Czy jest jakiś sposób na powstrzymanie w Polsce dalszych zakażeń drobiu wirusami rzekomego pomoru drobiu? Prawie 80 tys. indyków zutylizowanych kilka dni temu na fermie w gm. Bieżuń
Przedstawiciele KFHDiPJ są zaniepokojeni stratami, jakie ponieśli producenci drobiu, szczególnie hodowcy kurcząt brojlerów, w wyniku zakażenia stad wirusami rzekomego pomoru drobiu. Od początku 2025 r. najwięcej zakażonych stad stwierdzono w północnej części woj. mazowieckiego w powiatach żuromińskim i gostynińskim (ok. połowa spośród wszystkich ognisk w Polsce); z powodu zakażenia zutylizowano w Polsce ogółem ponad 4,5 mln szt. drobiu.
Według informacji Głównego Lekarza Weterynarii, kolejne, 45. w tym roku ognisko rzekomego pomoru drobiu w stadzie komercyjnym potwierdzono 4 sierpnia w miejscowości Pełki w gminie Bieżuń (pow. żuromiński, woj. mazowieckie). Liczyło ono aż 78 040 indyków rzeźnych, które w efekcie likwidacji ogniska zostaną wybite.
„Mimo ciągłych interwencji służb weterynaryjnych, sytuacja epidemiologiczna w Polsce w połowie 2025 r. pozostaje alarmująca” – komentują przedstawiciele Federacji. „Dynamiczny wzrost liczby potwierdzonych ognisk, setki tysięcy utylizowanych ptaków oraz niepewność co do skuteczności szczepień stawiają przed drobiarstwem poważne wyzwania. Kluczowe pozostają dalszy monitoring, rygorystyczna bioasekuracja, system ponownych zasiedleń w połączeniu z kwarantanną zakażonych wcześniej ferm oraz ich kontrolę, a także ocenę sprawności szczepień, które mogą okazać się decydujące w powstrzymaniu choroby”.
„Albo szczepienia są przeprowadzane nieskutecznie, albo szczepionka zawodzi. W związku z tym zapowiedziano kontrole ich skuteczności – zapowiada mazowiecki Wojewódzki Lekarz Weterynarii. Kontrole obejmują pobieranie próbek szczepionek z hurtowni, analizę serii stosowanych szczepionek oraz testy na zarodkach importowanych z Niemiec.
