Bieżący numer

W 2021 r. przemysł drobiarski nadal będzie zmagał się z poważnymi wyzwaniami

 

Światowa produkcja drobiarska wzrosła w 2020 r. o 2%. Tyle mówią suche liczby… Rzeczywistość jest bowiem bardziej zróżnicowana. Ktoś powiedział, że wprawdzie przemysł drobiarski żegluje ciągle po tych samych wodach, ale fale na tych wodach są dużo bardziej wzburzone!

Ograniczenia wynikające z pandemii COVID-19 spowodowały, że wprowadzenie zmian, które zwykle potrzebują co najmniej dekady, będą musiały być dokonane zaledwie w ciągu kilku lat. Dopóki pandemia nie zostanie opanowana, a zakażenia ludzi koronawirusem nie znajdą się pod kontrolą, trudno będzie powrócić do tego handlu drobiem i produktami drobiarskimi, z jakim mieliśmy do czynienia przed pandemią.

Trudno sobie wyobrazić, aby handel drobiem mógł powrócić do normalności w ciągu najbliższych dwóch/trzech lat, a jeśli nawet tak się stanie, to nadal przemysł drobiarski może zmagać się z takimi problemami, jak:

  • nierytmiczna podaż żywych kurcząt brojlerów (harmonogramy wylęgu piskląt i wstawień, większa masa ciała kurcząt, niska cena skupu),
  • zróżnicowany popyt na mięso drobiowe (wielkość zamawianych partii oraz kierunki i terminy dostaw, różnorodność asortymentów, zwiększone zapasy magazynowe)
  • pracownicy (dostępność pracowników, warunki pracy i koszty robocizny)
  • logistyka (większa transparentność pochodzenia towarów i redukcja kosztów transportu).

Dostosowanie się do nowych warunków i wymagań zmusi zarządy firm drobiarskich do zwiększonej elastyczności w podejmowaniu szybszych decyzji w zależności od bieżącej sytuacji rynkowej.

Prawdopodobnie zamieszanie, jakie w 2020 r. w światowym przemyśle drobiarskim spowodowała pandemia COVID-19, będzie trwało jeszcze co najmniej przez kolejny rok, chociaż analitycy przewidują, że w 2021 r. produkcja drobiu na świecie może wzrosnąć o 1-2%. Oczekuje się też, że globalny handel nadal będzie obejmował – podobnie jak dotychczas – ok. 12% światowej produkcji mięsa drobiowego. Niby tak samo, a jednak inaczej…