021 r. każdemu z zatrudnionych specjalnego bonusa w postaci 2,5-krotnej pensji. Być może spółdzielczy charakter działalności tej firmy pozwolił na taką decyzję, niemniej wypracowanym w 2020 r. wspólnym wysiłkiem zyskiem firma podzieliła się ze swoimi pracownikami. Jak powiedział Neivor Canton, prezes zarządu Aurory, wypłacona nagroda stanowi wyraz podziękowania wszystkim pracownikom za ich wysiłek w utrzymaniu wysokiej jakości i wydajności produkcyjnej oraz doskonałych wyników w globalnym handlu.

Są firmy, które wypłacają swoim pracownikom premie, ale chyba niewiele jest takich, które gotowe są podzielić się z nimi swoim zyskiem.


Kilka dni temu (5 marca br.) na fermie w Szkurłatach, gm. Żelazków (pow. kaliski) stwierdzono zakażenie kaczek (stado liczące 4 tys. ptaków) wysoce zjadliwym szczepem H5N8 wirusa ptasiej grypy, które. Jak poinformowała Ewa Jackiewicz, zastępca powiatowego lekarza weterynarii w Kaliszu, kaczki poddano przymusowej likwidacji, a wokół zakażonej fermy została ustanowiona strefa zapowietrzona (3 km) oraz strefa zagrożona (10 km). Andrzej Żarnecki, Wojewódzki Lekarz Weterynarii w Poznaniu poinformował PAP, że ze względu na możliwość dalszego rozprzestrzeniania się wysoce zjadliwego szczepu H5N8 wirusa ptasiej grypy, sytuacja na ok. 100 fermach drobiu w pow. kaliskim jest bardzo groźna.

Zagrożenie potwierdzają dalsze nowe ogniska zakażenia wirusem ptasiej grypy. Przedwczoraj na fermach indyków (26 tys. indyczek) i kurcząt brojlerów (115 tys. kurcząt) w Borowie, gm. Opatówek (pow. kaliski), oddalonych od ferm w Szkurłatach o ok. 8 km, stwierdzono zakażenie ptaków wysoce zjadliwym szczepem H5N8 wirusa ptasiej grypy; zakażenie zostało potwierdzone badaniem w PIW-PIB w Puławach. Wszystkie ptaki z zakażonych ferm zostaną poddane przymusowej likwidacji. Państwowe służby weterynaryjne w pow. kaliskim zdecydowały o przymusowej utylizacji ptaków (łącznie 25 tys. kaczek i 24 tys. indyków) w kolejnych trzech fermach położonych w Borowie i Dębe Kolonia, gm. Opatówek (pow. kaliski).

Służby weterynaryjne proszą o zachowanie szczególnej ostrożności i rygorystyczne przestrzeganie zasad bioasekuracji na fermach drobiu minimalizujących ryzyko zakażenia ptaków wirusem ptasiej grypy. Ponadto wszyscy producenci drobiu na terenie powiatu kaliskiego są zobowiązani do natychmiastowego informowania służb weterynaryjnych lub administracyjnych o każdym podejrzanym zachowaniu się ptaków na fermie, zwłaszcza w przypadku wystąpienia ponadnormatywnych upadków.


Ceny zbóż na giełdach stabilizują się po osiągnięciu nowego poziomu na przełomie 2020/21 r. i w pierwszych miesiącach 2021 r. Analitycy rynku paszowego nie spodziewają się jakichś nadzwyczajnych ruchów cenowych w okresie najbliższych kilku miesięcy.

Niezwykle silny sygnał popłynął z amerykańskiego rynku surowców paszowych, gdy Amerykanie stwierdzili, że zapasy zbóż i soi w ich magazynach w pełni zaspokoją popyt na globalnych rynkach, tym bardziej, że produkcja zbóż i soi w ostatnim sezonie była nieco większa w porównaniu do poprzedniego sezonu, a poziom światowej produkcji zwierzęcej nie zwiększy się w najbliższym okresie w takim stopniu, aby mogło zabraknąć surowców paszowych.   

Niewątpliwie znaczący wpływ na ukształtowanie się obecnej sytuacji na rynku surowców paszowych odegrało ogromne przyspieszenie w odbudowie produkcji zwierzęcej w Chinach w skali, którą trudno porównać z jakimkolwiek działaniem w okresie kilku ostatnich lat na świecie. Chińskie władze postanowiły nie tylko wybudować nowe fermy drobiu i trzody chlewnej zwiększając w ten sposób własną produkcję mięsa, ale także usytuować te nowe fermy na terenach wolnych od zaraźliwych patogenów, wyposażyć je w urządzenia i sprzęt zapewniające wykorzystanie najnowocześniejszych technologii, a także zasiedlić zwierzętami (drób, trzoda chlewna) z najlepszą obecnie dostępną genetyką. W procesie tworzenia nowej produkcji zwierzęcej w Chinach biorą udział najlepsi specjaliści z największych światowych firm.

Niewątpliwie znaczący wpływ na europejską, a także na światową produkcję zwierzęcą w najbliższych latach będzie miał planowany w UE Program „Zielony Ład”. Producenci zwierząt z ciekawością przyglądają się też nowym trendom, jakie można zaobserwować w zmieniającej się codziennej diecie, zwłaszcza ludzi młodych i w średnim wieku. Dietetycy coraz częściej proponują zmniejszenie spożycia mięsa na rzecz pokarmów roślinnych, dzięki czemu powinno zwiększyć się bezpieczeństwo zdrowotne ludzi.  


Zakład Chorób Drobiu Państwowego Instytutu Weterynaryjnego – Państwowego Instytutu Badawczego w Puławach

ogłasza nabór na

Szkolenie komercyjne z zakresu „Embriopatologii drobiu grzebiącego”.

Planowany termin szkolenia: 17 – 18 czerwca 2021 r. w siedzibie WCKP w Puławach (szkolenie w formie zdalnej)

Opłata za szkolenie: 1 000,00 PLN

Osoby zainteresowane prosimy o zarejestrowanie się na stronie: http://www.piwet.pulawy.pl/wckp/index_a.php?strona=harmonogram2021

Szczegółowe informacje można uzyskać pod tel. lub drogą e-mailową:

dr hab. Wojciech Kozdruń, prof. instytutu.: 81 889 30 77 , wkozdrun@piwet.pulawy.pl lub

dr Hanna Czekaj, 81 889 30 77, H.Czekaj@piwet.pulawy.pl. lub

wckp.@piwet.pulawy.pl


Bieżący numer