Inspektorzy IJHARS wstrzymali po raz kolejny import jaj z Ukrainy na teren Polski, a tym samym na teren UE

Główny Inspektorat Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych poinformował 20 marca br., że na podstawie decyzji oddziału IJHARS w Katowicach kontrola graniczna nie dopuściła na wjazd do Polski 302 tys. jaj kurzych (ok. 20 ton) importowanych z Ukrainy. Powodem zatrzymania transportu jaj były błędy w oznakowaniu jaj, m.in. wskazującej na sposób użytkowania kur niosek.

Informacja ta jest jedną z ważniejszych pozwalających konsumentom w krajach UE zidentyfikować, czy jaja pochodzą od kur utrzymywanych w klatkach czy w jednej z wielu technologii alternatywnych (np. na ściółce, na wolnych wybiegach lub w chowie ekologicznym).

Przedstawiciele IJHARS wyjaśnili, że błędy w oznakowaniu jaj importowanych na rynek europejski z krajów spoza UE, głównie z Ukrainy (import jaj w 2025 r. wyniósł ponad 10 tys. ton (ok. 580 tys. szt.), pojawiają się m.in. z powodu różnic w obowiązujących przepisach na terenie UE i Ukrainy, w tym zwłaszcza w oznakowaniu zarówno jaj, jak i opakowań, w których te jaja są importowane. Jako przykład IJHARS podał, że na początku marca br. z powodu błędnego (lub jego braku) opisu nie wpuszczono na teren Polski partii ponad 600 tys. szt. jaj. Podobne przypadki stwierdzano także w ub.r.

Przypomnijmy, że od listopada 2024 roku wszystkie jaja sprzedawane na rynku UE muszą być stemplowane bezpośrednio w kurniku, co ma zapewnić jednoznaczne określenie metody chowu i kraju pochodzenia. Zasada ta dotyczy zarówno jaj pochodzących z UE, jak i importowanych spoza Wspólnoty, w tym jaj z Ukrainy.

Celem wprowadzonych zmian jest poprawa identyfikowalności produktów i ochrona konsumentów przed nieuczciwym oznakowaniem, np. sugerującym ekologiczny lub wolnowybiegowy charakter produkcji jaj, które w rzeczywistości pochodzą z chowu klatkowego.

Sprawdź też nowy
numer miesięcznika
Okładka numeru 3/2026

Partnerzy

Zakup czasopisma