Aktualności

Francuski holding drobiarski LDC postanowił zakupić od Avril Group firmę Matines, jednego z większych producentów jaj we Francji. Jeśli transakcja dojdzie do skutku, LDC będzie miał 42% udział we francuskim rynku jaj wyprodukowanych przez kury nioski utrzymywane w systemie organicznym oraz 21% udział w produkcji jaj przez kury utrzymywane w kurnikach z wolnym wybiegiem.

Aktualnie w Matines 53% jaj jest produkowanych przez kury utrzymywane w chowie bezklatkowym, a firma zamierzała odejść od klatkowego chowu kur niosek do końca 2025 r. LDC wyraża gotowość kontynuowania tego programu rozwijając produkcję jaj przez kury utrzymywane w systemach organicznym, bezklatkowym i na wolnych wybiegach.

LDC wyraził chęć zakupu Matines po informacji przekazanej w czerwcu br. przez Avril Group, że z powodu zbyt wysokich kosztów produkcji (cena zbóż), narastającej konkurencji i przewidywanego spadku sprzedaży (spadek indywidualnych dochodów francuskich konsumentów) planowane jest zakończenie produkcji jaj przez Matines.

W okresie ostatnich czterech lat LDC wykupiło w krajach europejskich kilka firm drobiarskich: w 2020 r. 60% udziałów we francuskim Asia General Food (specjalizacja sushi), w 2019 r. francuski Société Luché Tradition Volailles (wyroby panierowane m.in. dla szpitali), węgierski Marnevall (mrożonki z udziałem mięsa drobiowego) oraz belgijski Kiplama (import i dystrybucja produktów żywnościowych), natomiast w 2018 r. węgierski Tranzit (produkcja kaczek i gęsi).   


Na rynkach światowych nadal panuje chaos: trwa niespotykana od lat inflacja i wynikające z niej wysokie koszty kredytów, ceny surowców zmieniają się niemal codziennie, rwą się łańcuchy dostaw, inflacja produkcyjna odbiera firmom możliwość dalszej egzystencji i grozi eskalacją bezrobocia, które może spowodować znaczny spadek konsumpcji i wywołać kolejne zawirowania. W okresie ostatnich kilkudziesięciu lat bywały już takie sytuacje, a wychodzenie z kłopotów i ustalenie nowych zasad globalnej równowagi zajmowało mniej lub więcej czasu.

Prawdopodobnie obecna sytuacja jest w jakiejś mierze odmienna od tych poprzednich kryzysów, ale i tak czeka nas kilka trudnych lat „powrotu” do dawnej pokojowej(?) równowagi. Rolnictwo, w tym przemysł drobiarski, nie są w tym odosobnione i również zmagają się z szeregiem barier i niepewnością bliższej i dalszej przyszłości. Z szeregu planowanych działań mających wpływ na kształt produkcji rolniczej rządy i organizacje międzynarodowe wycofują się, albo opóźniają ich wdrożenie.

Niemniej chęć rozważnego prowadzenia produkcji drobiu nie zwalnia żadnego z producentów od stosowania rygorystycznych procedur sanitarno-higienicznych. Zwłaszcza w sytuacji narastającego zagrożenia zakażeniem wirusami grypy ptaków.

Bardzo ważnym elementem bioasekuracji jest właściwe przygotowanie kurnika do nowego wstawienia. Specjaliści przypominają, że kurnik po opróżnieniu z drobiu należy jak najszybciej poddać dezynsekcji (chemiczne zwalczanie insektów), następnie odkurzyć na sucho i potem dokładnie całe wnętrze zmoczyć wodą z detergentem, aby łatwiej można było usunąć wszelki kurz i brud. Po usunięciu z kurnika ruchomego sprzętu i uniesieniu linii karmienia i pojenia należy usunąć ściółkę; składowanie ściółki nie bliżej niż 3 km od kurnika. Tak przygotowany kurnik musi być dokładnie umyty ciepłą wodą z detergentem. Jednocześnie bardzo dokładnie powinny być umyte linie karmienia i pojenia; z systemu pojenia należy usunąć biofilm.

W tak przygotowanym, czystym i suchym kurniku przeprowadzamy kolejną dezynfekcję; dezynfekcja brudnego i mokrego kurnika mija się z celem! W tak przygotowanym kurniku przeprowadzamy fumigację parami formaliny; wcześniej kurnik musi być ogrzany do co najmniej 27° C i zawierać co najmniej 65% wilgoci w powietrzu. Szczelnie zamknięty kurnik pozostawiamy z parami formaliny na 24 godziny. Po zaścieleniu można jeszcze raz przeprowadzić fumigację. Przed wstawieniem piskląt kurnik można przewietrzyć, chociaż akurat pary formaliny nie szkodzą pisklętom.

Na koniec, ale nie tylko, należy sprzątnąć wokół kurnika. Producenci czasami pytają, czy warto aż tyle wysiłku poświęcić na przygotowanie kurnika pod nowe wstawienie? Naprawdę warto…  


W okresie styczeń-kwiecień 2022 r. import brojlerowskich jaj wylęgowych przez rosyjskie zakłady wylęgowe wyniósł 158 mln szt. i był mniejszy o 38% w porównaniu do tego samego okresu w ub.r. Natomiast w ciągu tych samych pierwszych czterech miesięcy wzrósł o 54% import jednodniowych piskląt rodzicielskich brojlerowskich. Rosyjskie fermy zaimportowały 490,6 tys. piskląt rodzicielskich (Cobb i Aviagen), głównie z Białorusi i Niemiec, ale także z USA.

Głównym powodem takiej zmiany był wzrost cen jaj wylęgowych w krajach UE o 70-80%, ale przyczyniły się do tego także konsekwencje restrykcji nakładanych na Rosję, które spowodowały wzrost kosztów transportu; cena za dostawę kontenera z jajami wylęgowymi wzrosła z 3,2 tys. €/kontener na początku 2022 r. do 11,0 tys. €/kontener obecnie).

Jak twierdzi Genrikh Aratyunov, dyrektor generalny rosyjskiego Trust-Poultry, chcąc prowadzić własną produkcję brojlerowskich jaj wylęgowych, rosyjskie fermy muszą regularnie kupować kolejne partie piskląt rodzicielskich 4-6 razy wciągu roku, a także zdecydowanie poprawić zarządzanie tymi fermami w celu zwiększenia opłacalności.

Konstantin Korneev, dyrektor rosyjskiej agencji konsultingowej Rincon Management, twierdzi, że wstawienia nowych stad rodzicielskich związane jest ze znacznym ryzykiem, a produkowane przez te stada jaja wylęgowe mogą nie być tańsze w porównaniu do jaj importowanych. Oznacza to, że obecne działania producentów piskląt brojlerowskich (zmniejszenie importu jaj wylęgowych i wstawienia stad rodzicielskich) mogą wskazywać nie tyle na zasadniczą zmianę strategii produkcji brojlerów w Rosji, a raczej być chwilową reakcją na zaistniałe problemy z importem jaj.


Napięcie wokół cen zbóż nie maleje! Emocje wśród producentów zbóż są coraz większe po nadchodzących informacjach z giełd w Paryżu (MATIF) i Chicago (CBOT). Ceny zbóż (pszenicy i kukurydzy) na światowych rynkach w kontraktach z dostawą we wrześniu znacznie spadły w ostatnich dniach i powróciły do poziomu z początku marca br.

Dla wielu producentów zbóż posiadających ciągle w swoich magazynach spore ilości pszenicy i kukurydzy wiadomości te są trudne do zaakceptowania wobec konieczności zapewnienia odpowiednich powierzchni magazynowych dla nowych zbiorów oraz posiadania pieniędzy na zakup niezbędnych nawozów pod nowe zasiewy.

Ceny skupu zbóż zwykle są niższe w okresie żniw, co nawet nie budzi wielkiego zdziwienia wśród producentów zbóż. Panujący niepokój wynika natomiast z niepewności co do rozwoju sytuacji na zbożowych rynkach w okresie najbliższych tygodni.

Wprawdzie MRiRW obiecuje interwencję na rynku zbóż, pozwalającą utrzymać cenę sprzedaży zbóż na poziomie gwarantującym opłacalność produkcji, ale wobec ciągle wysokich zapasów działania ministerstwa nie są tak bardzo pewne. Poza tym typowy skup interwencyjny wymaga zgody organów unijnych, co wobec nadwyżki zbóż w UE jest mało prawdopodobne. Stąd MRiRW obiecuje wykorzystanie innych instrumentów regulacji rynku zbóż, ale tylko w sytuacji, gdyby ten rynek rzeczywiście wymagał takiej potrzeby.

Producenci drobiu i jaj z wielkim zainteresowaniem obserwują zmiany cen zbóż na giełdach i spodziewają się spadku cen pasz w nadchodzących tygodniach. Niestety, producenci pasz twierdzą, że być może tańsze zboża mogłyby spowodować obniżenie cen sprzedaży pasz, ale wobec przewidywanych rosnących cen energii koszty produkcji pasz mogą nie ulec zmianom i cena sprzedaży pasz nie zmieni się. O tym, że mimo wszystko cena pasz może jeszcze wzrosnąć drobiarze nawet nie chcą myśleć!


Wjeżdżające do Polski ukraińskie zboże, głównie kukurydza, budzi ogromne emocje wśród polskich rolników-producentów zbóż. Obawiają się oni, że działające w Polsce podmioty skupujące zboża wykorzystają tę sytuację, aby zmagazynować w swoich magazynach ukraińskie zboże i potem w okresie żniw móc wpływać na cenę skupu zbóż z nowych zbiorów.

Obawy polskich rolników podziela MRiRW, które cały czas monitoruje krajowy rynek zbóż, w tym zarówno eksport polskich zbóż, jak i import zbóż ukraińskich.

Wg podanych informacji MRiRW chcąc uchronić polskich rolników przed zmuszeniem ich do sprzedaży swoich zbiorów po zaniżonych spekulacyjnych cenach uruchomi skup interwencyjny obejmujący kilka wariantów, w tym m.in. przechowywanie skupionego zboża u rolników.

Natomiast przedłużające się dyskusje w UE nad wywozem zboża z ukraińskich magazynów transportem drogowym prawdopodobnie zakończą się niepowodzeniem z powodu braku zarówno środków transportu, jak i braku infrastruktury (dodatkowe magazyny, stacje przeładunkowe, szosy, tory kolejowe itp.). Obiektywne trudności nie pozwolą wyeksportować takiej ilości ukraińskich zbóż, jaka jest niezbędna dla opróżnienia ukraińskich magazynów i przygotowanie ich do przyjęcia zbóż z nowych zbiorów.

W tej sytuacji coraz bardziej staje się prawdopodobne, że – jak podaje ukraińskie ministerstwo rolnictwa – dojdzie do zawarcie porozumienia z Rosją w sprawie odblokowania czarnomorskiego transportu zbóż. Decyzja ta pomoże nie tylko Ukrainie, ale także tym krajom, które z powodu braku zbóż mogą odczuwać w najbliższych miesiącach zakłócenia w zaopatrzeniu swoich mieszkańców w produkty zbożowe.


Na przełomie 2021/22 r. w Europie potwierdzono prawie 2400 ognisk grypy ptaków, co stanowi swego rodzaju rekord w porównaniu do poprzednich lat. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności EFSA twierdzi, że był to najgorszy okres pod względem liczby ognisk tej groźnej choroby drobiu.

Służby weterynaryjne potwierdziły wystąpienie wirusów grypy ptaków w stadach drobiu oraz u dzikich ptaków utrzymywanych w niewoli i na wolności w ok. 5300 miejscach położonych na terenie 36 krajów europejskich, przy czym w 2398 ogniskach zainfekowanych zostało 46 mln szt. drobiu.

Niestety, nadal notuje się przypadki zakażenia drobiu wirusami grypy ptaków, przede wszystkim wysoce zjadliwym szczepem H5N1. W okresie od połowy marca do połowy czerwca wykryto 1182 ogniska grypy ptaków w 28 europejskich krajach, w tym 750 ognisk w fermach drobiu, 410 ognisk wśród dzikich ptaków i 22 ogniska wśród dzikich ptaków utrzymywanych w niewoli. Wg danych EFSA do 3 lipca br. liczba ognisk grypy ptaków w okresie od stycznia br. wyniosła 1766.

Uważa się, że wirus ten stał się na terenie Europy wirusem endemicznym wśród dzikich ptaków, co stwarza wysokie ryzyko dalszego rozprzestrzeniania się choroby wśród wolnożyjących dzikich ptaków, a tym samym stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia drobiu w chowie fermowym.

Jedynym sposobem ograniczenia ryzyka zakażenia drobiu w chowie fermowym wirusem grypy ptaków pozostaje restrykcyjnie stosowana bioasekuracja. O tym, że nie wszyscy producenci drobiu są tego świadomi i nie starają się stosować zasad bioasekuracji w fermowym chowie drobiu może świadczyć fakt, że 86% wszystkich ognisk grypy ptaków to zakażenia wtórne wywołanie transmisją wirusów z jednej fermy na drugą.

Wśród postulatów zgłoszonych przez EFSA, których wprowadzenie mogłoby zmniejszyć ryzyko transmisji wirusów grypy ptaków między fermami, jest depopulacja drobiu na terenach o wysokim ryzyku, m.in. poprzez wyłączenie z produkcji kurników/ferm znajdujących się w bliskiej odległości jeden od drugiego.


Od kilkunastu dni ceny zbóż na giełdach wyraźnie spadają. Jeszcze w drugiej połowie maja br. za pszenicę konsumpcyjną trzeba było zapłacić średnio w skupach w Polsce 1674 zł/tonę, za kukurydzę suchą 1450 zł/tonę, a już 6 lipca cena pszenicy spadła do 1388 zł/tonę (spadek o 17%), a kukurydzy suchej do 1205 zł/tonę (spadek o 17%). Dla ciekawości ceny rzepaku spadły od połowy maja o prawie 34%!

Czy ta sytuacja wróży lepsze czasy dla producentów drobiu? Krótkookresowo być może, że tak, ale w dłuższej perspektywie czasu chyba już nie…

Dlaczego? Bo w gospodarce światowej zaczyna panować stagflacja, znacznie groźniejsza sytuacja makroekonomiczna aniżeli dotychczasowa, spędzająca sen z powiek, inflacja. Stagflacja to rzadko spotykana kombinacja kilku czynników: bardzo niski lub zerowy wzrost gospodarczy (stagnacja, wzrost bezrobocia) i jednocześnie wysoka inflacja (wzrost cen). Ostatni raz stagflacja wystąpiła na świecie w latach 70-tych ub. wieku, a wychodzenie z niej trwało kilka lat.

Głównym powodem stagnacji (recesji) gospodarczej są rosnące koszty produkcji, które napędzają wzrost cen wytwarzanych towarów. Tzw. inflacja produkcyjna – obecnie znacznie wyższa aniżeli prezentowana powszechnie w mediach inflacja konsumencka – zniechęca przedsiębiorców do kontynuowania produkcji, którzy zaczynają ją ograniczać zamiast rozwijać, co będzie powodowało m.in. wzrost bezrobocia. Proste podnoszenie stóp procentowych okaże się nieprzydatne…

W ocenie nadchodzącej sytuacji gospodarczej zaczyna pojawiać się tzw. indeks nędzy, który jest pochodną sumy inflacji oraz stopy bezrobocia. Trwająca od dwóch lat inflacja spowodowała, że indeks nędzy wynosi obecnie w Polsce ponad 20%, a nadchodząca recesja z pewnością ten wskaźnik jeszcze bardziej pogłębi. Zubożenie konsumentów może mieć katastrofalny wpływ na produkcję, także żywności, która z każdym dniem coraz bardziej drożeje.


Produkcja kurcząt brojlerów w Polsce rośnie z niespotykaną dynamiką. W maju br. producenci wstawili do swoich kurników 128 mln piskląt brojlerowskich (w styczniu 109,5 mln, w lutym 115,5 mln, w marcu 121,2 mln). W porównaniu do stycznia br. wzrost wyniósł prawie 17%, a w porównaniu r/r wzrost wstawień jest wyższy o 40%, co dobitnie świadczy o znacznym wzroście liczby stad rodzicielskich i wysokiej produkcji jaj wylęgowych.

Z pewnością ważnym czynnikiem zwiększania produkcji żywca brojlerowskiego jest utrzymująca się od ponad dwóch miesięcy cena skupu na poziomie powyżej 6,00 zł/kg żywca, stabilizacja cen sprzedaży pasz oraz spodziewany spadek (a przynajmniej brak wzrostu) cen zbóż, zwłaszcza kukurydzy (import ukraińskiej kukurydzy). Stosunkowo dobra cena skupu kurcząt brojlerów wynika także z utrzymującego się w krajach UE wysokiego popytu na mięso drobiowe, a Polska będąc największym producentem mięsa drobiowego w UE ok. 50% swojej produkcji z powodzeniem eksportuje, m.in. dzięki atrakcyjnej cenie sprzedaży, ale także wysokiej jakości.

Wprawdzie analitycy rynku drobiarskiego obawiają się spadku cen skupu żywca brojlerowskiego spowodowanego niespodziewanie(?) wysoką nadprodukcją, ale praktycznie wszyscy drobiarze są nie tylko przyzwyczajeni, ale także uodpornieni na wahające się ceny skupu i wiedzą, że w drobiarstwie od wielu lat są zarówno lepsze, jak i gorsze okresy koniunktury. Zresztą jak w każdej działalności gospodarczej!

Zwykle złość z powodu niższego zysku po sprzedaży kurcząt szybko mija i już po kilku dniach w przygotowanych kurnikach pojawiają się nowe pisklęta…   


Ponieważ trwająca wojna na Ukrainie może spowodować spadek produkcji kukurydzy w tym kraju co najmniej o 40%, najwięksi na świecie  importerzy tego ziarna próbują zmienić dotychczasowe kanały dostaw. Chiny postanowiły zwiększyć import kukurydzy z Brazylii, ale z wielkim zainteresowaniem spoglądają także na amerykańskie sorgo, które – inaczej niż kukurydza – nie jest objęte ograniczeniami kontyngentu eksportowego.

Na świecie produkuje się rocznie ok. 850 mln ton kukurydzy, przy czym ponad 315 mln ton produkowane jest w USA i blisko 180 mln ton jest produkowane w Chinach. Kraje UE produkują ok. 72 mln ton kukurydzy. Światowy eksport kukurydzy w sezonie 2021/22 szacowany jest na 190 mln ton, przy czym USA wyeksportuje 61 mln ton, Argentyna 42 mln ton, a Brazylia 32 mln ton. UE importuje rocznie ok. 14 mln ton kukurydzy.

Przewiduje się, że w sezonie 2021/22 zbiory kukurydzy w Brazylii wyniosą rekordową ilość 114 mln ton. Przewidywany wzrost zbiorów brazylijskiej kukurydzy o ponad 30% pomoże złagodzić giełdowe ceny tego ziarna na świecie.

Obecnie trwają w Brazylii kukurydziane żniwa pierwszego sezonu, które obejmują ok 20% całkowitej rocznej produkcji tego ziarna (pow. upraw wynosi 4,5 mln ha, spodziewany plon to 26 mln ton). Niestety, z powodu suszy i upałów (listopad ub.r./luty br.) plon będzie niższy o ok. 4,6 mln ton.

W okresie styczeń/marzec br. wysiano kukurydzę do drugiego zbioru; powierzchnia zasiewów wzrosła o 6% w porównaniu do powierzchni z ub.r. Ponieważ w tym okresie nie brakowało też opadów (marzec br.), Brazylijczycy spodziewają się wysokich plonów; być może nawet ponad 88 mln ton. Przypomnijmy, że przynajmniej połowa upraw brazylijskiej kukurydzy znajduje się w stanie Mato Grosso.  


W Anhembi, niewielkiej miejscowości położonej ok. 150 km na północny-wschód od Sao Paulo (Brazylia) w dniach 9-11 sierpnia br. odbędzie się International Poultry and Swine Show (SIAVS), bardzo ważne wydarzenie nie tylko dla brazylijskiego przemysłu drobiarskiego, ale również dla wielu krajów południowoamerykańskich.

Przedstawiciele światowego przemysłu drobiarskiego z wielką uwagą będą śledzili wypowiedzi obecnych na SIAVS prezesów największych brazylijskich holdingów drobiarskich (JBS, BRF, Aurora i Sao Salvador), którzy na specjalnym panelu będą prezentowali swoje dotychczasowe doświadczenia i osiągnięcia w okresie ostatnich dwóch lat naznaczonych światową pandemią COVID-19 i niekończącą się inflacją oraz podejmą próbę wytyczenia kierunków rozwoju produkcji drobiarskiej w Brazylii i krajach Ameryki Płd. i Środkowej na najbliższe lata. Ważnym elementem tej dyskusji będzie też określenie miejsca produkcji drobiarskiej w światowym programie zapewnienia odpowiedniej ilości białka zwierzęcego, w tym wysokowartościowego i stosunkowo taniego mięsa drobiowego i jaj, do 2050 r. dla rosnącej populacji ludności na świecie.

Można śmiało stwierdzić, że pomimo wzrostu kosztów produkcji i wysokiej inflacji brazylijski przemysł drobiarski ciągle świetnie funkcjonuje. Sprzyjają temu nie tylko korzystne warunki klimatyczne tego kraju i dobrze prosperujące rolnictwo, ale także znaczący eksport mięsa drobiowego. Brazylijskie firmy eksportują do ponad 150 krajów na całym świecie ok. 400 tys. ton mięsa drobiowego miesięcznie, co stanowi ok 32% całkowitej produkcji mięsa drobiowego w tym kraju. Eksport stanowi ważne element równoważący koszty brazylijskiej produkcji drobiarskiej.


Zdjęcie oferty Black Friday 2022

Bieżący numer