KRIR wnioskuje do MRiRW o bezpośrednią sprzedaż jaj pomijając zakłady przerobu jaj
Wydawałoby się, że produkcja jaj, nawet w systemie wielkofermowym, to jeden z mniej skomplikowanych i lepiej uporządkowanych działów produkcji rolniczej. Nic podobnego!
Od wielu lat wstrząsany jest licznymi różnymi postulatami, które powodują, że właściciele ferm jajczarskich na całym świecie nie nudzą się i mają zapewnione zajęcie. Ale w błędzie byłby każdy, kto przypuszczałby, że te postulaty służą przede wszystkim poprawie opłacalności produkcji. Chociaż…
Kilka dni temu Krajowa Rada Izb Rolniczych na wniosek Wielkopolskie Izby Rolniczej zwróciła się pisemnie do Czesława Siekierskiego, ministra rolnictwa RP z prośbą o zmianę przepisów dotyczących sprzedaży jaj i tym samym umożliwienie właścicielom ferm kur niosek, które utrzymują więcej niż 350 kur, bezpośrednią sprzedaż wyprodukowanych u siebie jaj w ramach handlu detalicznego RHD (z zachowaniem limitów obowiązujących w tym systemie sprzedaży) lub bezpośrednio z pominięciem obowiązku przerobu jaj w zakładzie pakowania jaj.
Postulat ten – wg WIR i właścicieli ferm – pozwoli na poprawę opłacalności produkcji, czyli zaoszczędzenie wydatków, poprzez wyeliminowanie kosztów, które są związane obecnie z koniecznością przerobu – mówiąc trywialnie – jaj w wyspecjalizowanych zakładach pakowania jaj.
Postulat wydaje się oczywisty, ale tylko w pierwszym momencie. Bo zakład pakowania jaj to nie tylko zapakowanie jaj do wytłaczanek, a potem do większych kartonów, i zawiezienie do hurtowni lub bezpośrednio do sklepów mniejszych i większych sieci handlowych, ale m.in. segregacja jaj wg klas wagowych czy oznakowanie jaj specjalnym symbolem cyfrowym.
Ale to nie wszystko! Przede wszystkim zakład pakowania jaj gwarantuje bezpieczeństwo spożycia jaj zgodnie z obowiązującymi przepisami i spełnia wiele związanych z tym obowiązków. Ponadto posiada flotę transportową, która stanowi ważny element logistyki dostaw jaj do handlu. Stałe zaopatrzenie sieci handlu w jaja nie może polegać na przypadkowej logistyce. Jeśli zabraknie jaj na półkach, to skutki takiej sytuacji mogą sięgać nawet gabinetów polityków (vide – USA).
Być może WIR składając w imieniu właścicieli ferm kur niosek powyższy wniosek nie do końca zdaje sobie sprawę z obowiązującego w Polsce (i nie tylko) systemu przygotowania jaj do sprzedaży.
Parafrazując nieco, ale i trochę fantazjując, może właściciele ferm krów mlecznych też będą domagać się bezpośredniej sprzedaży mleka w sieciach handlowych, bez jego wcześniejszego przerobu w zakładach mleczarskich. Czemu nie?
