Polskie Drobiarstwo
Ogólnopolski miesięcznik dla producentów drobiu i pasz
Zakup czasopisma

Polecamy nowy numer

Konsumpcja drobiu w UE stale rośnie napędzana jego przystępną ceną, walorami zdrowotnymi i wygodą przygotowania. Średnie spożycie wynosi obecnie około 25-26 kg na mieszkańca rocznie. Ze względu na różnice kulturowe i dietetyczne, poziom konsumpcji znacząco różni się w poszczególnych krajach członkowskich. Największym producentem drobiu w Europie jest Polska. W 2023 r. spożycie mięsa drobiowego w Polsce osiągnęło rekordowy poziom ok. 31,5 kg na mieszkańca. Wysoką konsumpcję drobiu notuje się również w Hiszpanii i Portugalii (ok. 32-33 kg/mieszkańca). We Francji i Niemczech konsumpcja drobiu jest na średnim poziomie i wynosi ok. 25 kg/mieszkańca. Natomiast w krajach Ameryki Płd. spożycie mięsa drobiowego jest znacznie większe aniżeli w Europie i bardziej zróżnicowane. W 2025 r. średnie spożycie w tych krajach wynosiło 38,71 kg/mieszkańca i było większe o 3,54% w porównaniu do 2024 r. Przypomnijmy: w krajach Ameryki Płd. (440 mln mieszkańców) wyprodukowano w 2025 r. ok. 39 mln ton mięsa z kurczaka, natomiast w UE (450 mln mieszkańców) wyprodukowano ok.14 mln ton, Wśród krajów Ameryki Płd. największe spożycie mięsa drobiowego notuje się w Peru (ok. 55 kg/mieszkańca), następnie w Panamie (52 kg/mieszkańca) i w Boliwii (50 kg/mieszkańca). Na czwartym miejscu jest Argentyna (nieco poniżej 50 kg/mieszkańca), na kolejnym jest Dominikana (48 kg/mieszkańca) i Brazylia (47 kg/mieszkańca). Spożycie mięsa drobiowego poniżej 40 kg notuje się w Kolumbii (38 kg/mieszkańca), Meksyku (36 kg/mieszkańca) i Kostaryce (35 kg/mieszkańca). Wśród krajów o spożyciu poniżej 30 kg mięsa drobiowego na mieszkańca wyróżnia się Wenezuela (29 kg/mieszkańca), gdzie w ostatnim czasie zanotowano wzrost spożycia o prawie 38% w porównaniu do poprzedniego roku. Najniższe spożycie mięsa drobiowego ma miejsce w Urugwaju (26 kg/mieszkańca), ale jest to kraj, w którym mieszkańcy spożywają rocznie ponad 100 kg mięsa/mieszkańca (jedno z najwyższych na świecie), przy czym ponad 60 kg stanowi wołowina. Warto wiedzieć, że w Urugwaju pogłowie bydła przewyższa populację ludzką kilkukrotnie, a zwierzęta są wypasane w sposób tradycyjny na naturalnych pastwiskach. Wołowina z tego regionu uchodzi za jedno z najzdrowszych, ponieważ bydło żywi się głównie trawą, dzięki czemu zawiera wysoki poziom kwasów Omega-3 i niski poziom złego cholesterolu.
Trwa ożywiona dyskusja wśród europejskich, także polskich, producentów drobiu i jaj na temat dalszej rentowności przemysłu drobiarskiego w sytuacji rosnących kosztów produkcji i planowanych ograniczeń pomocy i wsparcia ze strony UE.Szczególnie polscy drobiarze są zainteresowani tymi problemami, bowiem osiągnięta ogromnym wysiłkiem wysoka produkcja drobiarska i związany z tym eksport mięsa drobiowego i jaj coraz muszą coraz mocniej zmagać się z narastającymi wymaganiami władz unijnych oraz rosnącymi kosztami energii i robocizny. Problemem bowiem z jednej strony jest konieczność i obowiązek przestrzegania europejskich standardów dotyczących bardzo wielu aspektów chowu kurcząt brojlerów, indyków czy kur niosek, korzystanie z drogiej energii czy zapewnienia pracownikom odpowiedniego wynagrodzenia, które siłą rzeczy znacznie zwiększają koszty produkcji i silnie wpływają na cenę końcową produktów drobiarskich, a z drugiej strony ciągle rosnąca konkurencja importowanych z krajów poza unijnych (Azja, Ukraina, Ameryka Płd.) w coraz większych ilościach tańszych produktów drobiarskich na podstawie zawieranych przez władze UE umów handlowych o bezcłowym i liberalnym eksporcie na rynek unijny.Ale problem jest znacznie poważniejszy! Bowiem wysokie ceny wyprodukowanych w UE mięsa drobiowego i jaj z zachowaniem europejskich standardów przy drogiej energii i kosztach robocizny pozbawiają unijnych producentów jakiejkolwiek szansy konkurowania cenowo na globalnych rynkach z mięsem drobiowym czy jajami wyprodukowanymi w krajach, które nie muszą przestrzegać unijnych standardów, mają tańszą robociznę i często tańszą także energię.
Po krajach UE swój rynek na import z Ukrainy tańszych jaj i mięsa drobiowego otwiera W. Brytania. Rząd W. Brytanii zawarł z ukraińskim rządem porozumienie, zgodnie z którym przez okres dwóch lat (od 1 kwietnia 2026 r. do 31 marca 2028 r.) zniesione zostają taryfy celne na import jaj i mięsa drobiowego z Ukrainy do W. Brytanii. Rząd w Londynie uzasadnia swoją decyzję koniecznością wsparcia ukraińskiego przemysłu drobiarskiego, który zmuszony jest działać w warunkach wojny z Rosją.Przedstawiciele brytyjskiego sektora drobiarskiego protestują przeciwko takiemu postępowania, gdyż jednocześnie w tym samym czasie administracja rządowa w Londynie wymaga całkowitego odejścia producentów jaj od klatkowego chowu kur i zainwestowania w bezklatkowy chów kur niosek. Podobnie producentów kurcząt brojlerów zmusza się do zwiększenia dobrostanu, m.in. poprzez rozgęszczenie zasiedleń kurników czy wydłużenie tuczu wykorzystując w tym celu wolnorosnące krzyżówki kurcząt.Zarówno odejście od klatkowego chowu kur niosek, jak i wykorzystanie wolnorosnących krzyżówek kurcząt wiążą się ze wzrostem kosztów produkcji i spadkiem opłacalności. Natomiast dla rządu w Londynie ważniejsze jest poparcie konsumentów, którzy będą mogli kupić tańsze jaja czy mięso drobiowe, chociaż pochodzą one z produkcji ukraińskiej, która nie jest zobligowana do przestrzegania zaleceń, jakie rząd brytyjski stawia swoim producentom.O skali importu jaj i mięsa drobiowego z Ukrainy do W. Brytanii najlepiej świadczą liczby. W 2025 r., a więc jeszcze przed całkowitą liberalizacją handlu, działający w W. Brytanii importerzy i handel sprowadziły z Ukrainy 11, 9 tys. ton jaj i przetworów jajecznych oraz 43,4 tys. ton mięsa drobiowego.Przypomnijmy, że podobne problemy z importem ukraińskich produktów drobiarskich (jaja i mięso drobiowe) mieli i mają polscy producenci. Zgłaszane protesty przez przedstawicieli polskiego drobiarstwa Komisja Europejska w Brukseli kwitowała koniecznością wsparcia Ukrainy, toczącej wojnę z Rosją. Kuriozalną wręcz sytuacją były natomiast zgłaszane w tym samym czasie w brytyjskiej prasie pretensje i zarzuty, głównie z inicjatywy międzynarodowych organizacji broniących praw zwierząt, do polskich właścicieli ferm drobiarskich, że działają one wbrew obowiązującym przepisom, m.in. bez niezbędnych audytów środowiskowych.

Partnerzy

Zakup czasopisma