Nowe porozumienie UE z Ukrainą ogranicza m.in. import drobiu i jaj, ale zawarte w porozumieniu kryteria budzą krytykę władz Ukrainy
KE zawarła 30 czerwca br. porozumienie z Ukrainą zastępujące wcześniej obowiązujące porozumienie oparte o zasadę ATM (autonomiczne środki handlowe). W nowym porozumieniu handel produktami rolniczymi został podzielony na trzy poziomy, przy czym do pierwszego poziomu zaliczono produkty uznawane przez państwa członkowskie za szczególnie wrażliwe; są to drób i jaja, cukier, pszenica, kukurydza czy miód.
W trakcie kolejnych tygodni uzgodniono wielkość kontyngentów importowych na produkty z pierwszego poziomu. Nowa umowa handlowa między UE a Ukrainą podniesie kontyngent eksportowy drobiu z 90 tys. do 120 tys. ton rocznie – co jednak nie oznacza pełnej liberalizacji.
Porozumienie zawiera również klauzulę ochronną umożliwiającą zawieszenie importu, jeśli ma on negatywny wpływ na rynek UE. Zawarta umowa umożliwia obu stronom uruchomienie tzw. środków ochronnych, jeśli import wywołuje „poważne trudności gospodarcze, społeczne lub środowiskowe” na poziomie regionalnym lub sektorowym. W przypadku UE takie środki mogą zostać wnioskowane nawet wtedy, gdy zakłócenia dotyczą tylko jednego państwa członkowskiego, na przykład dla Polski.
Protesty rolników mogą zostać uznane za „trudność społeczną” uzasadniającą uruchomienie mechanizmów ochronnych. Nie jest to zupełna nowość – podobne zapisy znajdują się w umowie o handlu i współpracy między UE a Wielką Brytanią oraz w porozumieniu z państwami EOG: Islandią, Liechtensteinem i Norwegią.
Ukraiński sektor rolny, reprezentowany przez organizację UCAB, skrytykował kryteria zawarte w nowym porozumieniu jako „skrajnie niejasne” i „podatne na polityczne manipulacje ze strony protekcjonistycznych organizacji rolniczych i populistycznych polityków”.
„W praktyce każde państwo członkowskie może skutecznie zawiesić działanie umowy – najprawdopodobniej na własnym terytorium” – powiedział Nazar Bobitski, szef biura UCAB w Brukseli, w rozmowie z EURACTIV.com. Dodał, że w rzeczywistości porozumienie „legalizuje jednostronne embargo importowe”, które wciąż obowiązuje w Polsce, na Słowacji i na Węgrzech.
– To bardzo zły sygnał dla każdego innego partnera handlowego UE – pokazuje to bowiem, że jednolity rynek europejski w dużej mierze jest iluzją – podkreślił. Komisja Europejska na razie nie odniosła się do sprawy.
