Aktualności

W ostatnich dniach GIW podał, że 21 kwietnia br. zostało potwierdzone 28 ognisko zakażenia drobiu wirusem HPAI grypy ptaków na fermie (190,1 tys. kur niosek) w Kiełpinach, gm. Siedlec (woj. wielkopolskie). Kury zostały poddane ubojowi i utylizacji. Wcześniej zakażenie drobiu wirusem HPAI w Kiełpinach stwierdzono 9 marca br. (27 ognisko) również na fermie kur niosek; ubojowi i utylizacji poddano tam ponad 447 tys. szt. kur.

Kolejne 29 ognisko zakażenia drobiu wirusem HPAI potwierdzono 22 kwietnia br. na fermie indyków (23,6 tys. szt.) na terenie gm. Siedlec, ale w miejscowości Reklinek, oddalonej od Kiełpin o ok. 3-4 km. W obu przypadkach (ogniska 28 i 29) badania laboratoryjne stwierdziły, że przyczyną zakażenia był wysoce zjadliwy szczep H5N1 wirusa grypy ptaków. Ogółem w 29 ogniskach zakażenia potwierdzonych w Polsce od początku 2022 r. ubojowi i utylizacji poddanych zostało ponad 1,162 mln szt. drobiu.

Dramatyczna sytuacja jest natomiast na fermach drobiu we Francji. Od początku 2022 r. potwierdzono tam 1315 ognisk zakażenia drobiu wirusem grypy ptaków. Konieczności uboju i utylizacji poddano ponad 10 mln szt. drobiu. Ponieważ francuski przemysł utylizacyjny nie posiada potrzebnych mocy przerobu ubitych ptaków, powstała konieczność tymczasowego grzebania martwych ptaków na terenie zakażonych ferm.

Organizacje zrzeszające producentów drobiu domagają się od francuskiego rządu wyższych odszkodowań od tych, jakie zostały zaproponowane w ub.r. oraz natychmiastowego zwolnienia z obowiązku utrzymywania drobiu na wolnych wybiegach ze względu na obowiązujące przepisy chroniące prawa zwierząt do utrzymania dobrostanu. Właściciele ferm twierdzą, że zamknięcie drobiu w kurnikach, przynajmniej na pewien okres, pozwoli na powstrzymanie transmisji wirusa grypy ptaków na terenie Francji. Skarga w tej sprawie złożona w sądzie została odrzucona przez francuski sąd jako bezzasadna.  


Z każdym dniem pogłębia się światowy kryzys żywnościowy. Trwające od dwóch lat zakłócenia w globalnym handlu produktami żywnościowymi spowodowane pandemią COVID-19 i polegające m.in. na przerwaniu łańcuchów dostaw gwałtownie przyspieszyły po wybuchu wojny na Ukrainie i zatrzymaniu eksportu zbóż (pszenica, kukurydza) oraz oleju i śruty słonecznikowej z tego kraju. Ukraina i Rosja mają 25-procentowy udział w światowym handlu pszenicą oraz prawie 33-procentowy udział w handlu jęczmieniem. Ich udział w światowym eksporcie oleju i śruty słonecznikowej wynosi ponad 80%. Pomimo podejmowania prób uruchomienia wywozu koleją zbóż z ukraińskich spichlerzy nie pozwala to w żadnym przypadku zastąpić wcześniejszego eksportu przy pomocy transportu morskiego z czarnomorskich portów.

Kryzys żywnościowy obejmuje nie tylko kraje uzależnione od importu żywności, ale także kraje, które ze względu na ryzyko braku żywności na swoim wewnętrznym rynku ograniczają eksport wielu ważnych towarów rolniczych. Począwszy od 24 lutego br. (wybuch wojny na Ukrainie) kolejne kraje wprowadzają ograniczenie eksportowe na ważne towary rolne; liczba krajów objętych ograniczeniami wyniosła 16 na początku kwietnia br. i będzie prawdopodobnie zwiększała się. Warto podkreślić, że wprowadzane ograniczenia polegają głównie na wprowadzaniu dodatkowych opłat celnych wywozowych, co nie tylko ogranicza fizycznie ilość eksportowanych towarów rolnych, ale przede wszystkim podnosi ich cenę napędzając tym samym poziom inflacji i wzrost kosztów produkcji.

Natomiast w USA zakażenia wirusem grypy ptaków pojawiają się na kolejnych fermach. Do 25 kwietnia zutylizowano ponad 31 mln szt. drobiu w chowie fermowym. Największe straty ponieśli producenci jaj spożywczych; ubojowi z powodu zakażenia wirusem grypy ptaków musiało być poddanych 23,23 mln kur niosek, co stanowi prawie 75% zutylizowanego drobiu ogółem z powodu zakażenia grypą ptaków w USA. Kolejnym gatunkiem dotkniętym zakażeniami wirusem grypy ptaków w USA stały się indyki, których musiało być zutylizowanych ponad 4,4 mln szt. (co stanowi prawie 13% zutylizowanego drobiu ogółem), w tym 170 tys. indyków w fermach rodzicielskich. Stosunkowo niewiele ferm kurcząt brojlerów musiało zutylizować drób; ogółem likwidacji poddano ponad 2,21 mln szt. kurcząt (co stanowi 7,1% zutylizowanego drobiu ogółem).  


Na świecie trwa proces ustanawiania nowych relacji handlowych w zakresie eksportu towarów rolnych, w tym zwłaszcza zbóż i soi (śruty sojowej). Jednym z inicjatorów tego procesu są Chiny, które dwa/trzy lata temu postanowiły zwiększyć własną produkcję zwierzęcą, ale nie posiadając odpowiedniej ilości zbóż i śruty sojowej do wyprodukowania potrzebnych pasz, wywołały wzrost popytu na światowych rynkach. Wzrost ten spowodował zachwianie dotychczasowej równowagi między popytem i podażą, co przyczyniło się do wzrostu cen; zgodnie z prawami ekonomii większy popyt przy mniejszej podaży powoduje wzrost ceny, a rynek w tej sytuacji zmierza do ustanowienia nowej równowagi.

Nieoczekiwany wybuch pandemii COVID-19 i jej negatywny wpływ na wiele dziedzin działalności gospodarczej był dodatkowym czynnikiem, który przyczynił się w dużym stopniu do zachwiania łańcuchów dostaw, zwiększając tym samym chęć zgromadzenia większych zapasów przez kraje uzależnione od importu surowców rolniczych. Napięta sytuacja sprawiła, że wzrosły znacznie ceny energii (gazu, ropy naftowej), a tym samym ceny transportu i koszty produkcji nawozów sztucznych, przez co podrożała produkcja zbóż i soi. W okresie ostatnich 18 miesięcy ceny sprzedaży pszenicy na światowych giełdach wzrosły o blisko 110%, kukurydzy i olejów roślinnych o 140%, a nasion soi o 90%.

Od kilku tygodni kolejnym czynnikiem silnie zaburzającym równowagę między popytem i podażą zbóż i olejów roślinnych jest wojna na Ukrainie. Kraj ten ma 10% udział w światowym handlu pszenicą, 15% udział w światowym handlu kukurydzą i wspólnie z Rosją odpowiada za 80% światowego eksportu oleju słonecznikowego i poekstrakcyjnej śruty sojowej. Czarnomorski eksport ukraińskiego i rosyjskiego zboża stanowi bardzo ważny element równowagi żywnościowej krajów południowej Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Stabilizuje też światową podaż zbóż. Brak możliwości importu zbóż może spowodować spadek produkcji zwierzęcej, a także niepokoje społeczne.

Wprawdzie najwięksi światowi producenci zbóż i nasion roślin oleistych obiecują zwiększenie powierzchni upraw, ale wysokie ceny nawozów sztucznych mogą przyczynić się do mniejszych zbiorów. Analitycy rynku zbożowego spodziewają się więc nadal silnych napięć między popytem a podażą. 


W najbliższej perspektywie, a prawdopodobnie również w dłuższej, europejski przemysł paszowy musi pogodzić się z utratą możliwości importu ok. 7,2 mln ton kukurydzy rocznie z Ukrainy. W całkowitym imporcie kukurydzy przez UE (12,9 mln ton rocznie) udział miały też Brazylia (3,3 mln ton), Kanada, Rosja i Serbia, każdy po ok. 400 tys. ton i 1,2 mln ton z innych źródeł.

Wprawdzie zbiory zbóż w UE w sezonie 2021/2022 są wyższe o 4,3% (293,3 mln ton) w porównaniu do poprzedniego sezonu, to przy przewidywanym wzroście eksportu zbóż o 14% (49 mln ton), głównie pszenicy miękkiej, niektóre państwa mogą odczuwać brak zbóż, zwłaszcza kukurydzy, niezbędnych do produkcji pasz dla utrzymywanego pogłowia zwierząt. Prognozy zbiorów zbóż w UE w przyszłym sezonie 2022/23 przewidują wzrost o 1,5% (297,7 mln ton), w tym pszenicy miękkiej 131,3 mln ton, ale nadal bilans zbóż paszowych, zwłaszcza kukurydzy, będzie mocno napięty.

W tej sytuacji pojawiają się propozycje zacieśnienia współpracy zbożowej między USA i UE. Stany Zjednoczone mogą eksportować do UE nie tylko kukurydzę, której nadwyżki są w USA z powodzeniem wykorzystywane do produkcji biopaliw (podobnie jak w Brazylii), ale przede wszystkim poekstrakcyjną śrutę sojową jako źródło białka paszowego. Pomimo wielu zachęt i programów pomocowych kraje europejskie ciągle nie są w stanie wyprodukować potrzebnych paszowych surowców białkowych, głównie ze względu na warunki klimatyczne.

Być może taki bardziej ścisły sojusz północno-atlantycki między USA i UE w zakresie współpracy zbożowej i białkowej pozwoli odzyskać krajom europejskim równowagę w zakresie podaży surowców do produkcji pasz w sytuacji, kiedy wojna na Ukrainie wyeliminowała dotychczasowy import.



Na giełdach zbożowych ceny zbóż z ubiegłorocznych zbiorów uległy niewielkiemu obniżeniu w porównaniu do cen oferowanych pod koniec lutego, kiedy wybuchła wojna na Ukrainie, ale nadal są znacznie wyższe od cen oferowanych przy zakupie zbóż w kontraktach na nowe zbiory (Paryż, MATIF – kukurydza w czerwcu 318 €/tonę, w listopadzie 296 €/tonę, pszenica w maju 363 €/tonę, we wrześniu 342 €/tonę).

Ponadto okazuje się, że kupujący zboża na giełdach w USA i UE po zamknięciu dostaw z Ukrainy skierowali swoje zainteresowanie głównie w kierunku Indii. Fakt ten świadczy o tym, że rynek zbóż w kontraktach futures uwzględnia brak dostaw zbóż z Ukrainy, gdzie z powodu wojny utrudnione są zasiewy i utrzymanie upraw ozimych, a ponadto – przynajmniej na razie – nie ma możliwości eksportu ukraińskiego zboża statkami z portów czarnomorskich (eksport kolejowy i samochodowy jest znikomy). Ukraiński AgroConsult przewiduje mniejsze zbiory kukurydzy w br.  o 55% przy mniejszej powierzchni zasiewów o 40%.

Media w Polsce poinformowały w ostatnich dniach o dwóch przypadkach skażenia wyrobów drobiarskich bakteriami Salmonella: świeży filet z piersi kurcząt i świeża ćwiartka z kurczaka oraz hamburger drobiowy classic. Skażone wyroby zostały wycofane ze sprzedaży, a numery partii podane do wiadomości publicznej. 

Natomiast zupełnie niespodziewanie bakterie Salmonella „zaatakowały” wyroby firmy Ferrero z popularnej, zwłaszcza wśród dzieci, serii „Jaja-Niespodzianki”, m.in. Kinder Suprise, Kinder Suprise Maxi, Kinder Mini Eggs i Schokobons. W ostatnich tygodniach służby medyczne i sanitarne wykryły w całej Europie ponad sto przypadków salmonellozy spowodowanych spożyciem „niespodzianek” z firmy Ferrero, co potwierdziły przeprowadzone badania; skażone wyroby zostały natychmiast wycofane ze sprzedaży. Skażone Salmonellą wyroby zostały wyprodukowane w belgijskich zakładach w Arlon należących do koncernu Ferrero. Władze sanitarne w Belgii zamknęły zakład w Arlon do czasu przeprowadzenia przez firmę wymaganych przepisami procedur naprawczych oraz przedstawienia kompletu informacji o bezpiecznej produkcji.

W Polsce rośnie produkcja jaj, spada natomiast ich spożycie, które wyniosło w latach 2019/2020 średnio 156-157 szt./mieszkańca (jedno z niższych na świecie) i było mniejsze o ponad 22-25% w porównaniu do spożycia dekadę wcześniej; spożycie jaj przed 2011 r. wynosiło ponad 200 szt./mieszkańca. Wydaje się, że jednym z powodów jest relatywnie wysoka cena jaj w porównaniu do innych produktów żywnościowych pochodzenia zwierzęcego, chociażby mięsa drobiowego, zwłaszcza togo sprzedawanego w promocji. Ze względu na swoje walory zdrowotne jaja powinny jednak stanowić podstawę wyżywienia, zwłaszcza dzieci, młodzieży oraz osób starszych.


Brazylia i Meksyk są krajami na południowoamerykańskim kontynencie, w których produkcja drobiu i jaj jest największa. Warto jednak wiedzieć, że warunki do tej produkcji są całkowicie odmienne w obu tych krajach. Brazylia jest dużym producentem kukurydzy i soi oraz eksporterem produktów rolnych, które produkuje w oparciu o własne surowce. Natomiast Meksyk jest importerem soi i kukurydzy, głównie z USA, zresztą w oparciu o przywileje, które nie przynależą innym krajom.

Brazylia jest największym eksporterem mięsa drobiowego na świecie, eksportuje również jaja i pisklęta (jaja wylęgowe). Jednocześnie konsumpcja mięsa drobiowego w Brazylii jest bardzo wysoka i wynosi 45 kg/mieszkańca, natomiast spożycie jaj wynosi 251 szt./mieszkańca i ciągle wzrasta. W Brazylii nigdy nie stwierdzono ogniska zakażenia drobiu wirusem grypy ptaków.

Natomiast Meksyk produkuje mięso drobiowe i jaja przede wszystkim na potrzeby własnych mieszkańców. Eksport mięsa drobiowego jest znikomy i skierowany głównie do krajów takich jak Kuba, Angola i Kanada. Konsumpcja mięsa drobiowego w Meksyku wynosi 33 kg/mieszkańca, natomiast spożycie jaj jest rekordowo wysokie i wynosi 377 szt./mieszkańca. W Meksyku stwierdzono ogniska zakażenia drobiu wirusem grypy ptaków.

Przed brazylijskim przemysłem drobiarskim otworzyły się nowe rynki po tym, jak eksport ukraińskiego drobiu ustał w wyniku wojny. Natomiast przemysł drobiarski w Meksyku wprawdzie nadal się rozwija, ale w tempie niższym aniżeli wcześniej oczekiwano. Jednym z powodów jest znacząco wysokie tempo inflacji, które powoduje, że siła nabywcza Meksykanów jest coraz niższa.

Jak widać, warunki dla rozwoju przemysłu drobiarskiego w tych dwóch dużych południowoamerykańskich krajach są diametralnie odmienne. Ale od kilku lat zaczyna je coś łączyć; Meksyk od kilku lat importuje coraz więcej mięsa drobiowego z Brazylii. Wprawdzie w lutym br. Meksyk zaimportował ok. 19,5 tys. ton brazylijskiego mięsa drobiowego, co stanowi zaledwie 5,2% eksportu mięsa drobiowego ogółem z Brazylii w lutym br., ale z punktu widzenia Meksyku ilość ta to wzrost o 358,3% w porównaniu do importu w lutym poprzedniego roku.


Produkcja jaj na Ukrainie wzrosła w okresie 2000-2013 o 125,8% osiągając poziom produkcji rocznej 625 tys. ton jaj (ok. 10,63 mld szt.); podobną ilość jaj wyprodukowały Niderlandy w 2020 r. W 2011 r. Ukraina zajmowała ósme miejsce wśród największych producentów jaj na świecie. Wzrost produkcji jaj przyczynił się do tego, że spożycie jaj w tym kraju wyniosło 278 jaj/mieszkańca w 2019 r., przy czym jednocześnie sprzedawano za granicę ok. 14% wyprodukowanych jaj oraz 31% przeznaczano na przerób (łącznie ok. 45% produkcji jaj na Ukrainie). Niestety, działania wojenne spowodowały załamanie się ukraińskiego sektora produkcji jaj, który będzie odbudowywany po zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej być może nawet przez kilka lat.

Przyjrzyjmy się jak działania wojenne wpływały na produkcję jaj w innych krajach. Irak, który w 1980 r. wypowiedział wojnę Iranowi, produkował w tym czasie ok. 47,85 tys. ton jaj/rocznie zajmując 55 miejsce na światowej liście producentów jaj. W okresie dekady poprzedzającej wojnę produkcja jaj w Iraku wzrosła 2,3 razy. Wojna z Iranem spowodowała znaczne spowolnienie produkcji jaj w Iraku. Począwszy od 2002 r. światowa produkcja jaj wzrosła o prawie 60%, natomiast w Iraku jedynie o 5,3% i wynosi obecnie 55,9 tys. ton. Irak zajmuje obecnie 81 miejsce na świecie, a produkcja jaj jest podobna do produkcji w Urugwaju, przy czym Irak zamieszkuje 40 mln ludzi, natomiast Urugwaj zaledwie 3,5 mln.

Podobnie działania wojenne w Syrii spowodowały spadek produkcji jaj o 29,3% w okresie 2011-2020 r. (171,9 tys. ton jaj w 2011 r. vs. 121,48 tys. ton w 2020 r.); spadek produkcji jaj w Syrii wyniósł 47 jaj/mieszkańca. Szczęśliwie sąsiednia Turcja eksportuje jaja do Syrii równoważąc w ten sposób niedobór z własnej syryjskiej produkcji.

W 2011 r. Wenezuela wyprodukowała 256 tys. ton jaj i zajmowała 5 miejsce 1)sród krajów południowoamerykańskich (za Meksykiem, Brazylia, Kolumbią i Argentyną). Niestety, działania wojenne spowodowały 35,5% spadek produkcji jaj w Wenezueli, która w 2020 r. wyniosła 165,36 tys. ton; w produkcji jaj Wenezuelę wyprzedziły Peru, Gwatemala, Chile, Dominikana oraz Ekwador. Spożycie jaj spadło w tym okresie o 53 jaj/mieszkańca Wenezueli.

Przytoczone przykłady wskazują, jak w wyniku wojny łatwo zniszczyć z trudem budowaną produkcję jaj i jak trudno potem ją odbudować, o ile w ogóle jest to możliwe.


Rusza program "Weterynarze dla ukraińskich zwierząt" zainicjowany przez Humane Society International i stowarzyszenia weterynarzy z 38 europejskich krajów. Uchodźcy z Ukrainy, którzy uciekli przed wojną ze swoimi zwierzętami domowymi, będą mogli uzyskać dostęp do bezpłatnego leczenia weterynaryjnego w 38 krajach europejskich dzięki nowemu programowi "Weterynarze dla ukraińskich zwierząt" ("Vets for Ukrainian Pets").

Zapoczątkowana przez organizację Humane Society International i jej partnerów akcja pokryje koszty leczenia maksymalnie pięciu psów, kotów, koni lub innych zwierząt domowych, do kwoty 250 euro na zwierzę. Pomoc obejmuje opiekę w nagłych wypadkach, leki, szczepienia przeciwko wściekliźnie i innym chorobom zakaźnym, jak również czipowanie i przeprowadzenie badań lekarskich wymaganych do bezpiecznego przejazdu przez UE.

Projekt jest w pełni finansowany przez HSI i realizowany we współpracy z Europejską Federacją Lekarzy Weterynarii oraz Federacją Europejskich Stowarzyszeń Weterynaryjnych Zwierząt Towarzyszących.

Zwroty kosztów dla uczestniczących w projekcie lekarzy weterynarii będą dostępne wszędzie tam, gdzie swoich członków ma Federacja Europejskich Stowarzyszeń Weterynaryjnych Zwierząt Towarzyszących, w tym w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Włoszech, Rumunii, Polsce, a także Ukrainie.

Jak stwierdza Iga Głażewska, dyrektor polskiego oddziału HSI Europe, "W największym kryzysie uchodźczym w Europie od czasów II wojny światowej miliony Ukraińców musiały podjąć decyzję o opuszczeniu swojego kraju i ucieczce przed wojną. Wraz z niewielką częścią dobytku, wielu z nich zabiera również swoich zwierzęcych członków rodziny. Trauma wojenna i stres związany z podróżą sprawiają, że zwierzęta są szczególnie podatne na różne choroby, dlatego program HSI "Weterynarze dla ukraińskich zwierząt" ma na celu wyeliminowanie barier w dostępie do opieki weterynaryjnej. Zapewnia on bardzo potrzebne wsparcie dla rodzin uciekających z ukochanymi zwierzętami. To niezwykle ważne, żeby rodziny nie czuły się zmuszone do pozostawienia swoich pupili."

Zaledwie kilka dni po inwazji Rosji na Ukrainę Komisja Europejska zaleciła państwom członkowskim złagodzenie wymogów dotyczących wwozu zwierząt domowych z Ukrainy. Od tego czasu co najmniej 13 państw członkowskich UE tymczasowo zniosło lub zmodyfikowało ograniczenia dotyczące wwozu zwierząt towarzyszących, w tym wymagania dotyczące wścieklizny. Jednak w całej Unii Europejskiej nie ma jednolitej polityki dotyczącej wwozu zwierząt domowych z Ukrainy. Chociaż na niektórych przejściach granicznych przeprowadza się szczepienia i czipowanie zwierząt, nie wszystkie zwierzęta otrzymują takie usługi i dlatego nie spełniają krajowych wymogów wjazdu.

Jak komentuje Rens van Dobbenburgh, prezydent Europejskiej Federacji Lekarzy Weterynarii, „Jesteśmy wdzięczni za rozpoczęcie tego wspólnego projektu wraz z naszą siostrzaną organizacją i przy ogromnym wsparciu Humane Society International. Dzięki temu wspólnemu projektowi będziemy oferować tak potrzebną bezpłatną opiekę zdrowotną dla zwierząt domowych uchodźców, aby zapewnić, że otrzymają one pomoc i leczenie, którego potrzebują. Chodzi tu o opiekę w nagłych wypadkach, długoterminowe leczenie chorób przewlekłych, a także rutynowe kontrole stanu zdrowia."

Program "Weterynarze dla ukraińskich zwierząt" będzie trwał do 21 maja 2022 r.

O przystąpienie do niego mogą się ubiegać wszystkie europejskie licencjonowane kliniki weterynaryjne, zarówno indywidualne, jak i należące do grup przedsiębiorstw.

Lecznice, które chcą dołączyć do programu, mogą zgłaszać się na stronie https://apply.vetsforukraine.com/, gdzie znajdują się również szczegółowe informacje dot. zasad przyznawania pomocy.

HSI ma nadzieję, że program stanie się istotną częścią wspólnych wysiłków europejskich lekarzy weterynarii na rzecz pomocy uchodźcom z Ukrainy i wzywa wszystkich praktykujących lekarzy weterynarii, aby w miarę możliwości znajdowali sposoby pomocy, zapewniając zniżki lub bezpłatną opiekę w przypadkach, gdy inne fundusze lub datki charytatywne nie wystarczają na pokrycie pełnych kosztów leczenia.


Informacje o przebiegu działań wojennych na Ukrainie mają nadzwyczajny wpływ na zachowanie się rynków rolnych. Po szokującym wzroście cen zbóż na światowych giełdach na przełomie lutego i marca br. obecnie obserwuje się powolne uspokajanie cenowych ofert sprzedaży zboża na giełdzie w Paryżu i Chicago oraz na krajowym rynku. Można nawet zaobserwować niewielkie spadki cen sprzedaży zbóż. Sprzyjają temu zmiany na kierunkach eksport/import zboża, jakie podejmują główni importerzy zboża z Ukrainy i Rosji i wynikająca z tego mniejsza presja popytowa.

Nadal cenom produktów rolnych zagraża wysokie tempo inflacji, teraz powodowane w większym stopniu przez wysokie ceny surowców energetycznych i brak pewności w utrzymaniu płynności ich dostaw. Zwyżkująca inflacja i znaczący wzrost kosztów produkcji (pasze, energia) powodują, że opłacalność chowu drobiu (kurczęta brojlery, kury nioski, indyki) jest ciągle na niskim poziomie pomimo znacznego wzrostu cen skupu żywca i jaj.

Ukraina podejmuje starania, na razie w niewielkim stopniu, w utrzymaniu eksportu zboża i mięsa drobiowego do swoich stałych odbiorców. Głównymi trudnościami jest całkowite wyłączenie transportu czarnomorskiego i zastąpienie go transportem drogowym i kolejowym. Transport drogowy i kolejowy mają niewielki potencjał przewozowy w porównaniu z transportem morskim, a ponadto transport kolejowy jest dodatkowo utrudniony z powodu różnic w infrastrukturze między Ukrainą i krajami europejskimi graniczącymi z Ukrainą (szerokie tory, ograniczenia potencjału przewozowego, mało wydajny system przeładunkowy oraz brak odpowiednich powierzchni magazynowych).

Analitycy rynku rolnego z podwyższoną uwagą obserwują rozwój wydarzeń wojennych na Ukrainie. Jeśli w najbliższym czasie działania wojenne ulegną ograniczeniu, a nawet zakończą się ich ustaniem, to rozpocznie się odbudowa ukraińskiego potencjału produkcji rolnej i możliwość powrotu eksportu zboża i mięsa drobiowego w II połowie br., ale pod warunkiem, że wojska rosyjskie wycofają się z okupowanych terenów. Jeśli natomiast działania wojenne będą nadal trwały, to odbudowa produkcji rolnej na Ukrainie będzie przesunięta w czasie do nieznanego bliżej okresu.


W publikowanych opiniach na temat przyszłości rynku żywnościowego, w tym także rynku drobiarskiego, daje się zauważyć nieco wyższy poziom emocji. I trudno się dziwić, wszak mamy czasy wojenne, a one zawsze wiążą się z większymi obawami i niepokojem. Tym bardziej, że docierają do nas często skrajnie różne opinie o dalszym przebiegu wojny na Ukrainie i szansach na jej zakończenie.

Producenci drobiu i jaj w Polsce alarmują z niepokojem, że w najbliższym czasie może zabraknąć pasz, głównie z powodu braku zbóż i białkowych surowców paszowych na światowych rynkach spowodowanego całkowitym wstrzymaniem eksportu zbóż z Ukrainy. Wprawdzie na razie wytwórnie pasz bez większych problemów zaopatrują polskich producentów drobiu i jaj, ale w pierwszej kolejności tych, którzy dotychczas terminowo płacili za dostarczane im pasze, natomiast z dłużnikami starają się pertraktować opóźniając dostawy. Wydaje się, że problem polega raczej na płynności rozliczeń finansowych aniżeli na braku pasz.

Czy w UE zabraknie pszenicy? Czy zabraknie tego zboża w Polsce? Czy kraje, które importowały pszenicę z Ukrainy w obecnej sytuacji wykupią polskie zboże, którego w końcu zabraknie dla producentów drobiu, a może i producentów chleba?

Okazuje się, że kraje UE wyraźnie spowolniły eksport pszenicy już w listopadzie ub.r. Wg danych KE (eWGT) eksport unijnej pszenicy w pierwszych trzech tygodniach marca (już po wybuchu wojny na Ukrainie) wcale nie przyspieszył; eksport europejskiej pszenicy wyniósł w marcu br. średnio 333 tys. ton/tydzień, co jest mniej o ponad 35% w stosunku do średniej (516 tys. ton) liczonej od początku sezonu 2021/22. Polskę, która w tym czasie wyeksportowała 930 tys. ton pszenicy wyprzedziły Francja (5,9 mln ton), Rumunia (5,3 mln ton), Niemcy (2,7 mln ton), Bułgaria (1,7 mln ton) oraz Litwa i Łotwa.

Warto zauważyć, że eksport pszenicy z Polski poza UE w sezonie od 1 lipca 2021 r. do 21 marca 2022 r. wyniósł 930 tys. ton i był o 62% gorszy w porównaniu do tego samego okresu w poprzednim sezonie 2020/21 (dane wg eWGT). Intersujące jest także to, że wśród potencjalnych importerów nie widać zainteresowania polską pszenicą. W ciągu ostatnich 9 tygodni wyeksportowaliśmy poza UE zaledwie 1,5 tys. ton tego zboża.


Zdjęcie oferty Black Friday 2022

Bieżący numer