Aktualności

Producentom drobiu trudno jest przejść do porządku dziennego wobec opracowania Fundacji Viva, zawierającego uwagi dotyczące produkcji drobiarskiej. Znajduje się tam szereg kłamstw i nietrafionych stwierdzeń organizacji ekologicznych. Wynikają one z niewiedzy i ukierunkowanych uprzedzeń, nie mających wiele wspólnego z realnymi warunkami produkcji. Trudno się dziwić „aktywistom śledczym”, skoro swój obraz produkcji drobiarskiej

wynoszą z obserwacji „zza płotu” firm produkcyjnych.

Rzeczywisty stan można uzyskać tylko na fermach i w zakładach drobiarskich, ale tam aktywiści, raczej celowo się nie pojawiają.

Merytoryczna odpowiedź na materiały wyemitowane przez TVN i TVN24 zawarta jest w oświadczeniu sygnatariuszy Porozumienia Rolniczego Zrzeszeń i Organizacji Drobiarskich. Ponadto poszczególne zagadnienia wymagają kolejnych wyjaśnień.


Mięso z kurcząt brojlerów stanowi 82% mięsa drobiowego ogółem w UE, mięso z indyków 14%, a z kaczek 3%. Największym producentem mięsa drobiowego w UE jest Polska (20%), następnie Hiszpania (13%), Francja (12%), Niemcy (12%), Włochy (10%) i Holandia (7%). Te sześć krajów dostarcza na europejskie rynki prawie 75% mięsa drobiowego.

Spożycie mięsa drobiowego w UE wynosi obecnie średnio rocznie 23,5 kg/mieszkańca i wzrastało w ciągu ostatniej dekady ok. 2% rocznie. Analitycy spodziewają się, że spożycie mięsa drobiowego będzie nadal wzrastało w UE, ale już w znacznie wolniejszym tempie (ok. 05% rocznie) i osiągnie poziom 25 kg/mieszkańca na koniec obecnej dekady.

Niestety, rosnąca konkurencja na rynkach globalnych prawdopodobnie spowoduje spadek tempa rocznego wzrostu eksportu mięsa drobiowego poza UE z 3,7% w ostatniej dekadzie, co będzie wiązało się ze spadkiem udziału krajów UE w światowym handlu mięsem drobiowym z 16% (obecnie) do 13% w 2031 r.

Utrzymujące się na Ukrainie działania wojenne spowodowały wstrzymanie eksportu mięsa drobiowego przez MHP do krajów UE (162 tys. ton eksportu mięsa drobiowego w 2021 r.). Jeden z największych producentów mięsa drobiowego na europejskim rynku drobiowym postanowił skupić swoją działalność na zaopatrzeniu wewnętrznego rynku Ukrainy, w tym bezpłatnie wojskom ukraińskim, szpitalom, domom opieki oraz ludności znajdującej się w szczególnie trudnych warunkach. Dystrybucja mięsa na terenie Ukrainy jest niezwykle ryzykowna z powodu licznych niebezpieczeństw, w tym celowego ostrzeliwania samochodów przewożących żywność.

Rośnie zagrożenie produkcji drobiarskiej w USA zakażeniem wirusem grypy ptaków. Amerykańskie służby weterynaryjne zostały zmuszone do likwidacji prawie 500 tys. szt. kurcząt brojlerów do 4 marca br. Niestety, w ostatnich dniach trzeba było zlikwidować kolejne 240 tys. szt. kurcząt brojlerów w stanie Missouri. Ogniska zakażenia drobiu wirusem HPAI grypy ptaków potwierdzono na fermach w siedmiu stanach USA: Iowa, Maryland, Delaware, Missouri, Kentucky, Indiana i Dakota Płd. Do zakażeń najczęściej dochodzi wzdłuż wiosennych szlaków przelotu dzikich ptaków na obszarem USA.     


Produkcja drobiarska z natury swej potrzebuje dużo zboża. A na światowych rynkach zbożowych z powodu wstrzymania eksportu pszenicy i kukurydzy z Ukrainy i Rosji zapanowała panika. Importerzy w pośpiechu zawierają kontrakty na dostawę zbóż, a rywalizacja między państwami-tradycyjnymi importerami zboża z rejonu Morza Czarnego o nowych dostawców napędza wzrost cen, który praktycznie z każdym dniem przyspiesza.

Polska od kilkunastu lat stała się eksporterem zbóż i m.in. na tej podstawie panuje w naszym kraju przekonanie, że dla drobiu zboża nie powinno zabraknąć. Dla młynów zresztą też. Przedstawiciele władzy zapewniają, że Polsce nie grozi brak utraty bezpieczeństwa żywnościowego; zboża nam wystarczy, bo przecież mamy nadmiar zboża i dlatego jesteśmy eksporterem zboża.

Problem jest jednak bardziej złożony. Przedstawiciele firm handlujących zbożem twierdzą, że zakłócenie importu zbóż z Ukrainy z pewnością przełoży się na wzrost cen zbóż w Polsce. Ale ceny zbóż to tylko jedna strona medalu – twierdzą analitycy rynku zbożowego. Jeśli bowiem zapotrzebowanie importerów na polskie zboże zwiększy się, eksport może istotnie wzrosnąć i pomimo wyższej ceny na polskim rynku może zabraknąć zboża. Mamy dopiero marzec, a zboża z nowych zbiorów będą dostępne na rynku najwcześniej za pół roku, we wrześniu i październiku br.

W sytuacji światowego kryzysu humanitarnego (migracje), gospodarczego (inflacja) i pędzących w górę cen żywności należy poważnie zastanowić się nad ograniczeniem bezkrytycznej wyprzedaży krajowego zboża. Rząd powinien zwiększyć poziom strategicznych zapasów zbóż do ilości zapewniających samowystarczalność polskiego przemysłu żywnościowego. Na pół roku, a może nawet na rok? I nie jest to straszenie „czarnym ludem”, ale brutalna „realpolitik”. W najbliższym czasie okaże się, czy interes eksporterów zbóż jest ważniejszy od bezpieczeństwa zbożowego Polski, w tym także od gwarancji opłacalności produkcji drobiarskiej.

Coraz śmielej mówi się też w USA i UE o zaprzestaniu wykorzystywania zbóż jako źródła biopaliw; USA przetwarza 30-40% swojej kukurydzy na biopaliwa. Kilkanaście lat temu był to sposób na zagospodarowanie nadwyżek zbóż (w Polsce było nawet przyzwolenie na palenie zbożem w piecach!). Okazuje się jednak, że przerób zbóż na biopaliwa generuje olbrzymią ilość dwutlenku węgla i istotnie przyczynia się do ocieplenia klimatu, w stopniu większym aniżeli wytwarzanie benzyny czy diesla. Ponadto paliwa bez dodatku biopaliw są znacznie tańsze. Jednym słowem niewiadomych raczej przybywa aniżeli ubywa…


Z powodu wstrzymania eksportu ukraińskiego zboża i śrut białkowych (zamknięte porty czarnomorskie, ograniczenie transportu kolejowego i samochodowego) niewątpliwie wojna na Ukrainie może spowodować poważne zmiany cen zbóż i śrut białkowych przede wszystkim w Europie, ale także na świecie. Budowane z trudem przez kraje UE pozytywne relacje z tzw. „spichlerzem Europy” zostały zachwiane dosłownie w ciągu zaledwie kilku dni i nie wiadomo, czy i kiedy powrócą do poprzedniego stanu. W tej sytuacji KE postanowiła zweryfikować założenia Wspólnej Polityki Rolnej dla UE, zwłaszcza te wynikające z Programu „Zielonego Ładu”.

Ceny pszenicy, kukurydzy i śrut poekstrakcyjnych osiągają rekordowe poziomy na głównych światowych giełdach, zwłaszcza w kontraktach terminowych. Wprawdzie zapasy zbóż na Ukrainie powinny zabezpieczyć potrzeby tego kraju na okres mniej więcej jednego roku, to pod znakiem zapytania stoi możliwość wysiania zbóż jarych oraz zbiór ozimin latem br. Przypomnijmy, że Ukraina dostarczyła w ub.r. na rynki UE ponad 50% potrzebnej do wyprodukowania pasz kukurydzy, ok. 19% pszenicy oraz 23% nasion oleistych (rzepak, słonecznik).

Ceny w bieżącej sprzedaży wprawdzie też zwyżkują, ale ponieważ kupujący starają się ograniczać zakupy do niezbędnego minimum, wzrost cen zbóż i śrut sojowych na europejskich rynkach jest powolny, ale nie gwałtowny. Wyższe ceny zbóż i śrut białkowych spowodują niewątpliwie wzrost cen pasz. W obliczu gwałtownie rosnących cen energii i paliw wyższe ceny pasz mogą silnie obniżyć opłacalność produkcji zwierzęcej, w tym zwłaszcza drobiu i jaj.

W nowej i trudnej sytuacji przedstawiciele przemysłu żywnościowego w Polsce postanowili zaapelować do rządu o podjęcie starań zapewniających bezpieczeństwo żywnościowe oraz przeciwdziałających spekulacjom na rynku artykułów spożywczych. Dla niektórych firm bardzo poważnym problemem jest też ograniczenie eksportu produktów żywnościowych na Ukrainę. Niestety, problem ten dotyczy również niektórych produktów drobiarskich, tradycyjnie eksportowanych na ukraiński rynek. Na razie brak jest oceny, w jakim stopniu odpływ ukraińskich pracowników z Polski wpłynie na płynność łańcucha dostaw i produkcji żywności w Polsce.


Zarówno Ukraina, jak i Rosja są ważnymi eksporterami zbóż na światowych rynkach; w eksporcie pszenicy oba te kraje mają 29% udział, natomiast w eksporcie kukurydzy 19%. Ukraina eksportowała dotychczas ok. 5-6 mln ton zbóż miesięcznie. Zamknięcie czarnomorskich portów z pewnością spowoduje potrzebę poszukiwania przez dotychczasowych importerów ukraińskiego i rosyjskiego zboża z krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Płn. możliwości zakupu zbóż u innych eksporterów. Z pewnością ograniczony zostanie też eksport ukraińskiego zboża na rynki UE, w tym na rynek polski, ale w jakim stopniu, tego nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Sytuacja ta z pewnością spowoduje wzrost cen sprzedaży zbóż na światowych rynkach. Wysoki wzrost cen spowoduje uruchomienie sprzedaży ze światowych zapasów, a także zmniejszenie popytu u tradycyjnych importerów, w tym być może przez Chiny. Chociaż analitycy spodziewają się zwiększenia eksportu rosyjskich zbóż na rynek chiński (transport kolejowy), zwłaszcza tego rosyjskiego zboża, które tradycyjnie było eksportowane przez czarnomorskie porty.

Na razie nie wiadomo, na jakim nowym poziomie ukształtują się ceny zbóż w eksporcie/imporcie na światowych giełdach. Z pewnością wpływ na to będą miały zbliżające się zbiory w krajach-tradycyjnych eksporterach zbóż na południowej półkuli (Australia, Argentyna, Brazylia). Na kierunki eksportu zbóż będą też miały wpływ ceny transportu morskiego; brak eksportu zbóż z portów czarnomorskich z pewnością zwolni jakąś część światowego potencjału przewozowego transportu morskiego.

Ponieważ Polska jest eksporterem zbóż, to zwiększony popyt na zboża może spowodować wzrost cen zakupu/sprzedaży zbóż również na naszym krajowym rynku. Na razie trudno przewidzieć, czy i w jakim stopniu ceny sprzedaży zbóż zmienią się w Polsce. Ważnym głosem w tej analizie jest wiadomość, że pod względem zaopatrzenia w zboża kraj nasz jest bezpieczny. Przemysł paszowy, a tym samym produkcja drobiarska, nie muszą obawiać się braku dostaw mieszanek paszowych i wynikającej z tego potrzeby ograniczenia produkcji.



Niewątpliwie sytuacja na Ukrainie będzie miała wpływ na zaopatrzenie w mięso drobiowe i jaja zarówno wewnętrznego rynku ukraińskiego, jak i na kontynuację kontraktów eksportowych. Ukraina jest znaczącym producentem mięsa drobiowego i jaj w Europie, a także dostawcą produktów drobiowych do wielu krajów Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Na razie nie jest możliwe określenie skali problemów, jakie mogą wynikać z konieczności zamykania produkcji w wyniku prowadzonych działań wojennych.

Wg opinii zarządu MHP, największego producenta drobiu na Ukrainie, w obecnej chwili głównym priorytetem dla firmy jest bezpieczeństwo pracowników, w tym także obejmujące ich wsparcie finansowe, oraz w miarę możliwości sprawne zaopatrzenie ukraińskiej ludności w produkty zapewniające podstawowe potrzeby ludności, w tym przede wszystkim dostawy dla wojska i szpitali.

Ponieważ działania wojenne mogą eskalować, zarząd MHP podejmuje działania w celu relokacji swojej produkcji do miejsc, gdzie można ją bezpiecznie kontynuować. Niestety, nie ma żadnej możliwości zapewnienia bezpieczeństwa środkom transportu żywności na ukraińskich drogach. Coraz większym problemem jest też ograniczenie, a nawet wstrzymanie działalności ukraińskich portów, przez które realizowane są kontrakty eksportowe na wyroby drobiarskie oraz zboża i pasze.

W kontekście działań wojennych prowadzonych na Ukrainie duże trudności w realizacji kontraktów eksportowych mają też polskie firmy drobiarskie. Sytuacja wymaga podjęcia odpowiednich działań, które z jednej strony – mimo wszystko – pozwolą kontynuować dostawy, a z drugiej umożliwią pozyskanie nowych rynków zbytu (eksportu) dla wytwarzanych produktów. Już dzisiaj bowiem dają się zauważyć kłopoty ze sprzedażą niektórych asortymentów drobiarskich, które jeszcze niedawno były przedmiotem eksportu na ukraiński rynek.

Wprowadzane sankcje, między innymi związane z realizacją operacji bankowych oraz propozycją wstrzymania eksportu do Rosji i Białorusi, mogą również spowodować problemy dla polskiego sektora drobiarskiego. Jedyne, co jest pewne, to brak pewności, co może się jeszcze wydarzyć w najbliższych dniach – twierdzą przedstawiciele polskiego drobiarstwa.


Francuskie media podały, że zgodnie z informacja Ministerstwa Rolnictwa Francja będzie prawdopodobnie pierwszym krajem na świecie, który wdroży w powszechnej praktyce zakaz utylizacji piskląt płci męskiej w zakładach wylęgowych. Wg danych francuskiego ministerstwa we Francji rocznie poddawanych jest utylizacji ok. 50 mln piskląt kogucików, które ze względu na swój niski genetyczny potencjał wzrostowy nie są przeznaczane do dalszego chowu jako potencjalne źródło mięsa drobiowego; niskie przyrosty masy mięśniowej i wysoki współczynnik wykorzystania paszy powodują, że chów takich piskląt staje się nieopłacalny.

Powszechna utylizacja piskląt-kogucików spotyka się z ostrym sprzeciwem środowisk walczących o zachowanie praw zwierząt. Decyzja francuskiego ministerstwa rolnictwa podjęta w lipcu 2021 r. ma spowodować całkowity zakaz utylizacji piskląt płci męskiej do końca 2022 r. Specjaliści z ministerstwa wspólnie z producentami jaj postanowili w tym celu wdrożyć następujące rozwiązania:

·                   seksowania jaj wylęgowych w celu wyeliminowania tych, które zawierają zarodki płci męskiej,

·                   wprowadzenie nowych krzyżówek kur nieśnych, które będą miały odpowiedni potencjał genetyczny zarówno do opłacalnej produkcji jaj (kurki), jak i opłacalnego chowu na mięso (kogutki).

Rozporządzenie, które zostało opublikowane 6 lutego br. przewiduje trzystopniowy proces wdrożenia technologii chroniących pisklęta-koguciki przed utylizacją. W marcu zakłady wylęgowe muszą zamówić sprzęt do seksowania jaj oraz podjąć szkolenie personelu tak, aby z dniem 1 czerwca rozpocząć seksowanie wszystkich jaj wylęgowych. Pełne wdrożenie powyższych technologii powinno zakończyć się we wszystkich zakładach wylęgowych do końca 2022 r.

Julien Denormandie, minister francuskiego ministerstwa rolnictwa twierdzi, że po przyjęciu wspólnie z sektorem produkcji jaj zaproponowanego postępowania we Francji począwszy od 2023 r. nie będą już utylizowane pisklęta płci męskiej (koguciki), co jednocześnie powinno zaspokoić obawy środowisk walczących o prawa zwierząt.

Francuskie ministerstwo rolnictwa zachęca także władze pozostałych państw-członków Unii Europejskiej, aby również podjęły trud wdrożenia przepisów i technologii chroniących pisklęta-koguciki przed ich utylizacją. Niestety, istnieje potencjalne niebezpieczeństwo, że ze względu na wchodzące przepisy francuscy producenci piskląt-kurek dla ferm produkujących jaja przeniosą się z wylęgami do krajów, w których utylizacja piskląt-kogucików nie jest na razie zakazana.


Niepokojące wiadomości napływające z Ukrainy o agresywnych militarnych działaniach Rosji, zmierzające do objęcia pełnej kontroli administracyjno-wojskowej nad obwodami Ługańskim i Donieckim, powodują stan wysokiego napięcia nie tylko w samej Ukrainie i państwach graniczących z Ukrainą, ale także w całej UE.

Ze względu na wysoki stopień niepewności co do dalszego rozwoju sytuacji na Ukrainie importerzy ukraińskiego mięsa drobiowego i jaj wyrażają obawy, czy ukraińskim firmom uda się utrzymać dotychczasowe umowy i plany eksportu. Dla niektórych ukraińskich firm bowiem największym zagrożeniem może być utrata zaplecza produkcyjnego znajdującego się w okręgach, które niespodziewanie ogłosiły niepodległość. Utrata majątku przez firmy drobiarskie miała miejsce już wcześniej podczas tzw. aneksji Krymu.

Obawy mają również inwestorzy zagraniczni, w tym także polscy, którzy dotychczas inwestowali na Ukrainie i rozwijali obustronną współpracę, także w sektorze drobiarskim. Militarne działania rosyjskie spowodowały ograniczenie importu przez Ukrainę produktów żywnościowych (zmniejszenie zapasów, kupowanie z dnia na dzień), co zaostrzyło warunki zapłaty oraz utrudnia logistykę dostaw.

Pomimo wysokiego napięcia i braku pewności ukraińscy producenci starają się uspakajać swoich zagranicznych klientów twierdząc, że agresywne działania Rosji nigdy nie były powodem do wstrzymywania działalności gospodarczej. „Na razie wszystko działa stabilnie i zgodnie z planem” – twierdzi Siergiej Kasjanow, przewodniczący rady dyrektorów ukraińskiego holdingu rolniczego KSG Agro.

Czy tak będzie też w najbliższej przyszłości? Tego nie wie nikt, ale na Ukrainie wszyscy mają nadzieję, że pomimo ogromnych napięć produkcję drobiarską uda się utrzymać na dotychczasowym poziomie.


Brazylijskie drobiarstwo znane jest na całym świecie przede wszystkim jako największy eksporter mięsa drobiowego. Nie wszyscy natomiast wiedzą, że Brazylia eksportuje też jaja wylęgowe brojlerowskie i pisklęta rodzicielskie mięsnych stad reprodukcyjnych najbardziej znanych firm hodowlanych.

W 2021 r. brazylijscy producenci wyeksportowali 14,518 tys. ton jaj wylęgowych (ok. 250 mln jaj), o ok. 60% więcej niż w 2020 r, kiedy to eksport jaj wylęgowych wyniósł 9,024 tys. ton (ok. 155 mln jaj). Wartość eksportu jaj wylęgowych wyniosła w 2021 r. 59,3 mln USD, co oznacza 53,3% wzrost w porównaniu do wartości eksportu w 2020 r. (39,7 mln USD).

Eksport piskląt rodzicielskich mięsnych stad reprodukcyjnych wyniósł w 2021 r. 1,17 tys. ton i chociaż był niższy o 4,6% w porównaniu do eksportu w 2020 r. (1,23 tys. ton), to był wart 88,44 mln USD i był większy o 13,5% w porównaniu do wartości osiągniętej w 2020 r. (77,9 mln USD). Eksport piskląt rodzicielskich opiera się na porozumieniu zawartym w 2019 r. przez brazylijskich właścicieli stad prarodzicielskich z dziewięcioma znaczącymi firmami hodowlanymi na świecie: Aviagen, Globoaves, Hubbard, Avicola Catarinense, Grupo Alvorada, Hy-Line do Brasil, Cobb, Hendrix Genetoics i Pluma) i jest wspierany zarówno przez ABPA (Associação Brasileira de Proteina Animal), jak i APEX-Brasil (Agência Brasileira de Promoção de Exportações e Investimentos) – twierdzi Ricardo Santin, prezes ABPA.

W okresie trzech lat (2019-2021) przychód z tytułu eksportu wyprodukowanych w Brazylii piskląt rodzicielskich wzrósł znacząco i wyniósł 147,7 mln USD w 2021 r. (76,7 mln USD w 2019 r.)

Warto zaznaczyć, że zarówno jaj wylęgowe, jak i pisklęta rodzicielskie są eksportowane do ponad 60 krajów na całym świecie (Azja, Afryka, Europa i obie Ameryki). Spodziewamy się również dobrych wyników eksportu jaj wylęgowych i piskląt rodzicielskich w 2022 r. – przekonuje Ricardo Santin.


Jeszcze kilka lat temu Rosja była znaczącym importerem mięsa indyczego (ok. 250 tys. ton w 2018 r.) przy produkcji własnej w 2017 r. na poziomie 105 tys. ton. Poprzez bardzo intensywny rozwój, wspierany w ostatnim okresie decyzjami rządowymi, rosyjskie firmy drobiarskie wyprodukowały w 2021 r. w chowie fermowym i przydomowym ok. 400 tys. ton mięsa indyczego; wzrost wyniósł ponad 22% w porównaniu do produkcji w 2020 r. W ten sposób Rosja staje się jednym z największych producentów mięsa indyczego na świecie.

Poważne obawy wśród producentów drobiu na świecie budzą kolejne ogniska grypy ptaków w USA. W ostatnich dniach zlikwidowano drób na fermie w stanie Kentucky, należącej do zaplecza produkcyjnego Tyson Food. Ptaki na fermie, podobnie jak wcześniej na fermie w stanie Indiana, były zakażone wysoce zjadliwym szczepem H5N1 wirusa grypy ptaków. Służby weterynaryjne w USA twierdzą, że głównym wektorem rozprzestrzeniania się groźnego wirusa HPAI są dzikie ptaki, które o tej porze roku intensywnie migrują ze wschodu na zachód.

Chiny, największy importer amerykańskiego mięsa drobiowego, deklarują podobnie jak wcześniej Meksyk i Korea, że wprowadzą zakaz importu produktów drobiarskich pochodzących wyłącznie z tych stanów, gdzie zostały wykryte ogniska grypy ptaków. Dzięki takiej decyzji może nie powtórzyć się dramatyczna sytuacja z 2015 r., kiedy grypa ptaków spowodowała całkowity zakaz importu mięsa drobiowego z USA, a władze sanitarne zmuszone były do likwidacji ponad 50 mln ptaków na amerykańskich fermach. Sytuacja ta poważnie zachwiała równowagą w globalnym handlu mięsem drobiowym.

Przypomnijmy, że USA są największym producentem drobiu na świecie; produkcja mięsa z kurcząt brojlerów w 2021 r. wyniosła 20,38 mln ton. Jednocześnie Amerykanie zajmują drugie miejsce (po Brazylii) w światowym eksporcie mięsa drobiowego, który wyniósł w 2021 r. prawie 3,37 mln ton (Brazylia wyeksportowała w 2021 r. 3,88 mln ton mięsa drobiowego).

Prognozy przewidują, że Brazylia zwiększy produkcję mięsa drobiowego w 2022 r. o 3,5% do 14,35 mln ton, a eksport mięsa drobiowego w 2022 r. będzie o 5% większy i wyniesie 4,47 mln ton.


Bieżący numer