Niezrozumiałe działanie władz zagraża dalszemu rozwojowi produkcji drobiarskiej, a tym samym gwarancji bezpieczeństwa żywnościowego w Polsce i UE
Na popularnych portalach rolniczych ukazały się ostatnio wywiady z przedstawicielami przemysłu drobiarsko-paszowego, w których mówią oni o niebezpieczeństwach zagrażających dalszemu rozwojowi produkcji drobiarskiej w Polsce i wynikających z tych zagrożeń zaburzeniach bezpieczeństwa żywnościowego w naszym kraju.
Wydaje się, że bezpieczeństwo żywnościowe, jakie gwarantuje znaczna produkcja drobiarska w Polsce, może być zagrożone nie tylko w Polsce, ale także w całej UE. Polska jest bowiem największym eksporterem mięsa drobiowego i jednym z największych eksporterów jaj na wewnętrzny rynek unijny, a ewentualne zmniejszenie tej produkcji z pewnością zachwieje równowagą rynkową żywności na europejskim kontynencie.
Jednocześnie warto przypomnieć, że eksport mięsa drobiowego z Polski jest wart ok. 24 mld zł. Niemniej jest wart eksport jaj. Przy czym eksport ten nie odbywa się kosztem zaopatrzenia rynku wewnątrz naszego kraju, o czym świadczą zapełnione półki w sieciach handlowych obfitą propozycją różnorodnych elementów mięsa drobiowego z kurcząt brojlerów, kaczek, indyków czy gęsi, wyrobów drobiarskich i jaj, a także towarzyszące im liczne promocje.
Wobec tak sformułowanych zasad bezpieczeństwa żywnościowego wynikających z wysokiego poziomu produkcji drobiarskiej w Polsce zaniepokojenie producentów musi budzić niezrozumiała obojętność, a czasami wręcz niechęć, ze strony przedstawicieli władzy, która zamiast wspierać i pomagać w dalszym rozwoju tak korzystnej gałęzi gospodarki rolnej znajduje sposoby, aby jej przeciwdziałać.
Największą przeszkodą w dalszym doskonaleniu i zwiększaniu efektywności produkcji drobiarskiej w Polsce stał się praktycznie całkowity brak możliwości uzyskania zgody organów administracyjnych na budowę nowych kurników. Czas oczekiwania na ewentualne pozwolenia wynosi nawet kilkanaście lat, a jeśli producent w końcu uzyska odpowiednie decyzje, to kolejna decyzja władz i tak powstrzyma budowę fermy.
Podobnie niezrozumiałe jest postępowanie KE, która swoimi decyzjami zwiększa koszty produkcji drobiarskiej prowadzonej na terenie UE, a jednocześnie stara się stworzyć bardzo korzystne warunki importu mięsa drobiowego i jaj na teren UE z krajów pozaunijnych.
Takie działanie uniemożliwia naturalną konkurencję rynkową wprowadzając wewnątrzunijne administracyjne instrumenty, które w niezrozumiały sposób ograniczają możliwość produkcji i eksportu unijnym, w tym przede wszystkim polskim, producentom drobiarskim.
Czyżby w najbliższym czasie europejskie bezpieczeństwo żywnościowe pod względem produkcji drobiarskiej miało zależeć głównie od importu mięsa drobiowego i jaj z Ukrainy czy krajów Mercosur? – pytają polscy producenci drobiu i jaj.
