Aktualności

Międzynarodowa Komisja ds. Drobiu (IPC) wyraża swoje zaniepokojenie opublikowanymi przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) zaleceń nawołujących producentów drobiu na świecie do wprowadzenia całkowitego zakazu stosowaniu antybiotyków jako stymulatorów wzrostu i środków prewencji chorobowej.

IPC uważa, że zalecenia WHO są nieproporcjonalne do zagrożeń oraz ograniczają możliwości producentów drobiu w zakresie przeciwdziałania chorobom oraz ich leczeniu.

Wyspecjalizowani lekarze weterynarii obecnie po pełnej diagnozie stanu zdrowotnego ptaków przygotowują odpowiedni program leczenia stada stosując właściwe do danej sytuacji leki antybakteryjne.

Wg przedstawicieli IPC specjaliści WHO powinni zacieśnić współpracę z lekarzami weterynarii w celu przygotowania odpowiedniego programu wycofywania antybiotyków z produkcji zwierzęcej uwzględniającego w szerszym zakresie wyniki prowadzonych badań oraz obserwacji prowadzonych na fermach drobiu, aby nie spowodować nieuzasadnionego zahamowania produkcji drobiarskiej.


Włoski sektor drobiarski bezskutecznie walczy z wysoce zjadliwym wirusem ptasiej grypy HPAI. W ostatnich dziesięciu dniach trzeba było zlikwidować kolejne 262 tys. ptaków (po dwa stada indyków, kaczek i brojlerów). Wysoka śmiertelność stwierdzona na włoskiej fermie o obsadzie 69 tys. kur niosek (dwa z pięciu stad na tej fermie to kury na wolnym wybiegu) wskazuje, że kury są zakażone wirusem HPAI i prawdopodobnie stado zostanie również zlikwidowane.

Od początku 2017 r. zanotowano we włoskich fermach 69 przypadków ptasiej grypy, spowodowanej wirusem H5N8 (włoski wariant wirusa HPAI).

Kolejne przypadki zachorowania drobiu na ptasią grypę stwierdzono w RPA (stado strusi i kur niosek) oraz na Tajwanie (stado gęsi).

W Korei Płd. nadal obowiązuje wysoki stopień alertu przeciwko ptasiej grypie po tym, gdy w odchodach dzikich ptaków w rejonie stolicy kraju Seulu stwierdzono obecność wysoce zjadliwego wirusa ptasiej grypy z grupy H5.   


McDonald przedstawił własny program gwarantujący, że 70 % mięsa drobiowego wykorzystywanego w restauracjach tej firmy na całym świecie będzie pochodziło z ferm i przetwórni spełniających najwyższe wymagania w zakresie dobrostanu.

Wprawdzie zakres dobrostanu nie będzie spełniał wszystkich wymagań stawianych przez GAP lub RSPCA, ale z pewnością będą to znacznie poprawione warunki dobrostanu w porównaniu do obecnie panujących. Program McDonald zostanie wdrożony do 2024 r. w USA, Australii, Kanadzie, Francji, Niemczech, Włoszech, Irlandii, Holandii, Polsce, Rosji, Korei Płd., Hiszpanii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

Wyznaczone przez McDonald parametry dobrostanu będą opierały się na wynikach doświadczeń prowadzonych przez tę firmę na całym świecie w przemysłowej skali i będą obejmowały m. in. takie wskaźniki, jak wpływ klimatu, genetyka, zagęszczenie kurcząt, natężenie światła (min. 20 lux) oraz 18-godzinna długość dnia, możliwość realizowania przez ptaki naturalnych zachowań (grzebanie, grzędy, kąpiel piaskowa itp.) oraz ogłuszanie gazem przed ubojem.

Dobrostan brojlerów w fermach i ubojniach dostarczających mięso do McDonald będzie przedmiotem permanentnej kontroli przez zespół niezależnych audytorów zatrudnionych w Advisory Council.  


Zgodnie z wynikami badań przeprowadzonymi przez międzynarodowy zespół naukowców (Polskę reprezentował prof. dr hab. P. Szeleszczuk), intensywna edukacja właścicieli ferm drobiarskich I personelu obsługującego te fermy powinna pomóc poprawić ogólną skuteczność program bioasekuracji na europejskich fermach drobiu.

Badanie poziomu bioasekuracji zewnętrznej i wewnętrznej w skali od 0 (poziom najniższy) do 100 (poziom najwyższy) punktów, przeprowadzone na 399 przemysłowych fermach drobiu w 5 krajach członkowskich UE, wskazuje, że największym zagrożeniem dla zachowania najwyższego poziomu bioasekuracji są personel obsługujący fermy oraz różne osoby wchodzące na fermę (średnio 51,5 pkt.).

Bioasekuracja wewnętrzna jest na wyższym poziomie (średnia ważona 76,6 pkt.) niż zewnętrzna (średnia ważona 68,4 pkt.). Stosunkowo szeroki zakres i wysoka zmienność poziomu bioasekuracji zewnętrznej (59,8-78) i wewnętrznej (63,0-85,6) dowodzą, że możliwe jest polepszenie bioasekuracji poprzez bardziej intensywne szkolenie właścicieli oraz personelu obsługującego fermy.


W drugiej połowie października przedstawiciele ponad 100 miast z całego świata spotkali się w Walencji na corocznej Konferencji poświęconej realizacji „Mediolańskiego Paktu Miast na Rzecz Polityki Żywnościowej”, którego celem jest promowanie zdrowej żywności, przeciwdziałanie otyłości, zapobieganie marnowaniu jedzenia oraz ograniczaniu dostępu lub braku żywności (tzw. „pustynie żywnościowe”).

Mówiąc o mieszkańcach miast Joe Mihevc, Toronto, stwierdził, że „mieszczuchy” mają odmienne przyzwyczajenia żywnościowe od tych, jakie mają mieszkańcy wsi. M. in. są przekonani, że brojlery są „napompowane” hormonami i antybiotykami, a najzdrowsze jaja pochodzą wyłącznie z chowu „na wolnych wybiegach”. Wolą przy tym spożywać wysoce przetworzoną żywność.

Totalna ignorancja mieszkańców miast wynika z niechęci do poznania, na czym polega nowoczesna produkcja drobiarska. Wielu z nich nigdy nie widziało fermy drobiarskiej!

Zadaniem przedstawicieli przemysłu drobiarskiego jest przybliżenie „mieszczuchom” wiedzy o tym, jak naprawdę produkowane są brojlery i jaja oraz dlaczego ta żywność jest wyjątkowo zdrowa.


Wyniki doświadczeń i testów terenowych wskazują, że tucz wolniej rosnących brojlerów umożliwia znaczne obniżenie wskaźnika brakowania tuszek z powodu takich wad mięsa, jak drewniane piersi, białe paski czy wodniste mięso, oraz pozwala poprawić zdrowotność ptaków i obniżyć śmiertelność, zwłaszcza z powodu niewydolności układu sercowo-płucnego.

Nie oznacza to, że praktyka przemysłowa może powrócić do genetyki z lat 50-tych – mówi prof. Temple Grandin z Wydziału Nauki o Zwierzętach Stanowego Uniwersytetu w Colorado, USA. Jednak dalszy wzrost efektywności ekonomicznej tuczu nie powinien odbywać się kosztem pogorszenia dobrostanu ptaków – twierdzi coraz więcej specjalistów.

Tucz wolniej rosnących brojlerów rozwija się w zaskakująco szybkim tempie w USA, a także w innych krajach, m. in. dzięki wzmożonej akcji obrońców zwierząt, ale też przy coraz większej akceptacji klientów, którzy nie tylko popierają dążenia producentów do poprawy dobrostanu kurcząt, ale cenią sobie także wyższą jakość i lepszy smak mięsa oraz jego większą przydatność kulinarną.


Prawie 63 % (ok. 2,6 mln sztuk!) kur niosek z ferm w Prowincji Przylądkowej Zachodniej RPA zostało zlikwidowanych w ostatnim czasie po tym, jak stwierdzono, że w blisko 60 fermach kury są chore na ptasią grypę. Chorobę wywołał wysoce zjadliwy szczep wirusa ptasiej grypy H5N8.

Decyzja o likwidacji chorych kur w tak ogromnej skali ma służyć powstrzymaniu gwałtownego rozprzestrzenianie się choroby na inne stada drobiu, a także zapobiec groźbie ponownego zainfekowania ptaków w fermach zasiedlanych kurami wolnymi od wirusa ptasiej grypy w innych regionach RPA, szczególnie w Prowincji Gauteng.

Alan Winde, minister w rządzie RPA poinformował, że wszystkie kurniki w Prowincji Western Cape zostaną poddane bardzo dokładnej dezynfekcji, ale ponowne ich zasiedlenie będzie możliwe dopiero po całkowitym uwolnieniu tej Prowincji z obecności wirusa ptasiej grypy.

Poinformowano również, że 114 ferm strusi w Prowincji Western Cape jest pod ścisłą obserwacją i kontrolą służb weterynaryjnych, ale jak dotąd nie stwierdzono żadnych przypadków zachorowania strusi na ptasią grypę.


Jaja spożywcze wyprodukowane w Iranie stanowią 1,3 % ogólnej produkcji jaj na świecie; Iran z produkcją 960 tys. ton rocznie jaj zajmuje 11 miejsce (Polska wyprodukowała w 2016 r. 625 tys. ton).

Wyprodukowane w Iranie jaja przewyższają krajowe zapotrzebowanie wynoszące ok. 850 tys. ton. Irańczycy zjadają rocznie średnio 198 jaj, znacznie mniej aniżeli w bardzo wielu innych krajach, i dlatego niezbędny jest eksport w celu zagospodarowania powstałej nadprodukcji.

Jak stwierdził Farzad Talakesh, sekretarz generalny irańskiej Unii Producentów Jaj Spożywczych, w okresie od marca 2016 r. do marca 2017 r. Iran wyeksportował tylko 45 tys. ton jaj; pozostałe 55 tys. ton jaj powodowało poważne napięcia na wewnętrznym rynku .

Niestety, zwiększenie eksportu jaj wymaga wdrożenia bardziej nowoczesnych technologii produkcji oraz dodatkowego wyposażenia kurników, szczególnie w automatyczne systemy zbioru jaj. Głównym konkurentem Iranu na rynku jaj spożywczych w tamtym regionie świata jest Turcja. 


Obawy o bezpieczeństwo żywności i zdrowia ludzi zmusiły władze UE do wprowadzenia bezwzględnego i natychmiastowego zakazu importu z Maroko produktów z mięsa drobiowego na rynki europejskie.

Wyniki przeprowadzonego we wrześniu audytu przez marokańskie służby weterynaryjne zawierają stwierdzenia wskazujące, że eksportowane do UE mięso drobiowe może pochodzić z ferm, w których ptaki chorowały na pomór rzekomy (ND) czy ptasią grypę.

Pochodzące z Maroko mięso drobiowe może również zawierać pozostałości leków, pestycydów i obecnych w środowisku substancji szkodliwych dla zdrowia ludzi. Ponadto nie jest przestrzegana higiena w ubojniach drobiu i zakładach zajmujących się dystrybucją mięsa, a także brak jest pełnej informacji, po jakich stadach rodzicielskich pochodzą pisklęta brojlerowskie.

Niepokój służb sanitarnych UE dodatkowo zwiększa fakt, że w Maroko jest tylko jedno laboratorium weterynaryjne, które może zdiagnozować choroby drobiu.


Producenci piskląt w Afryce są zmuszeni do importu jaj wylęgowych z Europy. Powodem takiej decyzji jest stosunkowo wysokie skażenie bardzo wielu stad reprodukcyjnych kur mięsnych wysoce zjadliwym wirusem ptasiej grypy H5N8 w krajach, które tradycyjnie produkowały znaczne ilości jaj wylęgowych na potrzeby przemysłu drobiarskiego w Afryce.

Problem dotyczy m. in. RPA, która jest największym producentem jaj wylęgowych w Afryce, a w której z powodu skażenia wysoce zjadliwym wirusem grypy wybito wiele stad reprodukcyjnych.

Niedobór jaj wylęgowych spowodował znaczny wzrost cen piskląt z 0,55 do ponad 1 USD/szt., co w dość krótkim okresie czasu może spowodować załamanie się opłacalności produkcji brojlerów w wielu krajach afrykańskich.

Trevor Shaw, dyrektor Fairhill Chickens w Zambii stwierdził, że zambijski rząd chcąc temu zapobiec postanowił znieść okresowo 40-procentowe cło na jaja wylęgowe z krajów spoza Afryki, w tym z Europy. Podjęte decyzje mają też zapobiec ewentualnemu przemytowi mięsa drobiowego z sąsiednich krajów, w których kurczęta są produkowane w niższych cenach.


Bieżący numer