Groźne zamieszki demolują funkcjonowanie przemysłu drobiarskiego w RPA

Gwałtowne i niezwykle groźne zamieszki w RPA, jakie wybuchły po aresztowaniu na początku lipca br. byłego prezydenta Jacoba Zumy, oskarżonego o korupcję w czasie sprawowania przez niego władzy, ale ciągle mającego znaczne wpływy we władzach RPA, spowodowały chaos całkowicie uniemożliwiający normalne funkcjonowanie kraju. Przypomnijmy, że RPA zamieszkuje prawie 57 mln ludzi, przy czym jest to zlepek różnych ras i grup etnicznych, liczących w niektórych przypadkach nawet kilkanaście milionów ludzi (np. plemię Zulusów), od wielu lat skonfliktowanych ze sobą i zaciekle walczących o wpływy we władzach.

Rozwścieczeni protestanci zaatakowali nie tylko centra handlowe i sklepy demolując je i rozkradając wszelkiego rodzaju towary, ale także wiele obiektów przemysłowych, w tym magazyny portowe. Unieruchomienie portów w RPA uniemożliwia odbiór importowanego mięsa drobiowego i jego dystrybucję na terenie kraju. W sklepach brakuje żywności, co jeszcze bardziej rozwściecza protestującą ludność, często pozbawioną od wielu miesięcy pracy i środków do życia.

Z powodu braków żywności protestujący Afrykanie zaatakowali również fermy drobiu, rozkradając utrzymywane tam ptaki, ale także niejako przy okazji niszcząc wyposażenie tych ferm i same fermy. Zdarzają się też coraz liczniejsze podpalenia ferm drobiu. Panujący chaos praktycznie zablokował transport, przez co na wiele ferm drobiu nie docierają dostawy paszy czy piskląt jednodniowych, ale także zakłady drobiarskie nie mają możliwości odbioru kurcząt, indyków czy jaj z ferm, które ocalały z pogromu.

Władze RPA próbują opanować sytuację stosując często radykalne metody policyjne, ale może to nie być takie łatwe w kraju, w którym napięcia niesprawiedliwości społecznej narastały przez wiele lat. Dopiero potem będzie można pomyśleć o odbudowie gospodarki RPA.

Bieżący numer