Aktualności

Po wielu miesiącach burzliwych negocjacji Unia Europejska i Wielka Brytania osiągnęły 24 grudnia br. porozumienie w sprawie umowy o handlu i współpracy między UE a W. Brytanią, co oznacza ogromny krok w kierunku zakończenia problemów wynikających z decyzji Brytyjczyków o Brexicie, czyli opuszczeniu Unii Europejskiej.

Obecnie rozpoczęły się po obydwu stronach procedury ratyfikacyjne. Rada Europejska w wyniku jednomyślnej decyzji przedstawicieli 27 państw członkowskich upoważniła Komisję Europejską do podpisania umowy i jej tymczasowego stosowania od dnia 1 stycznia 2021 r. W celu dopełnienia pełnej procedury ratyfikacyjnej, między innymi uzyskania opinii Parlamentu Europejskiego, KE zaproponowała tymczasowe stosowanie umowy do 28 lutego 2021 r.

Zawarcie umowy oznacza, że w obrocie gospodarczym między państwami UE a Wielką Brytanią nie będą obowiązywały cła i ograniczenia ilościowe, ale W. Brytania opuści jednolity rynek i unię celną UE. Prawdopodobnie w przypadku eksportu towarów z Polski do W. Brytanii w większym stopniu zostanie wykorzystany transport morski, pozwalający na bezpośrednią dostawę importowanych towarów na brytyjski rynek.

Projekt umowy można znaleźć na stronie Komisji Europejskiej. Wiele polskich firm, w tym także drobiarskich, z uwagą przygląda się zawartemu porozumieniu. Od kilkunastu lat bowiem rynek brytyjski stanowi jeden z ważniejszych kierunków eksportu mięsa drobiowego polskich firm.   


Mocna skorupa jaj stanowi ważny element opłacalności produkcji jaj spożywczych, gwarantując małą liczbę stłuczek. Warto wiedzieć, że w ważącej średnio 5-6 g skorupie co najmniej 2 g to wapń, pierwiastek nie zawsze doceniany przez właścicieli ferm kur niosek. Wapń w skorupie występuje głównie w postaci węglanu wapnia (kalcytu) CaCO3 tworząc silny szkielet struktury skorupy; kryształy kalcytu odkładają się na organicznej siatce tworzącej matrycę białkową.

Wzrost liczby stłuczek i słabe skorupy to wyraźny sygnał, że nioski w naszej fermie mogą mieć problemy z pobieraniem w paszy odpowiedniej ilości wapnia, jego wchłanianiem z przewodu pokarmowego i potem wykorzystaniem przez organizm. Należy wtedy zwrócić uwagę na takie elementy, jak:

  • pasza dla kur niosek w okresie nieśności powinna zwierać 3,5-4% wapnia w postaci czystego pierwiastka, czyli w gotowej paszy (po uwzględnieniu wapnia zawartego w różnych surowcach paszowych) powinno być co najmniej 7,5-8% kredy pastewnej, zawierającej węglan wapnia; nigdy nie należy mylić wapnia z kredą pastewną, popularnie nazywaną wapniem,
  • głównym źródłem wapnia w paszy powinna być kreda pastewna zmieszana w połowie z drobnych cząstek o średnicy mniej niż 1 mm i nieco większych cząstek o średnicy 2-5 mm; w przypadku zbyt drobno zmielonej kredy pastewnej podanie nioskom dodatkowej ilości grubo zmielonych skorup ostryg pozwala szybciej rozwiązać problem słabych skorup,
  • ponieważ głównym źródłem wapnia dla niosek jest wapń wchłaniany z przewodu pokarmowego, a proces tworzenia skorupy zwykle ma miejsce głównie w godzinach popołudniowych i wieczornych, należy zapewnić nioskom łatwy dostęp do wapnia w paszy dokładnie w tym okresie; czasem warto nawet wzbogacić podawaną wtedy paszę w dodatkowe ilości kredy pastewnej,
  • ewentualny niedobór wapnia w paszy nioski dość szybko uzupełniają pobierając go z kości, ale proces ten niemal natychmiast powoduje zaprzestanie nieśności (organizm kury chroni własny szkielet przed odwapnieniem), a jeśli brak wapnia w paszy trwa dłużej, to kury najzwyczajniej w świecie zaczynają się przepierzać.


Światowa produkcja drobiarska wzrosła w 2020 r. o 2%. Tyle mówią suche liczby… Rzeczywistość jest bowiem bardziej zróżnicowana. Ktoś powiedział, że wprawdzie przemysł drobiarski żegluje ciągle po tych samych wodach, ale fale na tych wodach są dużo bardziej wzburzone!

Ograniczenia wynikające z pandemii COVID-19 spowodowały, że wprowadzenie zmian, które zwykle potrzebują co najmniej dekady, będą musiały być dokonane zaledwie w ciągu kilku lat. Dopóki pandemia nie zostanie opanowana, a zakażenia ludzi koronawirusem nie znajdą się pod kontrolą, trudno będzie powrócić do tego handlu drobiem i produktami drobiarskimi, z jakim mieliśmy do czynienia przed pandemią.

Trudno sobie wyobrazić, aby handel drobiem mógł powrócić do normalności w ciągu najbliższych dwóch/trzech lat, a jeśli nawet tak się stanie, to nadal przemysł drobiarski może zmagać się z takimi problemami, jak:

  • nierytmiczna podaż żywych kurcząt brojlerów (harmonogramy wylęgu piskląt i wstawień, większa masa ciała kurcząt, niska cena skupu),
  • zróżnicowany popyt na mięso drobiowe (wielkość zamawianych partii oraz kierunki i terminy dostaw, różnorodność asortymentów, zwiększone zapasy magazynowe)
  • pracownicy (dostępność pracowników, warunki pracy i koszty robocizny)
  • logistyka (większa transparentność pochodzenia towarów i redukcja kosztów transportu).

Dostosowanie się do nowych warunków i wymagań zmusi zarządy firm drobiarskich do zwiększonej elastyczności w podejmowaniu szybszych decyzji w zależności od bieżącej sytuacji rynkowej.

Prawdopodobnie zamieszanie, jakie w 2020 r. w światowym przemyśle drobiarskim spowodowała pandemia COVID-19, będzie trwało jeszcze co najmniej przez kolejny rok, chociaż analitycy przewidują, że w 2021 r. produkcja drobiu na świecie może wzrosnąć o 1-2%. Oczekuje się też, że globalny handel nadal będzie obejmował – podobnie jak dotychczas – ok. 12% światowej produkcji mięsa drobiowego. Niby tak samo, a jednak inaczej…


Europejski Trybunał Sprawiedliwości TSUE w wyroku ogłoszonym 17 grudnia br. w odpowiedzi na zapytanie prejudycjalne belgijskiego Sądu Konstytucyjnego orzekł, że władze Flandrii i Walonii w Belgii, a także władze każdego z państw członkowskich UE, mają prawo wprowadzić całkowity zakaz uboju rytualnego zwierząt, tzn. uboju zwierząt bez ich wcześniejszego ogłuszenia. Wg TSUE zakaz taki chroni prawa zwierząt i nie narusza praw człowieka zawartych w Karcie Praw Podstawowych UE i zawartej w niej prawa do wolności religijnej.

Belgijskie prawo zezwalało na ubój zwierząt bez ogłuszania jedynie wyjątkowo po udzieleniu takiej zgody na wniosek ubojni, ale wprowadzenie w 2017 r. przez władze Flandrii całkowitego zakazu takiego uboju spowodowało wystąpienie sporu prawnego między belgijskimi władzami a społecznościami żydowską i muzułmańską. Społeczności te uważają, że zakaz uboju rytualnego zwierząt narusza ich prawa do wolności religijnej.

W opinii wielu komentatorów europejskich, nie tylko należących do społeczności żydowskiej i muzułmańskiej, orzeczenie TSUE nie kończy sporu o ubój rytualny, ale wręcz go zaognia. Osią tego sporu jest próba rozstrzygnięcia, czyje prawa są ważniejsze: zwierząt czy człowieka? Wydaje się, że spór ten ma szerszy kontekst i niejako reprezentuje bardzo poważny obszerny problem zapewnienia praw zwierzętom czasami kosztem ograniczenia praw człowieka.

Jednocześnie zwolennicy zachowania w UE prawa do rytualnego uboju zwierząt przytaczają takie argumenty, jak problematyczna ochrona dobrostanu i praw zwierząt w warunkach przemysłowego chowu zwierząt (klatki, pozbawienie możliwości korzystania z wybiegów) czy ich uboju z użyciem przemysłowych metod ogłuszania prądem lub gazem.


Wg Coronavirus Resource Center na Uniwersytecie Johna Hopkinsa w Baltimore (Maryland, USA) na całym świecie wirusem COVID-19 jest zakażonych prawie 75 mln osób. I liczba ta ciągle rośnie. Jeśli przy tym epidemiolodzy, politycy, media i zwykli ludzie często mówią, że pandemia COVID-19 wywiera negatywny wpływ na gospodarkę i codzienne życie (np. utrata zatrudnienia) rozbudzając pesymizm w odniesieniu do nadchodzących czasów, a podejmowane przez władze decyzje, zamiast zmniejszać ten pesymizm, często go wręcz pogłębiają, to trudno się dziwić, że wśród przedsiębiorców spada motywacja do podejmowania nowych wyzwań i planowania dalszego rozwoju.   

Są jednak kraje, w których gospodarka ma się całkiem dobrze. Takim krajem jest Brazylia, a przemysłem, który świetnie sobie radzi na światowym covidowym rynku jest produkcja drobiarska. Chociaż wśród krajów, w których liczba zakażonych osób jest największa, Brazylia zajmuje trzecie miejsce (USA – 17,25 mln, Indie – 9,98 mln, Brazylia – 7,11 mln), to pod względem liczby osób zakażonych w przeliczeniu na jeden milion mieszkańców Brazylia (33,6 tys./1 mln mieszkańców) jest na dalekim miejscu (Luksemburg – 70,5 tys./mln, Czechy – 56,3 tys./mln, USA – 52,4 tys./mln, Polska – 30,5 tys./mln).

Brazylijskie firmy drobiarskie produkują codziennie 25 mln kurcząt brojlerów i 147 mln jaj spożywczych. Nie tylko dla Brazylijczyków, ale także dla zaspokojenia białkowego popytu w bardzo wielu krajach na całym świecie! Produkcja mięsa drobiowego w Brazylii wzrośnie w 2020 r. o ok. 4%, a produkcja jaj spożywczych o ponad 9%! W 2021 r. brazylijska produkcja drobiarska ma być jeszcze większa. Nierealne?

Być może w tym bardzo trudnym okresie na koniec niezwykłego 2020 r. potrzebujemy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej wiary i nadziei, że – mimo wszystko – nadejdą nowe lepsze czasy. Bo jak mówił W. Churchill: „Pesymista widzi trudności w każdej okazji, a optymista widzi okazję w każdej trudności”


Małgorzata Szadkowska, prezeska fundacji Compassion in World Farming CIWF Polska, poinformowała, że wg europejskiego sondażu YouGov 63% ankietowanych dorosłych Polaków popiera zakaz chowu zwierząt w klatkach, w tym głównie kur niosek. Jednocześnie 71% Polaków zgadza się, że trzymanie zwierząt w klatkach jest wobec nich okrucieństwem, przy czym 74% Polaków uważa, że UE powinna wspierać finansowo rolników odchodzących od klatkowego chowu zwierząt.

Parlament Europejski w przyjętym kilka dni temu Raporcie poparł działania CIWF oraz ponad 140 europejskich organizacji wspierających prawa zwierząt w kierunku wprowadzenia zakazu klatkowego chowu zwierząt w UE zgodnie z programem „Koniec Epoki Klatkowej”. Eksperci PE stwierdzili, że odejście od klatkowego chowu pozytywnie wpłynie na zachowanie, psychikę i dobrostan zwierząt nie wpływając negatywnie na zrównoważony ich rozwój w kontekście ekologicznym. W Polsce w klatkach utrzymywanych jest ponad 41 mln zwierząt, w tym głównie kury nioski w fermach produkujących jaja spożywcze; w całej UE w klatkach utrzymywanych jest 340 mln zwierząt (głównie kury nioski oraz świnie, cielęta i króliki).

W połowie września czeski Parlament przegłosował całkowity zakaz chowu kur niosek w klatkach po 2027 r. Mniej więcej w tym samym czasie w Polsce trwała niezwykle żywa dyskusja nad projektem ustawy o ochronie zwierząt, zakończona wycofaniem jej z parlamentarnego procedowania oraz – niejako przy okazji – odwołaniem ze stanowiska dotychczasowego ministra rolnictwa.

Niestety, wydaje się, że Polska w najbliższym czasie nie uniknie ponownej dyskusji nad dalszym utrzymaniem klatkowego chowu kur niosek i prawdopodobnym wprowadzeniem zakazu takiego sposobu produkcji jaj spożywczych. Warto przypomnieć, że oprócz Czech całkowity zakaz chowu kur w klatkach z zachowaniem odpowiedniego okresu vacatio legis obowiązuje już w Niemczech, Słowacji, Austrii i Luksemburgu.


Nie dzieje się dobrze u polskich rolników. Wyprodukowane warzywa, owoce, drób czy mleko muszą oni sprzedawać często w cenie, która nie pokrywa kosztów produkcji i zamiast oczekiwanego zysku przynosi straty. Stan gospodarki, z jakim mamy do czynienia w kraju, a także w UE i na świecie, nie wróży rychłego polepszenia bardzo ciężkiej sytuacji polskich rolników.

W nocy z soboty na niedzielę byliśmy świadkami demonstracji rolników w Warszawie, którzy w przypływie desperacji prowadzeni przez Michała Kołodziejczaka, lidera AGROunii, postanowili rozrzucić na ulicy w pobliżu domu J. Kaczyńskiego, prezesa PiS i wicepremiera, jaja, kapustę pekińską, ziemniaki i martwą świnię.

Komentując te wydarzenia redaktorzy polskich i zagranicznych mediów oraz internauci portali społecznościowych wyrazili swoje zdziwienie, że zamiast marnować wyprodukowane produkty rolnicze można je było przekazać osobom potrzebującym. Protestujący rolnicy nie zgodzili się z taką argumentacją.

Nie należy się bowiem dziwić, że polscy rolnicy postanowili protestować w radykalny sposób domagając się konkretnej pomocy ze strony obecnej władzy. Jak stwierdził Kołodziejczak, rolnicy codziennie wyrzucają wyprodukowane płody rolne z powodu braku możliwości ich zbytu oraz niskiej ceny skupu, tyle że w zaciszu domowych gospodarstw, najczęściej za stodołą.

Ponieważ te bolesne decyzje dotyczą wyłącznie rolników i ich rodzin, postanowili oni w przypływie ostatecznej desperacji zaprezentować swoje problemy publicznie w bardziej dosadny sposób. Uważają bowiem, że jeśli nie pomagają petycje, konferencje czy wspólne dyskusje, to może tysiące jaj lub setki kilogramów kapusty pekińskiej na warszawskiej ulicy lepiej przemówią do rozsądku władzy.


Japońskie służby weterynaryjne apelują do właścicieli ferm brojlerowskich o pilne wzmożenie procedur bioasekuracji w celu ochrony drobiu przed zakażeniem wirusem ptasiej grypy po tym, jak w dwóch kolejnych prefekturach wykryto stada kurcząt brojlerów zakażone wysoce zjadliwym wirusem ptasiej grypy podtyp H5. Prawdopodobnie wirus ten został zawleczony przez migrujące jesienią dzikie ptactwo z terenów Azji i Europy.

Wprawdzie wirusy ptasiej grypy nie zagrażają zdrowiu ludzi, niemniej w obliczu pandemii COVID-19 władze sanitarne ostrzegają przed możliwością zmutowania wirusów ptasiej grypy i zakażenie ludzi, zwłaszcza mających kontakt z zakażonymi stadami drobiu. Z powodu zakażenia drobiu wirusem ptasiej grypy japońskie służby weterynaryjne były zmuszone poddać w ostatnim czasie przymusowej utylizacji rekordową ilość prawie 2,4 mln kurcząt.

Japonia wyprodukuje w 2020 r. 1,77 mln ton mięsa drobiowego (1,73 mln ton w 2019 r.). Dla pełnego zaspokojenia popytu Japończycy muszą importować w 2020 r. ok. 1,08 mln ton mięsa drobiowego (1,07 mln ton w 2019 r.). Analitycy japońskiego rynku drobiarskiego przewidują, że import mięsa drobiowego w 2021 r. nie ulegnie poważniejszym zmianom.

Głównymi eksporterami mięsa drobiowego do Japonii są Tajlandia (430 tys. ton w 2020 r.), Brazylia (400 tys. ton w 2020 r.) oraz Chiny (160 tys. ton w 2020 r.). Niewielkie ilości mięsa drobiowego Japonia importuje z USA (13 tys. ton w 2020 r.) oraz innych krajów (7 tys. ton w 2020 r.). Warto podkreślić, że w 2020 r. japoński import mięsa drobiowego z Chin i USA zmniejszył się na korzyść zwiększonego importu z Tajlandii; import z Brazylii pozostał na niezmienionym poziomie.


Po raz pierwszy konsumpcja mięsa drobiowego w Argentynie wyniosła 50 kg w przeliczeniu na jednego mieszkańca i tym samym zrównała się z konsumpcją wołowiny, najbardziej ulubionego od wielu lat przez Argentyńczyków rodzaju mięsa. Jeszcze rok temu konsumpcja mięsa drobiowego w Argentynie wynosiła 47 kg/jednego mieszkańca. Spośród krajów Ameryki Płd. Argentynę pod względem konsumpcji mięsa drobiowego wyprzedza tylko Peru; spożycie mięsa drobiowego wynosi tam ponad 51 kg w przeliczeniu na jednego mieszkańca.

Jeszcze w 1960 r. na 100 kg spożywanego rocznie mięsa przez mieszkańca Argentyny ok. 90 kg to była wołowina, której spożycie obecnie wynosi zaledwie 42 kg (przy spożyciu ciągle ogółem 100 kg mięsa/jednego mieszkańca). Argentyńczycy zajmują drugie miejsce na świecie pod względem spożycia mięsa ogółem rocznie; pierwsze miejsce zajmuje USA, natomiast trzecie i czwarte Australia i Nowa Zelandia.

Znaczący wzrost konsumpcji mięsa drobiowego przez Argentyńczyków wprawdzie cieszy producentów drobiu w tym kraju, ale jednocześnie wskazują oni na poważne trudności argentyńskiej branży drobiarskiej z powodu nadprodukcji oraz zmniejszenia eksportu, co powoduje spadek cen sprzedaży i skupu pogarszając opłacalność produkcji drobiu. Argentyna zajmuje piąte miejsce pod względem wielkości produkcji drobiu wśród krajów Ameryki Płd. (produkcja mięsa drobiowego w Argentynie wyniosła 2,068 mln ton w 2018 r., 2,171 mln ton w 2019 r. i 2,221 mln ton w 2020 r.).

Wzrost spożycia mięsa drobiowego w Argentynie o prawie 6,5% r/r doskonale obrazuje ogólnoświatową tendencję do zwiększonego tempa wzrostu spożycia mięsa drobiowego w porównaniu do spożycia wieprzowiny czy wołowiny, z jaką mamy do czynienia w ostatnich kilku latach.

W 2020 r. zostanie wyprodukowane na świecie 430 mln ton mięsa, prawie pięciokrotnie więcej niż w 1960 r. (87 mln ton). W tym samym czasie populacja ludności na świecie wzrosła ponad dwukrotnie – z 3,0 mld (1960 r.) do 7,5 mld (2020 r.). Oznacza to, że średnia konsumpcja mięsa w przeliczeniu na jednego mieszkańca Ziemi wzrosła w ciągu ostatnich 60 lat prawie dwukrotnie. Niestety, nie we wszystkich krajach w jednakowym stopniu.


Analitycy rynku drobiarskiego spodziewają się, że po kilku latach wyraźnego wzrostu produkcji mięsa drobiowego w UE i niewielkiego spadku (średnio dla UE-27 o 1,6%) w 2020 r. po wprowadzenia niespodziewanych ograniczeń z powodu zagrożenia COVID-19, produkcja drobiu w UE w 2021 r. powinna zwiększyć się, chociaż już z pewnością nie w takim tempie, z jakim mieliśmy do czynienia przed pandemią.

Chociaż obniżenie popytu na mięso drobiowe w UE w 2020 r. jest mniejsze w porównaniu do popytu na wieprzowinę i wołowinę, to jednak stosunkowo niewielki wzrost popytu na mięso drobiowe w sprzedaży detalicznej nie był w stanie skutecznie zagospodarować nadwyżki mięsa drobiowego na europejskim rynku spowodowanej całkowitym wyłączeniem sektora HoReCa.

Polska jest największym w UE producentem mięsa drobiowego (20% produkcji w całej UE). Ok. 50% tej produkcji było eksportowane do krajów UE, głównie do sektora HoReCa. Zamknięcie tego sektora w UE spowodowało w II kwartale 2020 r. znaczną nadwyżkę podaży mięsa drobiowego w Polsce, praktycznie utrzymującą się do chwili obecnej.

Problem płynnej sprzedaży polskiego mięsa drobiowego dodatkowo pogłębiły przypadki ptasiej grypy, co spowodowało ograniczenie eksportu mięsa drobiowego do wielu krajów poza UE (RPA, Chiny, Korea Płd., Singapur, Japonia, Tajwan, UAE, Ukraina, Białoruś, Hong Kong, Kazachstan, Rosja, Armenia, Kuba czy Arabia Saudyjska). Niestety, nowe przypadki zakażenia drobiu wirusem ptasiej grypy w ostatnich dniach stanowią poważną przeszkodę w odbudowie płynności eksportu mięsa drobiowego z Polski.

Trudności ze zbytem mięsa drobiowego spowodowały znaczący spadek cen skupu kurcząt brojlerów w Polsce do poziomu, który nie zapewnia opłacalności tej produkcji i grozi poważnymi konsekwencjami dla dalszego jej utrzymania na dotychczasowym poziomie.


Bieżący numer